Wokół tego filmu pojawiło się trochę szumu. Z jednej strony Angelina Jolie w historii o uśpionej rosyjskiej agentce. Z drugiej Olbrychski, o którym mówili wszyscy zastanawiając się, dlaczego akurat on dostał tę rolę. Krócej mówiąc - wiele w stylu negatywnego PR-u, niż promowania hollywoodzkiej produkcji z naszym człowiekiem. Tymczasem, nie przejmujący się pomówieniami Phillip Noyce (twórca m.in. „Kolekcjonera Kości” i „Stanu Zagrożenia”) zabiera nas w skomplikowaną podróż po międzynarodowych agencjach wywiadowczych, których źródło misji zrodziło się jeszcze za czasów „zimnej wojny”.
Główna bohaterka filmu to agentka Evelyn Salt. Pół-obywatelka Rosji pracuje w CIA i pewnego razu spotyka niesamowitego człowieka. Przedstawia się jako Vassily Orlov i opowiada jej o uśpionym agencie KGB, który jako prawowity członek społeczeństwa amerykańskiego, ma za zadanie zlikwidować rosyjskiego prezydenta, aby doprowadzić Amerykę do upadku. Salt ignoruje jego bajkę nazywając ją „największą bzdurą jaką słyszała”, po czym wychodzi. Jednakże Orlov wie, jak zmrozić krew w jej żyłach. Podając nazwisko ów agenta powoduje, że Evelyn zatrzymuje się w progu pokoju przesłuchań oblana zimnym potem. Nazwisko brzmi bowiem Salt. Ukryty zabójca nazywa się Evelyn Salt.
To, co na pewno jest najmocniejszym atutem filmu to zwroty akcji. Fabuła zwija się i plącze zmuszając widza do lekkiego uruchomienia wyobraźni. Akcja nabiera niezwykłej dynamiki po wizycie Orlova, sprawiając oglądającym dużo przyjemności. Po kilku minutach „gadania”, staje się elektryzująca i bardzo wciągająca, początkowo sprawiając wrażenie labiryntu bez wyjścia. Tutaj warto wspomnieć o roli Daniela Olbrychskiego, który pokazał się z zupełnie innej strony. Aktor mając za sobą wieloletnią karierę filmową ciągle może nas zaskoczyć. Szkoda tylko, że nowy potencjał Olbrychskiego wyciągnął zagraniczny twórca, a nie któryś z naszych reżyserów. Grający Orlova Daniel Olbrychski nie tylko jest bardzo dobrym narratorem i katalizatorem opowieści, ale także walczy, morduje, knuje oraz… pije wódkę. Brawa dla naszego człowieka w Hollywood. Poziom aktorski jest ogółem bardzo dobry. Na wysokości zadania stają zarówno Jolie, jak i Schreiber. Zastanawiałem się, czy można czymś wypełnić lukę pomiędzy „Quantum of Solace” a przygodami Jasona Bourne’a. Można! Produkcja o równie pięknej, co inteligentnej agentce Salt idealnie pasuje do tego zadania. Trzyma w napięciu, bawi pojedynkami i pościgami, stanowiąc świetne kino o klasycznym motywie pojedynku tajnych agentów.
Thrillerów o specjalnie trenowanych, ukrytych jednostkach nigdy mało, bo to dobre materiały na porządną produkcję. Poza tym, styl gatunku pozwala jeszcze na dużo innowacji i - jak w przypadku „Salt” - na mnóstwo akcji i zabawy. Bardzo dobry film sensacyjny, na który warto pójść do kina, a Daniel Olbrychski dodatkowo nam tę „Sól” osładza. Serdecznie polecam.
































