15-12-2011
AAA |
Ocena: 5  2 głosów
Sztuka dorastania recenzja filmu
9 grudnia, a więc sporo czasu później w porównaniu do światowej premiery (23 stycznia tego roku), polscy widzowie mieli okazję obejrzeć „Sztukę dorastania”.

Sztuka dorastania
Ja również skorzystałem z tej okazji, być może ze względu na to, że był to debiut reżyserski Gavina Wiesena  (tak więc trudno było się czegoś konkretnego spodziewać po filmie, wszystko z początku było wielką niewiadomą), a może dlatego, że chciałem na chwilę odpocząć od głośnych, rozreklamowanych produkcji i spróbować czegoś bardziej ambitnego. Czy tym razem znalazłem w kinie to czego szukałem?

Zanim o tym powiem, najpierw przybliżę zarys fabuły. Główny bohater, George (Freddie Highmore) uczęszcza ostatni już rok do prestiżowego liceum. Uczęszcza to chyba dobre słowo, gdyż powiedzenie, że się uczy byłoby w tym przypadku dużą przesadą. Mimo niewątpliwych zdolności intelektualnych, chłopak ma niemałe problemy z nauka, a konkretniej z motywacją do nauki. W szkole słynie jedynie z tego, że nigdy nie odrabia prac domowych. Trzeba wspomnieć, że George to generalnie outsider na tle życia towarzyskiego szkoły; zanurzony w swoim depresyjnym nastroju (ciągle wątpi w sens życia), odnajduje siebie jedynie w „artystycznych bazgrołach”, które nieustannie rysuje w swoich książkach i zeszytach. Mimo dobrych chęci nauczycieli (starają się go mobilizować do nauki), zapewne nie skończyłby szkoły i jeszcze bardziej zamknął się w sobie. Sytuację odmienia jedno zdarzenie – przypadkiem poznaje uroczą i popularną rówieśniczkę Sally (Emma Roberts). Ona to wprowadza go w życie towarzyskie uczniów i w międzyczasie rozkochuje go w sobie. Z czasem, coraz bardziej wkracza w opowieść trzecia postać – pewien artysta malarz imieniem Dustin (Michael Angarano). Cala ta trójka wspólnie przechodzi przez różne przygody, a George dzięki temu przeżywa przyspieszony kurs dorosłości. Co z tego wyniknie i czy z pozoru beznadziejnych czasem sytuacji wyłoni się szczęśliwy koniec – przemilczę, aby nie psuć potencjalnym widzom przyjemności z oglądania filmu.

Na pierwszy rzut oka nie ma w tym filmie nic nowego, banalna historia niezrozumianego przez świat młodzieńca i jego pierwsze zauroczenie miłosne. Jego bunt wobec świata i niedojrzałość zmierzona (dość boleśnie) z rzeczywistością. Czemu więc ktoś miałby wydawać pieniądze na ten właśnie seans kinowy? Podejmę się próby odpowiedzi na to pytanie. Osobiście przyznam, że fabule, a w szczególności postaci głównego bohatera brakowało pewnej głębi. Myślę, że tę kwestię rozwiązałaby większa ilość monologów z jego strony (w zasadzie jego przemyślenia słyszymy tylko na samym początku). Mimo to trudno odmówić tej produkcji ciekawego klimatu. Klimat ten ma w sobie coś z niewinności i nieświadomości  dzięki George’owi, który przez jakiś czas „trzymał się na uboczu życia” i dzięki temu nie był „skażony” popularnymi trendami, konsumpcjonizmem czy też ogólnie „światem dorosłych”. Pomimo pełnoletniości jest w nim dużo z naiwnego dziecka, które dopiero zaczyna sobie zadawać poważne pytania.



Do całości doskonale wpasowuje się muzyka typu Indie rock i „ciepłe”, czasem leniwe (praca kamery) zdjęcia. Uderzająca w tym filmie jest, ośmielę się to powiedzieć – normalność. Zapewne niejedną  rzecz można zarzucić Sztuce dorastania, ale dla mnie jest ona odpoczynkiem filmowym (w pozytywnym znaczeniu tego słowa). Mamy do czynienia z historią i postaciami, które możemy odnaleźć w naszym własnym otoczeniu pod nieco inną formą; esencja codzienności na przykładzie grupy nastolatków ukazana z „intymnej” wręcz bliskości obiektywu.

Nie żałuję, że wybrałem się na ten film. Chociaż fabuła nie do końca przekonała mnie do siebie, to uważam, że pewne aspekty klimatu Sztuki dorastania były prawie nieuchwytne, może nawet magiczne w swojej prostocie i w pewnym sensie tknęły we mnie coś co można nazwać niewinnością dziecka. Jednym słowem - całkiem udany debiut p. Wiesena, ciekawe czym nas jeszcze zaskoczy w przyszłości...


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Jeśli można pokusić się o tymczasowe stworzenie pojęcia „filmu dziwnego”, to czwartkowa propozycja festiwalowa idealnie odwzorowuje ową kategorię. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Hiszpańska nimfomanka z "Dziennika nimfomanki" kontra nowojorski seksoholik ze "Wstydu". >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

21.05.2012r. Prezentujemy Wam najciekawsze pozycje, które możemy obejrzeć dzisiaj w telewizji! Filmowe hity, ciekawe programy, magazyny i seriale. Nie możecie ich przegapić. Zobaczcie więc, co dzisiaj serwują Wam najpopularniejsze stacje! >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter