25-11-2011
AAA |
Ocena: 5  12 głosów
Szpieg recenzja filmu
StacjaKultura.pl była na pokazie przedpremierowym "Szpiega". Seans został obejrzany dzięki współpracy ITI Cinema.

Szpieg

Wielki potencjał - wielkie oczekiwania. Jak wyszło? Solidnie, lecz bezpłciowo. Dosyć często przytrafia mi się sytuacja, kiedy siedząc w kinie tuż przed rozpoczęciem seansu, odczuwam napięcie związane z rangą filmu. Do głowy nachalnie uderza myśl ,,Za chwilę zobaczę TAKI film, że wgniecie mnie w fotel! Już zaraz…”.

I niestety częściej, niż rzadziej owy seans mnie rozczarowuje. Tak było i w przypadku Szpiega, który oceniam jako film jedynie poprawny.

 

Redaktor filmwebu doznał ,,dwugodzinnego orgazmu” reklamując tym samym, że Szpieg jest gratką dla widzów ceniących kino ,,dobrze zrobione”. Nie zamierzam podważać jakości zdjęć, montażu, technik operatorskich, gry aktorskiej, scenografii, bo te faktycznie stoją na bardzo wysokim poziomie. Jednak ,,na rany Chrystusa!” to miał być thriller trzymający w napięciu! A tymczasem pod względem wartkości akcji Szpieg jest dwugodzinnym zwisem.

 

 Cała historia toczy się wokół rzeczy  najbardziej tajnych i poufnych, czyli brytyjskiego wywiadu. Główni bohaterowie pracujący jako agenci nie mogą spać spokojnie, gdyż jeden z nich to kret (osoba będąca podwójnym agentem, w tym przypadku wierna Moskwie). Główny bohater – Smiley (grany przez Oldmana) jestem mózgiem całej akcji, mającej na celu ujawnienie i udowodnienie szkodliwej działalności kreta.

 

 Zdaję sobie sprawę, że film na podstawie książki napisanej przez człowieka, który w wywiadzie pracował, musi być przede wszystkim autentyczny. Ma ukazać prawdę bez zbędnego uatrakcyjniania. Stąd brak pościgów, strzelanin, ciężkich ran, ostrych scen seksu. Prawdziwa zimna wojna rozgrywa się pod tonami tajnych akt, za biurkiem, lub na poufnych naradach. Agenci wcale nie są przebojowi i kolorowi. Są szarzy i nijacy, bo taka jest ich rola. To wszystko w Szpiegu jest ukazane na naprawdę przekonującym poziomie, ale gdzieś w tym morzu realizmu utonęła niewidocznie kropla napięcia. Dramaturgia zostaje budowana tak wolno, że w końcu  przestaje się odczuwać jakąkolwiek tendencję czy to wznoszącą czy spadkową. Akcja zaczyna osiadać na  linii prostej i nawet sceny kulminacyjne przechodzą bezpłciowo przed naszymi oczami.

 

 George Smiley– agent, któremu zlecono zerwanie zgniłego jabłka, to bohater typu ,,ten dobry”, z którym widz utożsamia wszystko co moralne i jedynie prawdziwe.   Gary Oldman postawił na szczątkowość i wygrał. Szary płaszcz, duże okulary, nijakość, swoista flegmatyczność, spokój, opanowanie, pokora, mądrość. Jego praca to skrupulatne odsłuchiwanie tajnych nagrań, czytanie i analizowanie wszystkich akt z nieudanych (z winy kreta) działań. Pomaga mu Peter Guillam (grany przez Benedicta Cumberbatcha), który podkrada z cyrku (siedziby tajnych służb) potrzebne materiały. I taki jest mechanizm całej fabuły, niestety dosyć szablonowej. Początek to apogeum błędu wywiadowczego, czyli strzelanina na obcym terenie. W brytyjskim wywiadzie zawrzało i zachodzi czystka na najwyższych szczeblach. Jedynie znalezienie kreta może pozwolić na dalsze działania.

 

 Co udało się pokazać wszystkim aktorom grających agentów to tłumione emocje.    Da się odczuć jak delikatną warstwą jest opanowanie i spokój. Tuż pod tą cienką powłoką pozorów kryje się panika. Ukazane są sylwetki ludzi nieszczęśliwych, którzy poświęcili dla służby brytyjskiemu rządowi swój wizerunek i życie rodzinne . Widoczne jest również starcie pokoleń. Wyrafinowani i pogodzeni ze swoim losem- Kontroler (John Hurt) czy właśnie Smiley, przeciwstawieni są postaciom zagubionym i zniesmaczonym wartościami panującymi w tej rzeczywistości. Po tej stronie barykady widzimy takich bohaterów jak Ricki Tarr (Tom Hardy) czy Irina (Svetlana Khodchenkowa).

 

 Szpieg to opowieść o ogóle i szczególe. Obok losów wielkich mocarstw są pokazane osobiste dramaty ludzi pracujących w wywiadzie, których przerasta wybrana raz na zawsze rola zawodowa, będąca jednocześnie życiową. Klimat Londynu lat 70. jest przynajmniej przekonujący. Tajemnica sennie wije się w fabule, niczym mgła na brytyjskich ulicach. Lecz ta senność nie jest ciszą przed burzą. Scenariusz napisany na podstawie  powieści Johna le Carre pod tytułem Tinker, Tailor, Soldier, Spy, (Druciarz. Krawiec. Żołnierz. Szpieg), wydaje mi się być nie do końca wykorzystany. Tempo akcji nie jest stymulowane w żaden sposób, przez co fabuła ciągnie się linearnie. Zbytnia jednostajność z jednej strony wymaga od widza nie lada koncentracji, ale z drugiej nie zachęca go w żaden sposób do umysłowego, a tym bardziej emocjonalnego zaangażowania.               

 

Z jednej strony można bronić Szpiega, że jest to kino solidnie zrobione, z drugiej trzeba uczciwe powiedzieć, że przy takiej obsadzie i takich możliwościach profanacją by było, zrobić film niesolidnie zrobiony. A tak? Szpieg jest gdzieś po środku. I teraz pytanie: czy samo bycie ,,gdzieś po środku” przy takim potencjale, nie jest grzechem ciężkim?


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Jeśli można pokusić się o tymczasowe stworzenie pojęcia „filmu dziwnego”, to czwartkowa propozycja festiwalowa idealnie odwzorowuje ową kategorię. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Hiszpańska nimfomanka z "Dziennika nimfomanki" kontra nowojorski seksoholik ze "Wstydu". >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

21.05.2012r. Prezentujemy Wam najciekawsze pozycje, które możemy obejrzeć dzisiaj w telewizji! Filmowe hity, ciekawe programy, magazyny i seriale. Nie możecie ich przegapić. Zobaczcie więc, co dzisiaj serwują Wam najpopularniejsze stacje! >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS