Twórcy pokazują wagę i znaczenie Powstania Warszawskiego poprzez nawiązanie do współczesnego marketingu filmow. Projekt wpisuje się w ugruntowaną już pozycję tematów powstańczych w popkulturze.
"Miasto ruin" to najnowsza propozycja artystyczna związana z Powstaniem Warszawskim. Projekcja obrazu trwa 5 minut i 6 sekund, czyli czas jaki potrzebował samolot z 1945 roku na to, by okrążyć centrum Warszawy.
Plakat reklamujący film jest wzorowany na klasykach do filmów science-fiction. Pełno jest w nim szarości, która symbolizować ma zagrożenie, nieprzyjazne człowiekowi okoliczności a także symbolikę munduru, popiołu, betonu, brudu, ścieków i kanałów. Jednym słowem - ohydną machinę zniszczenia, jaka nadciągnęła nad miasto. W tym kontekście – co zawsze powtarzałam - hollywoodzka wersja zagrożeń, pokazywana w filmach fabularnych traktujących o katastrofach, jest zaledwie fikcyjnym powieleniem tego, co spotkało realne miasto w konkretnym czasie i przestrzeni. Nie potrzeba zatem żadnych ponadprzeciętnych kataklizmów, aby urzeczywistniła się totalna zagłada. W zasadzie wystarczą tylko człowiek oraz jego nienawiść zarówno w makro, jaki i mikroskali.
Popularność Powstania Warszawskiego wśród kolejnych pokoleń jest spowodowana tym, że walka jaką stoczyli ci młodzi ludzie była tak naprawę bitwą ze sobą, ze swoim strachem, bólem, o swoją godność, swoje życie a także o wyrażanie własnego zdania. Była to walka o wolność każdego powstańca. Młodzi ludzie zawsze stają po stronie prawdy, nie zaś fałszu oraz zawsze dążą do wolności. Warto zaznaczyć, że właśnie do wolności nawiązuje zarówno kultura w postaci popularnych filmów, gdzie zawsze dobro zwyciężą, jak i ta rockowa, gdzie zawsze mówi się o problemach, akcentując wprost potrzebę wybicia się na wolność.
I właśnie taka zwykła, prosta wolność do wychodzenia z domu bez strachu, do realizacji swoich ambicji, do jawnego uznania symboli, które są ważne, pchnęła ludzi do buntu. Tak też moim zdaniem można rozumieć patriotyzm bez wielkich obrazów i manifestacji, sztucznie podkręcanych polityczną koniunkturą, co jest w
obecnych czasach jakże aktualne.
"Miasto Ruin" także uświadamia, że Stolica jest miastem powstałym z ruin, ale też w jakimś sensie miastem niekompletnym, miejscem szansy oraz chaosu i zgliszcz mentalnych po wojnach politycznych. Może sugerować dyskusję dotyczącą miejsca i roli Warszawy jako Stolicy we współczesnym polskim społeczeństwie, gdzie pokutuje powiedzenie: "Nie ma już Warszawy, bo prawdziwi Warszawiacy zginęłi w Powstaniu. Są tylko świenie, które wyczuly koryto.".
W mediach pojawiły się dwa wątki, jakie może wywołac projekcja "Miasta Ruin": oskarżenie Niemiec (naszych obecnych partnerów w ramach integracji europejskiej), zarzuty w kierunku powstańców, że cała "masakra" stolicy była w sumie bezcelowa. Ale także pojawiają się inne pytania: Czy Warszawa pozostała miastem ruin? Czy to nadal miasto widmo przykryte odbudowaną infrastrukturą i nowoczesnym stylem "szkło oraz stal", lecz nadal szukające własnej tożsamości? Czy Warszawa pozostała miastem ruin?
Napisy końcowe, jakie możemy zobaczyć w tej animacji brzmią następująco: "1 września 1939 roku Warszawa miała 1,3 mln mieszkańców, 1 sierpnia 1944 roku - 900 tys., a po Powstaniu Warszawskim w ruinach przetrwało mniej niż tysiąc.".








więcej »




























