11-12-2011
AAA |
Ocena: 5  2 głosów
Klasyka kina: Proces recenzja filmu
Kiedy Peter Bogdanovich zapytał Orsona Welles`a, ile filmów trzeba nakręcić, żeby przejść do historii kina, odpowiedź tego drugiego była następująca – jeden. Nie dziwota, sam bowiem przeszedł do niej już dzięki swojemu debiutowi pt. Obywatel Kane.

Okładka DVD

Jednak na nim nie kończy się filmografia tego wybitnego reżysera, o czym niestety wielu zapomina; wymieniają oni jeszcze tylko mimochodem Dotyk zła (klasyfikowany często jako ostatni film noir z okresu klasycznego), czy  nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes Otella.

 

Jedną z jego mocno zakurzonych i zapomnianych perełek, jest z pewnością ekranizacja kafkowskiego Procesu, a jej zrecenzowanie wydaje się dodatkowo uzasadnione faktem, że film ten, jako jeden z nielicznych Orsona Welles`a, jest dystrybuowany w Polsce na płytach DVD (a zatem jest spora szansa, że pisanie o nim nie będzie tylko „sztuką dla sztuki”).

 

O twórczości Franza Kafki napisano już i powiedziano wiele, m. in. to, że jest nieszczególnie wdzięcznym materiałem dla filmowców. Jeśli jest tak w istocie, to Proces w reżyserii autora Obywatela Kane`a, jest znaczącym wyjątkiem od tej reguły. Z pewnością duża w tym zasługa scenariusza, który nie jest wierny oryginałowi literackiemu. To raczej jego maksymalnie skondensowany ekstrakt, skonstruowany – bez dbałości o pierwotną kolejność zdarzeń czy zachowanie dialogów w powieściowym kształcie – ale z myślą o ich zdynamizowaniu dla potrzeb dwugodzinnego filmu. Jednak w wyniku tych zabiegów, podstawowe sensy, jakie niosła ze sobą powieść Kafki, jak i jej ponura, oniryczna atmosfera, nie zostały zatracone.

 

Oryginał literacki został również w specyficzny sposób zinterpretowany i uwspółcześniony przez Orsona Welles`a. Najistotniejszym dodatkiem reżysera jest tutaj, sprzężenie z kafkowskim Procesem refleksji nad społeczeństwem nowoczesnym. Protagonista – K., jest tutaj pokazany, wręcz literalnie, jako tryb przerażającej i uniformizującej maszyny produkcyjnej, na którą składa się wiele istnień ludzkich. Świetną tego ilustracją jest scena, kiedy udaje się tuż po aresztowaniu do pracy. W książce był on pnącym się w górę prokurentem bankowym, posiadającym własny gabinet i obsługującym ważniejszych klientów indywidualnie. Welles natomiast, umieszcza swojego Józefa K. w olbrzymim, surowym pomieszczeniu przypominającym halę fabryczną, gdzie setki urzędników pracują, przy umieszczonych symetrycznie biurkach, w akompaniamencie huku używanych przez nich maszyn do pisania. Pomimo, iż K. zajmuje w swojej firmie trochę wyższe stanowisko, jest on tylko jednym z nich – anonimowym człowiekiem pracującym przy maszynie do pisania. Równie dobitnie pokazuje to – niemająca rzecz jasna w książce miejsca – scena, kiedy wuj K. sugeruje mu, żeby zapytał o swój proces olbrzymi komputer. Józef K. odpowiada krewnemu, że mózg elektronowy nie mógłby udzielić odpowiedzi tak po prostu, potrzebne byłyby mu dane statystyczne dotyczące K.; a więc bliżej nieokreślony system reifikuje ludzi, poprzez sprowadzenie egzystencji jednostki tylko, do mających ją w pełni charakteryzować danych liczbowych. Maszyna natomiast staje się czymś znacznie ważniejszym i doskonalszym od człowieka, iście boską wyrocznią.

 

Atmosfery powieści, skonstruowanej przecież z myślą o maksymalnej przezroczystości instancji nadawczej, nie burzą też o dziwo, specyficzne dla Welles`owskiej stylistyki fajerwerki wizualne: długie ujęcia kręcone z użyciem głębi ostrości; okazyjnie szybszy montaż (np. w scenie Siepaczem); barokowe, często napęczniałe od setek osobliwych przedmiotów kadry; kręcone przy pomocy obiektywów szerokokątnych spotworniałe facjaty rodem z sennych koszmarów (które notabene przywodzą na myśl nieco wcześniejszy Dotyk zła). Każdy chwyt formalny – nawet jeśli bardzo wyraźnie się wyróżnia – jest tu bowiem, jak w innych filmach autora Obywatela Kane`a, ściśle skorelowany z fabułą. Dodatkowo pojawia się kilka scen nakręconych w stylistyce typowej dla Nowej Fali Francuskiej, która w latach 60 była dla wielu reżyserów bardzo inspirującym zjawiskiem estetycznym. Mowa tu dokładnie o wykorzystywanej często w ścieżce dźwiękowej improwizacji jazzowej, która towarzyszy K. chociażby w drodze do malarza Titorelliego.

 

Nie tylko jednak zabiegi techniczne pomagają utrzymać Welles`owi iście kafkowską atmosferę. Nie bez znaczenia jest rzecz jasna gra aktorska, znanego szerszej publiczności z Psychozy Alfreda Hitchcocka, Anthonego Perkinsa, który wcielił się w Józefa K. Używane przez niego nadekspresywne i bardzo teatralne środki, pomagają zarówno zwrócić naszą uwagę na sztuczność diegetycznego świata i rządzących nim praw, jak i podtrzymać niepokojącą, oniryczną atmosferę całości. Oprócz Perkinsa, ciekawe kreacje stworzyli również  Jeanne Moreau, Romy Schneider, Michael Lonsdale, oraz sam Orson Welles, który obsadzając samego siebie w roli adwokata, zdaje się, po raz kolejny – niby malarz w dolnym rogu obrazu – umieszczać na taśmie filmowej autorską sygnaturę.

 

Rekapitulując, Proces Welles`a to nie sztampowa i literalna adaptacja Kafki, tylko przykład świetnej i bezbolesnej transformacji literatury w tekst filmowy, który zmierza w stronę autonomicznego i autorskiego dzieła. 


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Jeśli można pokusić się o tymczasowe stworzenie pojęcia „filmu dziwnego”, to czwartkowa propozycja festiwalowa idealnie odwzorowuje ową kategorię. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Hiszpańska nimfomanka z "Dziennika nimfomanki" kontra nowojorski seksoholik ze "Wstydu". >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

21.05.2012r. Prezentujemy Wam najciekawsze pozycje, które możemy obejrzeć dzisiaj w telewizji! Filmowe hity, ciekawe programy, magazyny i seriale. Nie możecie ich przegapić. Zobaczcie więc, co dzisiaj serwują Wam najpopularniejsze stacje! >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS