20-05-2010
AAA |
Ocena: 5  1 głosów
Solomon Kane recenzja filmu
W filmie nie zetkniemy się z praktycznie żadnym sławnym nazwiskiem. Po raz kolejny mamy zresztą do czynienia z ekranizacją komiksową. Wynik? Muszę przyznać, że to nietuzinkowe kino fantasy.

materiał promocyjny

„Solomon Kane” to bardzo ciekawa postać, która została stworzona przez znane już w literaturze nazwisko. Robert E. Howard to m.in. ojciec „Conana”. Poprzez wymyślenie Kane’a, dał życie przygodom Van Helsinga, który został oparty na kanwie historii z walecznym purytaninem. Jego perypetie przerysowano także w komiksie, który był wydawany zarówno przez Marvela, jak i Dark Horse Comics - a to zaś dzięki twórcom: Mario Guevara i Dave Stewart. Niestety, nie znalazły masowej rzeszy fanów.

Solomon jest bohaterem niezwykle ciekawym i zjawiskowym. Trochę w nim wspomnianego wcześniej Van Helsinga, z lekką domieszką Constantine’a. Ma niezwykłą wyobraźnię do zabijania przeciwników niczym Lobo, ale odwagą oraz bojowym szałem często przypomina Logana. Potępiony i zbawiony jednocześnie. Korsarz, klecha, podróżnik, a także wojownik. Według mnie, to jedna z najbardziej „magicznych” postaci ostatnich lat, która - sadząc po tej produkcji - doczeka się wielu kontynuacji.

Wspominany już  w poprzednich akapitach bohater, to szlachetnie urodzony Anglik. Wyrzucony przez swojego ojca, stał się najemnikiem, piratem, krzyżowcem i łupieżcą jednocześnie. Niczym sam szatan, przemierzał świat paląc za sobą wszystko, co stanęło mu na drodze. Zaznajomiony z fechtunkiem, a także bronią palną, był demonem nie do zatrzymania. Nadszedł jednak czas, kiedy wielki Solomon Kane dowiedzał się o targu, którego dobito bez jego wiedzy. Władca piekieł chce jego duszy, albowiem jest przeklęta na wieki. Jednakże Kane nie ma zamiaru tak łatwo jej oddać i ukrywa się przed gniewem Lucyfera. Boleśnie oznacza swoje ciało i przysięga życie w pokoju, aby demony nie przypomniały sobie o jego istnieniu. Znajduje schronienie w klasztorze, który jednak po pewnym czasie postanawia go wydalić. Przeor widział bowiem w swoich snach, jak ex-pirat sprowadza na ich sanktuarium cierpienia oraz katastrofę. Solomon wyrusza więc w samotną podróż, aby znaleźć wreszcie swoje przeznaczenie. Bóg ma dla niego jednak inne plany. Chce, by jego czarna owca wróciła na drogę krwi i zemsty, albowiem: „nie tylko spokojne drogi prowadzą do zbawienia”.

Bardzo dobre kino akcji z gatunku fantastyki grozy. Klimat produkcji kapitalnie oscyluje pomiędzy akcją, legendą, okultyzmem i okresem tzw. młotu na czarownicę. Sama postać Kane’a, w wykonaniu Jamesa Purefoya (mogliśmy go zobaczyć m.in. w „Obłednym rycerzu”), to istny majstersztyk. Nadaje swojej postaci takiej wielobarwności emocjonalnej, że widz bardzo szybko zostaje przykuty do głównego bohatera - nie tylko wzrokowo, ale również uczuciowo. Oprócz demonów, wiedźm i różnego piekielnego plugastwa, Solomon pojedynkuje się także z ludźmi, dając popis niesamowitych scen walki. Wszystko podkręcane jest przez niezwykle klimatyczną muzykę oraz dynamiczne zdjęcia. Jedyne, co można mu zarzucić, to lekka schematycznośc i niedosyt. Aczkolwiek jest naprawdę dobrą produkcją - nie tylko dla fanów gatunku. Warto zauważyć, że większość nazwisk z ekipy filmowej zupełnie nic nam nie mówi, co w czasie seansu sprawia jeszcze większą przyjemność z oglądania.

Cieszy fakt, że filmowi twórcy coraz częściej sięgają po postaci, o których albo mało kto słyszał, albo zostały gdzieś w niszach popkultury po prostu zatarte. Na szczęście jest ich tam gdzieś jeszcze mnóstwo i na pewno ktoś jeszcze sięgnie chociażby po takich bohaterów, jak „Profesor Bell”. Mając już za sobą seans „Van Helsinga”, „Doriana Graya” czy „Ligi Niezwykłych Dżentelmenów”, nie można odpuścić „Solomona Kane’a”.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiedeńska scena kulturalna wzbogaciła się o nowy festiwal – LET’S CEE Film Festival. Jego pierwsza edycja rozpoczyna się już 28. maja 2012 r.  >>

Niedziela była ostatnim dniem 15. Festiwalu Filmów Kultowych. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Czy młoda kobieta miała szanse na odniesienie sukcesu zawodowego, której młodość przypadła na początek XX, czyli okres emancypacji? Film „Coco Chanel” daje odpowiedź na to i wiele innych pytań dotyczących znakomitej projektantki. >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

Kiedy cywilizacja niemal w całości przestaje istnieć, nie widać słońca skrytego pod gęstą powłoką chmur a zwierzęta wyginęły, budzą się w ludziach najdziksze instynkty. Jak przetrwać, kiedy każdy może okazać się kanibalem? >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS