14-01-2012
AAA |
Ocena: 4.2  5 głosów
Dziewczyna z tatuażem recenzja filmu
Nie wyobrażam sobie innego nazwiska, które miałoby wyreżyserować „Dziewczynę z tatuażem”, poza Davidem Fincherem.

Dziewczyna z tatuażem

Jeden z najlepszych reżyserów XXI wieku zabrał się za mroczną historię w swoim stylu i rok po znakomitym „Social Network” nakręcił kolejne dzieło, warte oglądania kilkanaście razy.

 

Kolejna już ekranizacja bestsellera „Millenium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” wzbudza tyle kontrowersji, bo powstaje dwa lata po nakręceniu szwedzkiej wersji. Mówiło się: po co poprawiać coś co już jest świetne? Trzeba jednak wziąć pod uwagę nazwisko reżysera, na którego wizjonerstwo, nie można pozostać obojętnym. David Fincher jest twórcą kompletnym, przez lata wypracował swój własny styl, nie do podrobienia. W jego filmografii trudno znaleźć pozycję słabą, a takie filmy jak „Siedem” czy „Podziemny krąg” stały się już kultowymi. Samym dowodem na talent reżyserski Finchera jest jego ostatni film, pt. „The Social Network”, z pozoru opowieść o założeniu Facebooka, pod która kryje się jednak o wiele bardziej przygnębiające przesłanie. We współczesnym świecie nie ma miejsca na przyjaźń, relacje międzyludzkie stają się coraz bardziej zautomatyzowane i pozbawione uczuć, a pieniądze pozwalają leczyć kompleksy. Chłodny obraz, który ogląda się jednym ciągiem, stał się jedną z najlepszych produkcji zeszłego sezonu. Po pierwszych opiniach dotyczących „Dziewczyny z tatuażem”, można odnieść wrażenie, że najnowszy film Finchera, też będzie wspominany jeszcze przez długie lata.

 

Produkcję otwiera doskonały pod względem technicznym „opening”, w którego tle rozbrzmiewa psychodeliczny „Immigrant Song”, czyli cover utworu Led Zeppelin, w wersji Trenta Reznora, który po raz kolejny popisał się świetną ścieżką dźwiękową. Po nim następuje już przejście do treści głównej obrazu. A więc tak jak u Finchera, zauważalny jest dystans do świata, pesymistyczny wydźwięk opowieści, mroczna scenografia (sceny, w których widać słońce można policzyć na palcach jednej ręki, a i tak są to zazwyczaj pojedyncze ujęcia) oraz trochę niedostępni, a zwłaszcza niejednoznaczni bohaterowie. Mikael jest dziennikarzem, który na łamach swojej gazety przedstawia w złym świetle znanego biznesmana, a następnie przegrywa walkę w sądzie, zostając oskarżonym o zniesławienie. Lisbeth natomiast jest postacią o wiele bardziej interesującą. Totalnie nieprzystosowana do przeciętnego społeczeństwa, żyje pod opieką państwa, nawet sama o sobie mówi, że jest niepoczytalna. Oprócz tego potrafi być świetnym informatorem lub jak kto woli, „hakerem”, jeśli trafi się jej dogodna sprawa. Sztukę manipulowania w sieci i siecią opanowała do przesadnej perfekcji. Nie mówi „dzień dobry”, trzyma ludzi na dystans, a przede wszystkim jest niedostępna. W dużym skrócie, Lisbeth sprawia wrażenie jakby nie przywiązywała wagi do sposobu, w jaki żyje i funkcjonuje na co dzień. Co więc łączy dwie wymienione przeze mnie postaci?

 

Dziewczynie trafia się wkrótce interesujący przypadek- ma śledzić każdy ruch Mikaela oraz sprawdzić wiarygodność jego winy. Ma dosłownie wbić się w każdy szczegół życia Blomkvista, nawet w najskrytsze szczegóły. Jej pracodawcą jest Henrik Vagner, który jednocześnie zleca Mikaelowi sprawę zaginięcia jego siostrzenicy w latach 60. XX wieku. Sprawa jest o tyle fascynująca, że policja przez lata się z nią nie uporała podobnie jak zleceniodawca, który sam się w nią zaangażował. Mroczny sekret ukrywany jest już przez lata w podzielonej i wydawałoby się- popapranej, rodzinie Vagnerów. Gdzieś w gąszczy podejrzeń, spekulacji i ukrywanych przez lata sekretów tkwi rozwiązanie zaginięcia szesnastoletniej Harriet.

 

O dziwo, to nie, pełna tajemnic i nierozstrzygniętych kwestii, sprawa jest tu najważniejsza.  Fincher więcej czasu poświęca swoim bohaterom, kwestia rozwiązania zlecenia nabiera tempa dopiero później. Co najbardziej urzeka w „Dziewczynie z tatuażem”, to fakt, że oglądając ją, czujemy ciągle tego samego Finchera. Na wyspie rodziny Vagner panuje zimny, śnieżny klimat, pełen mrocznej niepewności, braku bezpieczeństwa. Rzadko kiedy zza chmur wychodzi słońce, śnieg ogranicza widoczność, odcięcie od cywilizacji narzuca określone zachowania. Jednocześnie, twórca „Siedem” wykazał się ogromną, ryzykowną reżyserską odwagą, nie uciekając od okrucieństwa, które zresztą przedstawia z najmniejszymi detalami (nawet tymi dźwiękowymi). Nie ucina scen, które wręcz ociekają gwałtem. Nie podporządkowuje się widzowi, pokazuje mu to, czego ten boi się zobaczyć. Można powiedzieć, że niekiedy prowokuje.

 

Sztuka montażu została w „Dziewczynie” opanowana do perfekcji, poszczególne sceny przechodzą w kolejne płynnie, tworząc jedną, niepodzielną całość, świetnie prezentują się również nierówne kadry. Duże wrażenie robią ponadto przesadnie malownicze retrospekcje z lat 60. Fincher do historii, którą przedstawia, podchodzi chłodno, emocje odrzuca na dalszy plan, a w jego wizji nie ma miejsca na tak banalne elementy normalnego życia- jak bezpieczeństwo, miłość, niewinność czy stabilizację. Reżyser zaczerpnął z poetyki realizowanej w „Social Network”, czyli oddziałuje na widza, wpływa na jego wyobraźnię, ale jednocześnie pokazuje bohaterów niedostępnych, świat oddzielony niewidzialnym murem.

 

 

Powrócę jeszcze do postaci Lisbeth, która kryje w sobie wiele paradoksów. Jej wygląd kłóci się z niewinnymi oczami, a bezpośredniość i bezwzględność kreują bohaterkę niezwykle pociągającą. Nie widzimy w niej wrażliwej kobiety, jest oryginalna. Nieobliczalna, zdecydowana, niezależna i dążąca do celu może uosabiać pragnienia  wszystkich kobiet. Może też zagubiona? Wygląd niegrzecznej i niepoprawnej „punkówy” potęguje przekaz. I kiedy pod koniec filmu, odzywają się w niej uczucia i pierwiastek wrażliwości, zawodzi się na nich. Okrucieństwo.

 

Co najbardziej zapamiętam z „Dziewczyny z tatuażem”? Odwagę Finchera, za to, że pokazał to czego zazwyczaj w kinie się nie pokazuje. Za wizjonerstwo, sposób reżyserii (niektóre sekwencje, czy retrospekcje po prostu hipnotyzują) oraz skupienie się na bohaterach. W jednym z dialogów pod koniec trwania filmu, pada sformułowanie, które postaram się przytoczyć- ludzie nie ufają swojemu instynktowi, który podpowiada im, że są w niebezpieczeństwie. Wolą ten instynkt w sobie stłamsić pod byle jakim pretekstem oraz zaufać, nawet jeśli nie powinni.  Przerażające, prawda?

 

Co więc z rozwiązaniem sprawy zaginięcia Harriet? Zakończenie jest jakby urwane, przyśpieszone, widz nie ma czasu się nim napawać. Jednak nie jest to najważniejszy aspekt tej produkcji. Mikael w końcu dochodzi do ukrytej w dalekiej przeszłości, tajemnicy. Zakończenie przechodzi widzom jednak gdzieś obok, nie ma w nim szczęścia, jest tylko gorzki triumf.

 

Królową ekranu jest, bezsprzecznie, Rooney Mara w roli Lisbeth. Zdominowała ekran i w moim odczuciu pobiła wielką Noomi Rapace ze szwedzkiej ekranizacji. Ma wszystko czego jej potrzeba, doskonale odzwierciedla każdy najmniejszy element charakteru swojej bohaterki. Aktorkę czeka wielka kariera, kto widział nią w „Social Network” zauważy, że zagrała kompletnie różne postaci. Rolą Lisbeth wykreowała jedną z najbardziej intrygujących kobiet we współczesnym kinie. Ja w dalszym ciągu nie mogę wyjść z podziwu. Daniel Crag w roli Mikaela jedynie jej asystuje, nie ma w nim tyle świeżości, ale w gruncie rzeczy o to chodzi, Blomkvist jest przecież postacią zmęczoną życiem, mężczyzną, który musiał uciec od dotychczasowej egzystencji, zakończonej publiczną porażką. Widać u niego wory pod oczami, efekty starzenia się, zmęczenia, ale jednocześnie pozostaje męski. Napływająca do uszu muzyka Trenta Reznora jeszcze bardziej buduje klimat tej opowieści, zagęszcza atmosferę i wprowadza nerwowość.

 

 „Dziewczyna  z tatuażem” to film bardzo dobry, niepozbawiony błędów (brakuje mi tam ostatecznego oskarżenia, film sprawia czasami wrażenie, jakby reżyser bał się zagłębić, w efekcie pozostaje na powierzchni, w przenośni), ale fincherowski. Można zarzucać reżyserowi, że w porównaniu do poprzednich filmów, nie wymyślił niczego nowego, że powiela schematy. Ja jednak odcinam się od tych pustych zarzutów, bo po co zmieniać coś, co funkcjonuje bez zarzutu. Poza tym widać u niego stały, reżyserski postęp- budowanie klimatu, zdolność do zapętlania swoich bohaterów, odzwierciedlania nerwowości panującej na ekranie, realizm przedstawianej historii, prezentowanie widzom coraz to wymyślniejszych smaczków, perfekcyjnie dopieszczonych. To wszystko atuty Davida, wysnute na podstawie jego najnowszego dzieła. Fincher jest mistrzem w opowiadaniu historii, wciągania widza, potrafi  go złapać już w pierwszej scenie i wypuścić dopiero po zakończeniu seansu. Nie pozwala mu odetchnąć. Taka jest właśnie „Dziewczyna z tatuażem”.

 

Mam nadzieję, że wersja reżyserska ujrzy jednak światło dzienne. Mogłaby trwać nawet cztery godziny.

 


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Jeśli można pokusić się o tymczasowe stworzenie pojęcia „filmu dziwnego”, to czwartkowa propozycja festiwalowa idealnie odwzorowuje ową kategorię. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Hiszpańska nimfomanka z "Dziennika nimfomanki" kontra nowojorski seksoholik ze "Wstydu". >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

21.05.2012r. Prezentujemy Wam najciekawsze pozycje, które możemy obejrzeć dzisiaj w telewizji! Filmowe hity, ciekawe programy, magazyny i seriale. Nie możecie ich przegapić. Zobaczcie więc, co dzisiaj serwują Wam najpopularniejsze stacje! >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS