Ian McKellen, który od samego początku wcielał się w czarodzieja Gandalfa w dotychczasowych ekranizacjach dzieł J.R.R. Tolkiena, przy czym ta rola przyniosła mu nominację do Oscara, ma dość niepewnych losów "Hobbita". Do tej pory bowiem nie podpisał z producentami obrazu żadnego kontraktu. Jeżeli prace nad ekranizacją przygód Bilba Bagginsa w dalszym ciągu będą posuwały się w tak wolnym tempie, aktor ostatecznie w niej nie zagra.
Problemy filmowego "Hobbita" związane są z bankrutującą wytwórnią MGM, która ciągle posiada prawa do ekranizacji książki. Najpierw, zrezygnował z reżyserii Guillermo del Toro, twórca m.in. "Labirynta Fauna". Do tej pory producentom nie udało się znaleźć osoby, która zajełaby jego miejsce. Teraz okazuje się, że Ian McKellen, który przyzwyczaił już fanów do swojej czarodziejskiej kreacji, najprawdopodobniej pójdzie w jego ślady.
Przypomnijmy, że "Hobbit" ukaże losy Bilba Bagginsa z Shire, do którego domu przybywa grupa krasnoludów i Gandalf Szary. Opowiadają mu o pradawnym skarbie krasnoludów, który dawien dawna utracili. Okazuje się, że leży on w szponach potężnego smoka. Po pewnym czasie, udaje im się namówić hobbita na wspólną wyprawę w celu odzyskania ich własności. Po raz kolejny więc "Śródziemie" wciągnie ich w pełną magii i niebezpieczeństw podróż.








więcej »




























