"Shrek Forever" rozpoczyna się retrospekcją, w której to królowa i król mieli już prawie podpisać pakt z przebiegłym karłem zwanym Rumplesnickim. Na jego mocy księżniczka Fiona miała być uwolniona z zaklęcia, które rzuciła na nią wróżka. Warunek był jeden: utrata królestwa. Kiedy już dochodziło do podpisania cyrografu, nagle pojawiła się informacja, że jednak księżniczka została już oswobodzona. Tym samym królestwo zostało uratowane, a Rumplesnickim niestety nie osiągnął swojego celu.
Tymczasem okazuje się, że Shrek wcale nie jest zadowolony z życia, które wiodą wraz z Fioną i trójką małych ogrów. Jego bagno przemieniło się w skansen dla turystów, a on sam stał się niemalże eksponatem muzealnym. Pierwotna natura ogra domaga się ujścia. Bohater chciałby przynajmniej na jeden dzień powrócić do starych czasów: taplania w błotku, straszenia wieśniaków. Te słowa usłyszał Rumplesnickim i postanowił je wykorzystać. W zamian za jeden dzień zabawy Shrek karzeł chce zabrać jeden dzień z życia bohatera, jednak jak to z niegodziwymi istotami bywa wybiera dzień kluczowy dla istnienia ogra. Rozpanoszenie się wrednego karła w Zasiedmiogórgrodzie i sabatu czarownic to jedynie początek nieszczęść. Shrek ma tylko 24 godziny na odplątanie zaistniałej sytuacji, bo inaczej…no cóż, perspektywy nie wróżą nic dobrego. Czy mu się to uda, i przede wszystkim, w jaki sposób będzie musiał osiągnąć cel? Tego dowiecie się już w kinie. 
Już na wstępie trzeba zdradzić niepomyślne dla filmu wnioski: otóż czwarta, zamykająca serię część przygód Shreka nie jest zabawna. Mało w niej humoru, które wnosiły liczne parodie i odwołania do popkultury. To raczej film akcji z wyjątkowymi efektami specjalnymi. Niestety, jest jeszcze jedna zła nowina. Shrek dorósł, a razem z nim film. Grając rolę poważnego ojca rodziny ubolewa nad brakiem kąpieli błotnych i straszenia uzbrojonych w widły wieśniaków. Widz też może przyłączyć się do lamentów nad zielonym ogrem i nad powagą, która wkradła się na bagna. Oczywiście, mamy Kota w Butach – w alternatywnym świecie Puszka (już nie Okruszka) i śmiech wymyka się spod kontroli, gdy taki oto spasiony kot z różową kokardą powozi powozem z zaprzężonym do niego gadającym Osłem. Bawi również postać Fiony, która z delikatnej ogrowej księżniczki stała się Wojowniczą Amazonką, która da w pysk każdemu, kto się do niej zbliży.
Przez znaczną część filmu mamy do czynienia z alternatywnymi osobowościami dobrze znanych postaci – Fiony, Kota w Butach czy Osła, a także z nowymi osobnikami: rudym karłem oraz zastępem wiedźm. Takie nagromadzenie nowości sprawia, że ciężko jest się wczuć w historię, taką przecież znaną i lubianą, nie ma atmosfery swojskiego bagienka czy pałacu rodem z Hollywood. Za to mamy coś innego – akcję. Szybka akcja w połączeniu z efektami 3D robi wrażenie nie mniejsze niż przy oglądaniu filmu fabularnego (Shrek 4 jest chyba serio serio dla dorosłych odbiorów…), ba, nawet momentami miałam wrażenie, że animacja była specjalnie dostosowana do trójwymiaru, jak np. przy scenach rozgrywających się w powietrzu.
Myślę, że niektórzy widzowie razem z zielonym ogrem odczują nutkę nostalgii – w przypadku Shreka za życiem w samotni, w przypadku widza – tęsknota za klimatem poprzednich części. Szkoda, że Shrek Forever ma się utrwalić w naszej wyobraźni jako Shrek Dorosły i Poważny. Ale może taka jest kolej rzeczy? W końcu wyjątkowość tej animacji zawsze polegała na wyjątkowym przesłaniu.
Dawid Nawrocki:
Shrek Forever niestety mnie zawiódł. Chciałem śmiesznego filmu, a dostałem coś zupełnie innego. Shrek przede wszystkim ukazuje mi to, do czego doszedłem już dawno: „ dorosłość to rezygnacja z niektórych rzeczy”, tylko że idąc do kina nie chce o tym myśleć. Wolałbym przenieść się właśnie w ten świat dziecinności, pełen zabaw, śmiechu i dziwnych, a zarazem zabawnych powiedzonek. Te występują w Shreku 4, ale niestety w zbyt małej ilości względem wątku fabularnego. Nadal Osioł i Kot są zabawni, ale na 1,30 minut filmu mówią zbyt mało śmiesznych kawałków. Shrek stał się po prostu filmem przygodowym z drobnymi elementami humorystycznymi.
Jako, że jestem wielkim fanem 3D muszę również wypowiedzieć się na ten temat. Strasznie mi się podobają momenty kiedy z ekranu postacie aż wypływały i były obok mnie. Niestety, podczas szybkich i dynamicznych akcji ruchy bohaterów pozostawiają lekkie smugi. Te brzydkie opóźnienie jest winą oczywiście niedbalstwa producenta, gdyż w innych filmach 3D takiego efektu nie było.
Mimo wszystko na Shreka Forever można pójść, aby dowiedzieć się, jaki jest koniec tej historii i przekonać się, że chyba czasami warto cieszyć się z tego, co się ma. Z drugiej strony nie idąc też za wiele nie stracimy.
StacjaKultura.pl serdecznie dziękuje warszawskiemu Kinu Kultura za możliwość udziału w premierowym pokazie filmu.








więcej »





























