Brisingr recenzja książki

Posługiwali się nim Wikingowie od VIII wieku do ok. 1300 roku. Wywarł wpływ również na formowanie się języka angielskiego, a dokładniej mówiąc – dialektu szkockiego. Słowo brisinger okazało się bardzo ważne dla dwóch młodych ludzi: Christophera Paoliniego (autora książek fantasy) i jego fikcyjnego bohatera Eragona. Trzeci tom zawdzięcza swój tytuł właśnie ogniowi, dlatego został okrzyknięty „Brisingerem”.

Paolini zaczął pisać w wieku piętnastu lat i jak sam mówi: „głównie z myślą o zrobieniu sobie przyjemności tudzież podjęciu próby przelania na papier wymyślonych przez siebie historii”. Pisał w taki sposób, aby jego rodzice oraz siostra mogli zapoznać się z postaciami z fantazji Christophera. Przelewanie myśli na papier szło mu tak dobrze, że pierwszy tom objął pięćset stron maszynopisu. Rodzice chłopca wydali książkę za własne fundusze. Dopiero później zainteresowało się nim profesjonalne wydawnictwo, a następnie Holywood ukazało powieść na „wielkim ekranie”. Ekranizacja „Eragona” okazała się niestety dużo płytsza i co tu więcej mówić – mniej ciekawa niż oryginał.

Laptopy poleasingowe.

Nasz młody autor niewątpliwie wzorował się na mistrzu tego gatunku, a mianowicie Tolkienie. Stworzył nierealny, fantastyczny świat elfów, smoków i krasnoludów. Toczy się w nim walka dobra ze złem – niestety drugie zwycięża. Jest jednak nadzieja w postaci Eragona, piętnastoletniego chłopaka tudzież myśliwego. Wychowuje go wuj – nastolatek nie zna rodziców, ale bardzo za nimi tęskni. W zabawach oraz pracy towarzyszy mu syn wuja Roran, o kilka lat od niego starszy. Mieszkają na skraju osady i są jednymi z najbiedniejszych mieszkańców wioski. Podczas jednej z wypraw myśliwskich, Eragon znajduje piękny, bardzo duży, szafirowy kamień. Zabiera go ze sobą do wsi, z nadzieją, że będzie mógł wymienić go na jedzenie. Kiedy rzeźnik dowiaduje się, że szafir znaleziony został w Kośćcu, rezygnuje z wymiany. Jeszcze tej samej nocy wychodzi na jaw, że kamień jest w rzeczywistości jajem, z którego wykluwa się piękny szafirowy smok, natychmiast naznaczający znamieniem swego przyszłego jeźdźca – Eragona. Nieokiełzana wyobraźnia naszego młodego autora radośnie płynie po bezkresnych wodach fantazji. Historia staje coraz bardziej obszerna tudzież wielowątkowa. Dzielnemu, aczkolwiek kompletnie niedoświadczonemu, młodziakowi przeciwstawiają się siły zła – uosabiają Galbatroixa oraz czarną magię, jaką zawładnął podczas swojego długiego życia. Złego bohatera, prawdziwego potwora w ludzkiej skórze, wspierają większe i mniejsze poczwary. Są to ludzie, magiczne zwierzęta o demonicznej naturze oraz duchy, które siłą zmuszono do posłuszeństwa Galbatroixowi.

Niezwykle zaskakujący jest fakt, że piętnastolatek potrafił zbudować tak kompletny tudzież skomplikowany świat. Krainę, zamieszkiwaną przez różne rasy, fantastyczne zwierzęta i rośliny oraz wszechobecną magię. Co więcej, tworzy także osobny język – słownictwo elfów, czyli starą mowę. Zaklęcia nabierają magicznej mocy tylko, kiedy zostaną w niej wypowiedziane. W pierwszej i drugiej części obserwujemy dorastanie Eragona i Szafiry – nie jest to jednak beztroska zabawa, ale walka z siłami zła. Rozwój Eragona polega na nauce poprzez doświadczenie. Tylko dzięki pomocy z zewnątrz – od swojej przyjaciółki Szafiry czy też innych (wprawdzie nielicznych) nieprzyjaciół Gabatroixa – udaje się naszemu bohaterowi wyjść cało z różnych opresji. Dopiero w drugiej części Eragon i Szafira trafiają do miejsca, gdzie pobierają prawdziwe lekcje. Udziela im ich inny Jeździec i jego smok, obaj są okaleczeni po wielu starciach z Galbatroixem tudzież zmierzają już do kresu swych dni. W obu częściach – im doroślejszy bohater, tym trudniejsze wyzwania są przed nim stawiane. W tle pojawiają się zdrada, nienawiść, zwątpienie, ale i miłość do dużo starszej, pięknej elfki. To niezaspokojone uczucie towarzyszy Eragonowi także w trzeciej części pt.: „Brisinger”. Owo słowo, jak już wcześniej napomniałam, ma wiele znaczeń i dopiero w trakcie czytania tejże części zrozumiemy: „czym jeszcze jest i co oznacza”. Eragonowi, co jakiś czas, towarzyszy uczucie straty – najpierw wuja, później pierwszego nauczyciela, który jak się okaże jest kimś więcej. W ostatniej części Eragon i Szafira doświadczają szczególnie bolesnej straty. Każdą z nich, mimo znacznej objętości, czyta się z zapartym tchem. Towarzysząca podczas lektury nieustająca ciekawość, nie pozwalała mi zasnąć – dopóki nie dotarłam do końca – zakończenie także jest zaskakujące. W pierwszym momencie budziło moje niezadowolenie, lecz teraz myślę inaczej. Nie będę tłumaczyć: „dlaczego?” – sami się dowiedzcie.

Laptopy poleasingowe Warszawa

Niewątpliwie trylogię, składającą się z: „Eragona”, „Najstarszego” oraz „Brisingera”, warto polecić nie tylko i wyłącznie młodym czytelnikom. Owa historia jest ciekawa zarówno dla mnie, jak i mojego dziewięcioletniego synka. To taki inny „Harry Potter” czy „Władca Pierścieni”. Jak wspomniałam na początku – autor bez wątpienia wzoruje się na Tolkienie, ale nie naśladuje go. W trakcie czytania maluje się nam prawdziwy świat z bohaterami, którymi targają zwykłe, ludzkie uczucia. Magia zaś jest dodatkiem, pozwalającym „urealnić” zaskakujące rozwiązania.


Autor:
Christopher Paolini
Tytuł: Brisingr
Wydawnictwo: MAG
ilość stron: 504
oprawa twarda

 

Małgorzata Bulaszewska

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*