Z takim problemem spotyka się wykładowca, astronom (Nicolas Cage), w katastroficznym filmie twórcy słynnego „Ja, Robot”, gdzie „Raport Mniejszości”, „Znaki” i „Wojna Światów” spotykają się w jednej produkcji. Nowatorskie podejście do końca świata sprawia, że u widza pojawia się gęsia skórka, gdy brnie razem z głównym bohaterem przez zawiłości fabuły.
W 1952r. grupa dzieci w szkole podstawowej, zostaje zaangażowana do projektu zwanego „time capsule”. Mają narysować na kartkach, indywidualną wizję świata po półwieczu. Jedna z uczennic przykuwa uwagę nauczycielki, gdy zapełnia kartkę rzędami cyfr. Pięćdziesiąt lat później, dokument otrzymuje uczeń tej samej szkoły, który jest synem naszego bohatera. Chłopak nie interesuje się jednak szeregami cyferek, natomiast John (Cage) pewnej nocy zaczyna ją kontemplować. Okazuje się, że cyfry to daty następujących po sobie w przeciągu minionych 50 lat największych katastrof. Mało tego. Przy każdej dokładnej dacie, pojawia się również liczba ofiar. Najważniejsze staje się sprawienie, aby ktoś prócz niego w to uwierzył. Sprawdzenie wiarygodności dokumentu, będzie jednym z najbardziej przerażających momentów w historii ludzkości. W tym samym czasie, syn John’a zaczyna opowiadać o ludziach, którzy najprawdopodobniej są odpowiedzialni za przepowiednie. Caleb nazywa ich „szepczącymi”. Czas ucieka, prawda jest straszna, a ludzie nie chcą uwierzyć w swoje przeznaczenie.
Film od razu zaczyna przykuwać uwagę mieszaniną pewnych wątków z innych produkcji kosmiczno-katastroficznych, ale sam pomysł jest bardzo świeży i został świetnie wykorzystany. Ma w sobie pewne cechy przewidywalności, ale sam finał jest naprawdę jednym z ciekawszych momentów. Nicolas Cage, który między fanami kina jest albo znienawidzony albo kochany, jak zawsze staje na wysokości zadania. Uniwersalny aktor bardzo dobrze spisuje się w roli zagubionego naukowca-zbawcy. Historia trochę ciągnie za nos widza, ale pozwala mu też na indywidualne spacery, które w większości przypadków kończą się zejściem ze ścieżki, co dodaje tej pozycji pewnego smaku. Ciekawa atmosfera i klimat powodują, że nie jest to przeciętny film s-f, ani też kopia kolejnej kosmicznej tragedii. Troszkę inna fabuła, która sprawia widzom dużo przyjemności. Tytuł wart obejrzenia.








więcej »




























