Film opowiada historię Johannes’a i Pernille, którzy są szczęśliwym małżeństwem z dwójką dzieci. Podejmują decyzję wyjazdu z wielkiego miasta i powrót do rodzinnego miasteczka na prowincji Jutlandii. Johannes jest prawnikiem a Pernille’a nauczycielką. W remoncie ich nowo kupionego domu pomaga im Alain pochodzący z Bałkan. Brat Johannes’a, Lars, jest jego całkowitym przeciwieństwem. Obecnie jest kierowcą ciężarówki, przynajmniej wtedy, kiedy akurat nie upija się lub nie wdaje w burdy w lokalnym pubie. Lars postanawia zmienić swoje życie, jednak jest zapisana dla niego inna przyszłość. Na jednej z głównych dróg, Lars przez przypadek przejeżdża swoją ciężarówką starszą panią o imieniu Anna. Udaje mu się podrzucić fałszywe dowody na miejsce wypadku, które wskazują na Alaina jako jego sprawcę. Wiejska sielanka w jednej chwili staje się areną morderczego konfliktu.
Kino jakie proponuje nam Ole Borendal z pewnością nie znajdzie uznania w oczach wszystkich widzów, którzy będą mięli okazje zobaczyć ten obraz. Skandynawia rządzi się swoimi prawami także jeśli chodzi o tworzenie filmów. I zbaw nas ode złego, to film ze znakomitym scenariuszem, dzięki jego nielinearności i zastosowaniu suspensu, film jest zaskakujący i cały czas podbudowuje efekt dramaturgiczny, dzięki czemu nie możemy oderwać wzroku od ekranu. Film, zdecydowanie nie spełni oczekiwań widzów, którzy pragną wartkiej akcji i lawiny dialogów. Wydarzenia w filmie dzieją się powoli, mamy wrażenie jakby reżyser postawił na obraz, w drugiej kolejności na akcję i dialogi. Ujęcia w filmie, są senne, przeciągają się. Sugerując nam tym samym, abyśmy zwrócili uwagę na szczegóły, skłaniają do refleksji.
W filmie został także zastosowany ciekawy zabieg przedstawienia postaci, wszyscy główni bohaterowie przedstawieni są z osobna, a akcja filmu w tym czasie jest wstrzymana.
Gra aktorska w I zbaw nas ode złego jest przyzwoita, jednak nie powala na kolana. Sama historia pokazana nam w filmie jest na tyle mocna, że aktorzy powinni być równie charakterystyczni aby ją udźwignąć. Moim zdaniem warunek ten, spełnia jedynie Jens Andersen, wcielający się w rolę Lars, który w bardzo przekonywujący sposób, pokazuje swoje niezadowolenie z obecnego życia, nienawiść i kłamstwo, które są w nim mocno rozbudowane.
Film godny polecenia osobom, które od kina odczekują czegoś więcej niż tylko dobrej zabawy.
I zbaw nas ode złego jest obrazem, który skłania do refleksji nad samym sobą, otaczającym nas światem i nad ludźmi, którzy nas otaczają. Pokazuje, że relacje międzyludzkie, charaktery i emocje nie zawsze są takie, jakimi widzimy je na zewnątrz. A zagłębienie się w nie prowadzi do uwidocznienia tych najbardziej mrocznych i postawienia człowieka w sytuacji bez wyjścia.








więcej »





























