09-06-2011
AAA |
Ocena: 5  3 głosów
Rok przestępny recenzja filmu
Zawsze ceniłem kino latynoskie za bezkompromisowość i odwagę w podejmowaniu trudnych tematów, również tych dotyczących najbardziej intymnych obszarów życia. Tym większy był mój zawód po obejrzeniu „Roku przestępnego” w reż. Michaela Rowe.

Film, który w założeniu miał poruszać, wyzwalać emocje, okazał się pretensjonalnym, kiepsko wyreżyserowanym gniotem. Przyglądanie się przez półtorej godziny ekstremalnym praktykom seksualnym młodej Meksykanki może zszokować niektórych, co bardziej wrażliwych widzów. Pozostali raczej się wynudzą. Nie wgłębiając się w szczegóły, napiszę tylko, że główna bohaterka filmu, dwudziestopięcioletnia Laura, lubi być upokarzana. Niewyjaśniona trauma z przeszłości (mająca jakiś związek ze śmiercią jej ojca w dniu 29 lutego roku przestępnego) sprawia, że Laura odczuwa pogardę i brak szacunku wobec samej siebie. Sprowadza do swojego obskurnego mieszkania nieznajomych mężczyzn, którzy traktują ją, jak… no, przedmiotowo. Żaden z nich nie chce poważnego związku, zresztą Laura wcale o to nie zabiega. Dopiero, kiedy poznaje Arturo – niespełnionego aktora  o sadystycznych skłonnościach, zawiązuje się pomiędzy nimi wyjątkowo chora relacja, którą można by nazwać: „pan – niewolnica”, chociaż trafniejszym określeniem byłoby: „kat – ofiara”. Laura świadomie wybiera rolę ofiary. Znamienne, że chociaż oboje realizują w ten sposób swoje pragnienia, żadne z nich nie odnajduje szczęścia, co najwyżej chwilowe zaspokojenie swych nietypowych pragnień. Nie potrafią się nawet zdobyć na szczerą rozmowę. Oboje pozostają samotni.

 

Nie wiem, o czym właściwie jest ten film. O samotności w wielkim mieście? O dążeniu do samozniszczenia? O niemożliwości zrozumienia drugiego człowieka w dzisiejszym spotworniałym świecie? Możliwe, że o tym wszystkim po trochu. Niestety, takie tematy były już w kinie opowiedziane i to w lepszy sposób. To właśnie forma, jaką wybrał debiutujący jako reżyser Michael Rowe, wydaje się największą wadą filmu. Jedynym miejscem akcji jest mieszkanie Laury w mieście Meksyk. Wszystkie ujęcia są nieruchome, tak jakby ktoś ustawił kamerę w różnych miejscach mieszkania i rejestrował zachowania znajdujących się tam osób. W ten sposób widz staje się podglądaczem. W założeniu twórców, miałoby mu to pomóc we wczuciu się w sytuację Laury. Jak twierdzi reżyser, „opowieść zamknięta przez cały czas na tak małej przestrzeni sprawia, że widownia może odczuć tę samą psychiczną izolację, jakiej doświadcza bohaterka.” Również odtwórczyni głównej roli, Monica del Carmen, chwali metodę twórczą debiutującego reżysera: „Kiedy stawiasz bohatera przed nieruchomą kamerą, możesz zobaczyć znacznie więcej, niż nią poruszając, niż dodając efekty, miksując dźwięk czy oświetlenie. Widz sam na sam z bohaterem może zagłębić się w jego świat.” Moim zdaniem taka metoda nie zdaje egzaminu w przypadku tego filmu. Zabiegi mające wywoływać wrażenie realizmu, zamiast dodawać historii autentyczności, powodują raczej znużenie, wręcz zniechęcają do zagłębienia się w dusznym i ciasnym świecie Laury.

 

Główna bohaterka jest postacią w gruncie rzeczy irytującą. Żadna trauma z przeszłości nie usprawiedliwia jej postępowania. Nie potrafiłem ani zrozumieć tego co robi, ani nawet jej współczuć. Chociaż film uznawany jest podobno za niezwykle kontrowersyjny, nie czułem się też przesadnie zbulwersowany. Najbardziej zszokowała mnie scena w łazience: nieruchoma kamera, widać bohaterkę siedzącą na sedesie i załatwiającą potrzebę fizjologiczną; bohaterka wstaje, podciera się, wciąga spódnicę, poprawia fryzurę i wychodzi z łazienki (co w tym szokującego? Nie umyła rąk! A fuj, nieładnie!). I właśnie tego typu dłużyzny, niewnoszące nic istotnego do akcji, serwuje nam reżyser. Niedoświetlone, statyczne ujęcia, brak muzyki, irytujący bohaterowie – to chyba nie jest recepta na dobry film.

 

Mamy tu do czynienia z dramatem erotycznym, świadomie odartym z erotyki. Skrajny naturalizm, zahaczający miejscami o pornografię, w dzisiejszych czasach już nie bulwersuje, ani nie jest niczym nowym, chociaż sam temat mógłby się okazać znacznie ciekawszy, gdyby został inaczej opowiedziany. Taka forma powoduje raczej obojętność na to, co widzimy na ekranie. Film porównywano ze słynnymi dramatami erotycznymi, takimi jak „Ostatnie tango w Paryżu” Bernardo Bertolucciego, „Imperium zmysłów” Nagisy Oshimy, czy „Intymnością” Patrice Chereau. Tamte filmy cechowało erotyczne napięcie, postaci bohaterów intrygowały. „Rok przestępny” tych cech po prostu nie ma i dlatego mnie nie przekonuje. Trzeba jednak pamiętać, że jest to dzieło debiutanckie, wpisujące się w nurt trudnych tematów, poruszanych w latynoskim kinie. Być może kolejne filmy Australijczyka, żyjącego i tworzącego w Meksyku, okażą się ciekawsze i warte większej uwagi.

 

Krytyka zeszłorocznego festiwalu w Cannes doceniła dzieło Michaela Rowe, przyznając mu Złotą Kamerę za najlepszy debiut reżyserski. Wiadomo, że nie zawsze gusta krytyki pokrywają się z gustami publiczności. Filmowi masochiści będą pewnie usatysfakcjonowani, pozostałym widzom radzę trzymać się jak najdalej od tego tytułu.


Galeria
wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Jeśli można pokusić się o tymczasowe stworzenie pojęcia „filmu dziwnego”, to czwartkowa propozycja festiwalowa idealnie odwzorowuje ową kategorię. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Hiszpańska nimfomanka z "Dziennika nimfomanki" kontra nowojorski seksoholik ze "Wstydu". >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

21.05.2012r. Prezentujemy Wam najciekawsze pozycje, które możemy obejrzeć dzisiaj w telewizji! Filmowe hity, ciekawe programy, magazyny i seriale. Nie możecie ich przegapić. Zobaczcie więc, co dzisiaj serwują Wam najpopularniejsze stacje! >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS