Sanctum to film Jamesa Camerona. W pierwszej chwili tytuł napawa tajemniczością i tym samym zachęca setki widzów do sięgnięcia w głąb tajemnicy. Wielu zastanawia się skąd pomysł na taki tytuł tego filmu, „sanctum” z łacińskiego to święty, pozostaje nam domyślać się czy reżyser miał na myśli uświęcone miejsce, uświęcone dramatyczną walką o każdą chwilę życia i przypieczętowane śmiercią goniącą śmierć.
Produkcja ta zajmuje miejsce między Avatarem – fantastyczną opowieścią o wirtualnym życiu, a Titaniciem – romantyczną historią, która kończy się tragedią setek ludzi. To wszystko sprawia, że powszechnie Sanctum zostaje uznany za film, który warto zobaczyć. Nie da się ukryć, iż wymagania widzów, zamierzających obejrzeć tę produkcję, nie są małe. Trzeba tu też zaznaczyć, że okazuje się, iż efekt , jest co najmniej zadowalający.
Powolne z pozoru sceny, nieco zwolniona akcja, dramatyczny wręcz zniesmaczający obraz rzeczywistości na ekranie - to wszystko, co od pierwszych chwil sprawia, że widz całkowicie zatraca się w świecie przedstawionym. Rzeczywistość i dramatyzm przekazu są tak przejmujące, że można mieć ochotę wyjść z kina, by tylko na to nie patrzeć, jednak nasuwające się pytanie, co będzie dalej, nie pozwala odciąć się od tej historii i sprawia, że zostajemy do końca.
Realna scena śmierci, nieustanna walka o przetrwanie, o ostatni oddech, o to by nie bolało, widoczne, można by powiedzieć, milimetr po milimetrze, dzięki efektowi 3d - wszystko na wyciągnięcie ręki. Widz wtapia się wręcz w świat podwodnej sieci jaskiń, gdzie toczy się akcja Sanctum.
Walczący o życie nurkowie przeciskający się przez kolejne szczeliny jaskiń, brawurową grą aktorską pokazują, że liczy się każdy szczegół i każda sekunda. Jeśli coś się nie powiedzie, to będzie koniec.
Idealne wyeksponowanie świata przedstawionego na ekranie, każde zbliżenie kamery, każdy pokazany kadr, przedmiot, które na pewno odegrają ważną rolę w dalszej części filmu, napawają lękiem i ciekawością kogoś, kto śledzi wydarzenia.
Sanctum to dwie godziny prawdy, dwie godziny w innym świecie, historia zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Nie jest to kino dla wrażliwych i strachliwych, nie wiem czy ktokolwiek potrafiłby przebrnąć przez tę historię bez emocji, bez zniesmaczenia. Jednak, uważam, że czas poświęcony na ten film, możemy zaliczyć do dobrze spożytkowanego, bo z jednej strony jest to tylko, a może aż dramatyczna historia, a z drugiej, można by powiedzieć, metafora, przenośnia naszego kruchego i znikomego bytu.








więcej »

































