Carrie recenzja książki

Czas ściągnąć z półki starą książkę…

Carrie to odludek. Wychowana przez zaborczą matkę, której wychowawczy bat nosi „błogosławieństwo” Jezusa Chrystusa. Samotna i niepopularna w szkole. Niechęć do niej czują nie tylko uczniowie – którzy najczęściej zabawiają się jej kosztem, ale i nauczyciele, obojętni na jej los. Pewnego dnia wszystko ma się zmienić. Ofiara nagle i brutalnie odkrywa, że posiada umiejętności, które uczynią ją kimś wyjątkowym. W tym samym czasie zostaje zaproszona na bal. Kopciuszek zamienia się w Księżniczkę z Bajki. Ta jednak nie wie, że w lesie ludzkich podłości czyha na nią zło. Pierwsza miesiączka to tylko preludium krwawej masakry miasteczka Chamberlain, do której zmierza historia ośmieszonej i wycieńczonej krzywdami dziewczynki…

Na początku truizm – wszystko ma swój początek, nawet kariera tak genialnego pisarza jak Stephen King. Dla większości fanów jego prozy, „Carrie” jest raczej ciekawostką niż poważną lekturą – i nie chodzi tu tylko o jej objętość, która więcej wspólnego ma z opowiadaniam niż później pisanymi (m.in. „Miasteczkiem Salem”, „Lśnieniem”, a już na pewno „Bastionem”), ale o styl pisarski, jeszcze nieuformowany, a który widoczny będzie już w następnej książce. Młodość i niewielkie doświadczenie  autora przebija się przez całą powieść, ale to nie przeszkadza. Historia jest na tyle ciekawie poprowadzona, że dobrze się ją czyta od początku do końca, a zarzucanych w innych recenzjach nierówności  nie dostrzegam.

amso.pl

Dramat Carrie White budowany jest jako relacja z prawdziwych wydarzeń; dzienniki, artykuły i zeznania naocznych świadków urealniają całą  historię. Przeplatane one są narracją, która poszwa akcję na przód. „Oficjalne” dokumenty natomiast potęgują niepokój i grozę. Horror objawia się w ludziach; szalonej, chrześcijańskiej fundamentalistce – matce Carrie, „koleżance” ze szkoły, która postanowiła popsuć bal Księżniczce,a także w nie możliwej do powstrzymania tragedii. Człowiek czyta i wie, że postać, którą właśnie polubił zginie za kilka godzin. Najlepszy moment w życiu młodej White zamienia się w najgorszą chwilę, jaką przeżyła… Wielka, wzruszająca radość nie może trwać wiecznie. Cieszymy się wraz dziewczyną, dlatego nie chcemy by stała się jej krzywda. Wiemy jednak, że to nic nie da. King nie daje nam długo czekać – makabryczny dowcip przedstawiony jest w tak sugestywny i straszny sposób, że już tylko filmowa realizacja tej sceny jest lepsza. Chaos zapanuje na ulicach. Trup położy się gęsto.

Historia Carrie jest jednak ponadczasowa. Niedawno wspominałem z przyjacielem stare czasy z podstawówki, kiedy i w mojej klasie było takie popychadło jak Carrie. Wtedy wydawało się, że to niewinna, choć złośliwa zabawa. W pewnym momencie niektórzy koledzy zaczęli przesadzać. Dziś złość bierze na myśl, że nikt nie reagował – sam byłem nie lepszy. Lepiej ona, a nie ja. Tchórzostwo po prostu. Dziś nie wiem, gdzie jest ta „Carrie”… Wiem natomiast, że wszędzie, może nawet w każdej klasie i szkole jest taka jedna, samotna i zaszczuta przez rówieśników dziewczyna czy chłopak, którym brakuje tylko impulsu, aby wybuchnąć.

Nie jestem fanem teen-horroru, ale nie wyobrażam sobie fanów książkowego i filmowego strachu, którzy nie znaliby historii, w której objawił się geniusz Stephena Kinga. Polecam książkę przede wszystkim fanom pisarza, oraz tym, którym podobał się (już nieco retro) filmowy obraz. Młodym czytelnikom – oni najlepiej docenią jej klimat, a niedługa forma nie odstraszy.

Laptopy poleasingowe

Autor: Stephen King
Tytuł: Carrie
Tytuł oryginalny: Carrie
Wydawca: Iskry
Data wydania: 1990
Kategoria: horror, thriller
Ilość stron: 188
Oprawa: miękka

Kamil Mirkowicz