Bogdan jest przeciętną dżdżowniczką, która nie cieszy się popularnością w podziemnym świecie robaków. Jest jednak pełen optymizmu i ma duży potencjał. Lubi wyzwania i chce coś osiągnąć w życiu. Nie może uwierzyć, że czeka go nudna praca przy biurku w fabryce kompostu. Kiedy dowiaduje się o konkursie muzycznym, zaczyna marzyć o sławie, pieniądzach oraz uznaniu w oczach wybranki serca. Energii dodaje mu płyta z muzyką, która schowana jest w wyprawce, jaką Bogdan otrzymuje od swojej mamy na dobry początek zawodowej kariery. W pudełku pełnym rzeczy, których używał jego tata rozpoczynając pracę w tej samej fabryce, Bogdan znajduje coś więcej niż stary zszywać. Czy małej dżdżownicy uda się stworzyć zespół i wygrać szansę na życie w rytmie disco?
Roztańczona, porywająca animacja o tym, jak wiele potrafią zmienić marzenia i upór w dążeniu do ich realizacji. Jest to bajka ukazująca świat oraz reguły, które nim rządzą. Reguły, które nie zawsze są sprawiedliwe. Zresztą, sami bohaterowie nie stosują się do nich, a już na pewno nie grają fair play. Jednak, jak w każdej porządnej bajce, dobro zwycięża nad złem. Tym razem, zwycięża z impetem w rytmie przebojów disco. Muzyka nie tylko pobudza bohaterów do działania, ale trafia do widzów - stopy same podrygują w rytm dobrze znanych przebojów. Podczas seansu usłyszymy bardzo popularne przeboje lat 80., jak „I Will Survive”, „Diso Inferno” czy „YMCA”. Osobiście podobały się również takie kawałki jak: „Ja siłę mam” w wykonaniu Agnieszki Chylińskiej (również ona śpiewa „I Will Survive”) czy „To wszystko wina boogie” w wykonaniu Kuby Molędy i Olgi Szomańskiej. Dużym plusem jest bardzo dobra obsada aktorów podkładających głosy pod bohaterów. Choć czasem trudno rozpoznać, czyj głos przemawia przez robaczki, to w polskiej obsadzie znaleźli się m.in. Zbigniew Wodecki, Tomasz Karolak czy Anna Mucha.
Animacja "Disco robaczki" nie dorównuje poziomem zastosowanej grafiki do tych, tworzonych przez amerykańskie studia filmowe. Jednak dla mnie nie jest to żaden brak czy minus. Dzięki temu jest inna, pozostawia pole do popisu wyobraźni. Wybierając się na film, należy pamiętać, że jest on przeznaczony dla najmłodszej widowni. Dzieci mają dużo bardziej rozwiniętą wyobraźnię i szybciutko wciągną się w fabułę, nie dostrzegając różnicy w jakości zastosowanej grafiki. Również historia, na której opiera się animacja, została dostosowana do potrzeb dzieci. Nie należy więc oczekiwać, że jest to kino akcji rodem z Hollywood. Fabuła jest prosta, ale dobrze przemyślana, natomiast poszczególne wątki są opowiedziane w humorystyczny sposób.
Dzieci z pewnością polubią głównych bohaterów i będą się fantastycznie bawić w rytm prezentowanych przebojów ery disco. Dodatkowym argumentem, przemawiającym za tą animacją jest to, że nie zawiera scen przemocy, nie przelewa się w niej krew, nikt nikogo nie zabija, chociaż pewien wędkarz ma zamiar łowić na... dżdżownice. Samo zakończenie zresztą jest niezwykle szczęśliwe i optymistyczne.









więcej »



























