20-05-2010
AAA |
Ocena: 5  6 głosów
Książę Persji: Piaski Czasu recenzja filmu
Ciesząca oczy sceneria w ciepłych barwach, dopieszczające uszy epickie brzmienia, a także intrygująca, choć nieco przewidywalna fabuła. Trzeba przyznać, że przygody filmowego Dastana mogą pochłonąć widza niczym ruchome piaski...

materiał promocyjny

Niejednokrotnie spotkałam się z opiniami, a zwłaszcza tuż po ukazaniu się pierwszego trailera tejże produkcji, że „Książę Persji: Piaski Czasu” może być najlepszym przelaniem na wielkie ekrany gry komputerowej, jakich było zresztą już mrowie (przypominjmy sobie chociażby tytuły takie jak: „Mortal Kombat”, „Lara Croft”, „Resident Evil” czy „Silent Hill”). Trzeba przyznać, że Mike Newell najwyraźniej nabrał doświadczenia z filmowych ekranizacji książek o zawiłych losach „Harry’ego Pottera”, gdyż jego najnowszy obraz powinien zachwycić zarówno zagorzałych graczy, jak i pasjonatów szerokorozumianego kina - w szczególności gatunków z pogranicza fantasy a przygodowych.

Warto zaznaczyć, że sama fabuła filmu w gruncie rzeczy nie ma zbyt wiele wspólnego z historią, jaka została zawarta w cyklu tychże gier komputerowych. W filmowej wersji „Księcia Persji: Piaski Czasu” poznajemy chłopca o imieniu Dastan, który - w przeciwieństwie do linii fabularnej gry - nie jest szlachcicem z urodzenia. W oryginale bowiem ów bezimienny bohater jest synem szacha Persji. Tymczasem, w obrazie Newella trafia na jego dwór, możnaby rzec - prosto z ulicy. Pewnego razu, chłopiec bierze udział w zamieszce na targu i odważnie staje w obronie słabszego. Wyczyn ten imponuje władcy, który niedługo później postanawia uczynić go swoim pełnoprawnym potomkiem.

Czas nieubłaganie mija, zaś Dastan już kilkanaście lat egzystuje jako książę Persji. Z młodzieniaszka wyrasta na przystojnego oraz postawnego mężczyznę, któremu nie można odmówić zarówno sprawności fizycznej, jak i waleczności. Najbardziej charakterystyczną cechą jego charakteru jest jednak cięty język - bohater zdaje się być mistrzem tzw. ciętej riposty. Dość spokojne życie w królestwie dobiega końca. Okazuje się, że pewne osoby knują spisek, który ma na celu uśmiercenie jego przyszywanego ojca. Mało tego, wkrótce Dastan uzmysłowi sobie, że jego zadaniem jest nie tylko obrona szacha, lecz na jego barkach spoczywać będą także losy całego świata. Wszystko to za sprawą odnalezienia, podczas jednej ze swoich wojennych wypraw, tajemniczego ostrza z klepsydrą z Piaskami Czasu. Czym one są? Otóż drobinki te umożliwiają nie tylko podróż w czasie, ale również są zdolne przemieniać ludzi w piaskowe potwory. Właściciel, dzierżący magiczny oręż w rękach jest natomiast jedyną osobą, która widzi, że czas zawraca. Nic więc dziwnego, że wielu będzie się chełpiło jego zdobyciem. Oczywiście, jak można się zresztą spodziewać, Książę Persji nie będzie podróżować całkiem sam. Na jego drodze pojawi się bowiem równie piękna, co waleczna księżniczka Tamina...

Tak oto w skrócie prezentuje się fabuła filmu, a więcej nie chciałabym zdradzać, gdyż recenzja nie jest po to, aby spoilować i psuć Wam niespodziankę. Nie omieszkam jednak nawiązać w tym miejscu do pewnej przewidywalności historii „Księcia Persji: Piasków Czasu”, gdyż naprawdę dość szybko możemy się domyślić, w jaki sposób zakończą się losy Dastana oraz Taminy. Jednakże, tak samo jak w przypadku „Avatara” Jamesa Camerona, owa hipotetyczność nie działa w moim odniesieniu na niekorzyść całkoształtu. To piękna, opiewająca w wiele humorystycznych sytuacji, wartką akcję czy fantastyczne sceny potyczek baśń. Opowieść pełna starannie dopracowanych efektów specjalnych. I tutaj ciekawostka, szczególnie dla graczy, gdyż ruchy księcia podczas walk (liczne akrobacje, szybkie przemieszczanie się po ścianach czy skoki po drążkach), a nawet niektóre lokacje wyglądają niczym żywcem wyjęte z konsolowej rozgrywki.

Mówiąc o całkoształcie dzieła Newella, nie mogłabym pominąć przepięknych, wręcz zapierających dech w piersi krajobrazów. W „Księciu Persji: Piaski Czasu”, stykamy się ze światem orientalnym, doprawdy barwnym, połaciami pustyni czy złocistymi świątyniami. To pewien powiew świeżości dla tych z nas, którzy niezbyt interesowali się tym skrawkiem świata. Twórcy bardzo dobrze zobrazowali w produkcji VI-wieczną, znaną nam chociażby z często odtwarzanych fotografii czy malowideł, Persję. Muzyka tymczasem, autorstwa cenionego Harry′ego Gregsona-Williamsa, pełna episkich brzmień, może chwilami wywołać na naszych ciałach tzw. efekt gęsiej skórki. To właśnie dzięki niej widz lepiej wczuwa się w klimat tudzież pewne sytuacje, mające miejsce podczas przygód Księcia Persji. Jeżeli chodzi o aktorstwo - nikomu nie można nic zarzucić. Jake Gyllenhall odegrał głównego bohatera rewelacyjnie, przy czym sądzę, że w końcu uda mu się odczepić negatywną etykietkę niezbyt wyrazistego aktora, jaka została mu przyczepiona po udziale w kontrowersyjnej „Tajemnicy Brokeback Mountain”. Filmowa księżniczka Tamina, grana przez Gemmę Arterton - może otworzyć jej drzwi do hollywoodzkiej kariery.

Czy można więc jednoznacznie stwierdzić, że „Książę Persji: Piaski Czasu” jest najlepszą ekranizacją gry komputerowej? Na to pytanie odpowiecie sobie już sami. Wedle mojej opinii, film może w końcu obalić nieszczęsny stereotyp mówiący o tym, że zarówno ekranizacje gier, jak i książek są często mierne, przy czym nie wnoszą niczego ciekawego i bywają jedynie stratą czasu. Na ten tytuł warto było czekać. Można stwierdzić, że kreuje nowego Księcia Persji oraz jego legendę. Sequele oraz prequel wydają się być więc jedynie kwestią czasu. Oby powstało znacznie więcej tak dobrze dopracowanych adatpacji.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiedeńska scena kulturalna wzbogaciła się o nowy festiwal – LET’S CEE Film Festival. Jego pierwsza edycja rozpoczyna się już 28. maja 2012 r.  >>

Niedziela była ostatnim dniem 15. Festiwalu Filmów Kultowych. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Czy młoda kobieta miała szanse na odniesienie sukcesu zawodowego, której młodość przypadła na początek XX, czyli okres emancypacji? Film „Coco Chanel” daje odpowiedź na to i wiele innych pytań dotyczących znakomitej projektantki. >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

Kiedy cywilizacja niemal w całości przestaje istnieć, nie widać słońca skrytego pod gęstą powłoką chmur a zwierzęta wyginęły, budzą się w ludziach najdziksze instynkty. Jak przetrwać, kiedy każdy może okazać się kanibalem? >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS