Wróżby z koronek recenzja książki

Słowa, które już na początku powieści kieruje w stronę czytelników główna bohaterka powieści Towner (czy też Sophya), a zarazem narratorka (w większej części książki), zdają się byś profetyczne. Czytając Wróżby z koronek tak naprawdę dopiero przy ostatnich stronach zrozumiałam ich prawdziwy sens. Autorka objęła bowiem swoje dzieło klamrą, której dwa ramiona symbolizują odpowiednio początek i koniec książki. To sprawia, że już od pierwszych stronic, przez cały czas pełni napięcia oczekujemy wyjaśnienia, które nie nadchodzi. Pojawiają się za to jedne za drugimi kolejne wątki, również owiane tajemnicą. Ciekawość czytelnika narasta, zaczyna on coraz szybciej przewracać kolejne strony szukając odpowiedzi… na próżno. Enigmatyczne urywki informacji narastają, chwilami trudno zdecydować, czy fragment, który właśnie czytamy, to przeszłość, teraźniejszość, czy może sen lub czyjaś wyobraźnia? Tak dzieje się aż do samego końca, gdzie nagle doznajemy olśnienia, i wszystko, co jeszcze przed chwilą wydawało się bezsensowne, nie pasujące do siebie lub wręcz oderwane od całości fabuły, nagle nabiera znaczenia. W jednej sekundzie wiemy już wszystko.

Laptopy poleasingowe

Towner rozpoczyna opowiadanie od nakreślenia krótko historii rodziny i przedstawienia swoich najbliższych. Dowiadujemy się m.in. że pochodzi z Salem i od wieków jej rodzina była uważana za ludzi ekscentrycznych. Wspomina też o siostrze bliźniaczce – Lyndley. Czytając w przeszłości z koronek, obydwie zobaczyły jej śmierć. Przepowiednia stała się prawdą. Lindley, jak się później okazuje, popełniła samobójstwo. Od tej pory Towner obiecuje sobie, że już nigdy nie spojrzy na żadną koronkę.

 

Poznajemy Towner krótko po tym, jak przeszła histerektomię. Podczas pobytu w szpitalu dostała od Evy, swojej babki, poduszkę do wyrobu koronek klockowych. W sekretnej kieszonce spodziewa się liściku, jednak nie znajduje tam nic. Dochodzi do wniosku, że Eva znów chce ją namówić do ponownego wróżenia z koronek. Kiedy jest już w domu, niespodziewanie dostaje telefon od brata Beezer’a, z wiadomością, iż Eva zaginęła. To skłania Towner do powrotu na rodzinną Wyspę Żółtego Psa, z której niegdyś uciekła do Kalifornii, czyli, jak mówi: tak daleko, jak tylko mogłam, nie spadając przez krawędź świata.

 amso.pl

Od tego momentu cała sprawa zaczyna się coraz bardziej gmatwać. Okoliczności zaginięcia Evy są niejasne, tak samo, jak będą potem niejednoznaczne w przypadku zaginięcia Angeli, dziewczyny, która po ucieczce z domu trafia do sekty kalwinów. Ich przywódcą jest nie kto inny, jak Cal, były mąż ciotki Towner, Emmy Boynton. Przez opowieść Towner przewija się mnóstwo postaci: May, jej matka, do której nie ukrywa niechęci, Ann, czarownica i przyjaciółka jej babci, Czerwone Kapelusze, czyli stateczne kobiety, które postanowiły pod wpływem pewnego wiersza nie zblaknąć w miarę, gdy przybywa im lat. Przybliża nam również postać Rafferty’ego, śledczego prowadzącego sprawy zaginięć obydwu kobiet, i zbierającego od lat dowody na hipokryzję oraz zbrodnie Cala. Mężczyzna, co wychodzi później na jaw, prowadzi śledztwo przeciwko Calowi głownie przez wzgląd na Towner, która, jak się nietrudno domyślić, nie jest mu obojętna.

 

W dalszej części pojawia się też dawna, wielka miłość głównej bohaterki – Jack LaLibertie. We wspomnieniach Towner ujawnia, że zawsze go kochała, jednakże przez wzgląd na Lindley, nie pozwalała sobie na tą miłość. Argumentuje to ogromnym uczuciem, jakie łączyło Jacka i Lindley. Nawet, gdy okazuje się, że jej bliźniaczka nie może być z chłopakiem, i kiedy Jack związuje się z Towner, ta przez cały czas czuje, że jest tylko marnym substytutem jego niespełnionej miłości. Obwinia się też za śmierć siostry, którą zawsze uważała za istotę niemal nie z tej ziemi – niesłychanie piękną, działającą jak magnes na płeć przeciwną, wyjątkowo utalentowaną artystycznie. Największą podporą w trudnych chwilach jest dla Towner Eva, która zdaje się rozumieć ją jak nikt inny. Nie przestaje wierzyć we wnuczkę nawet, gdy ta trafia do szpitala psychiatrycznego.

 

Szczerze powiedziawszy, z początku irytował mnie sposób, w jaki autorka opisuje świat przedstawiony. Odniosłam wręcz wrażenie, że nie ma żadnej akcji, kompletna próżnia, nic się nie dzieje. Jakieś nieistotne strzępki wydarzeń lub wiadomości o bohaterach, czy miejscach, wetknięte ni stąd ni zowąd czyjeś wspomnienia, trochę dialogów… Trudno było sobie to jakoś poukładać w całość. Na szczęście powiedzenie, by nie oceniać książki po okładce doskonale wpisuje się w to dzieło. W miarę, jak czytelnik przyzwyczaja się do specyficzności budowania fabuły i fikcyjnego świata, okazuje się, że to, co wydawało się mankamentem, jest w rzeczywistości ogromnym atutem. Autorka w mistrzowski sposób usypia czujność czytelnika, wprowadza go w mniemanie, że akcja, która właśnie się toczy nie jest specjalnie istotna dla całości. W ten sposób niejednokrotnie ukradkiem przemyca coś, co później, w odpowiednich momentach wtyka czytelnikowi pod sam nos. Wtedy ma się ochotę chwycić za głowę i powiedzieć: „No właśnie, przecież to o to chodziło!”.

 

Całokształt dzieła zachwyca oniryzmem, wątkami metafizycznymi czy też transcendentalnymi. Magia emanuje z każdej kartki papieru, zaczarowując i urzekając czytelnika. Nie sposób nie poczuć ducha Salem lub nie zobaczyć oczyma wyobraźni przecudnego domu z ogrodem, jaki zamieszkiwała główna bohaterka wraz z Evą. Opisy są tak plastyczne i dokładne, że momentami niemal czułam dziesiątki kompozycji herbat, jakie zaparzała niekonwencjonalna babcia Towner.

 

Z niesamowitą niecierpliwością czekam na kolejną książkę Pani Brunonii Barry – The Map of True Places, która ma się ukazać już w tym roku. A Wam, bez wyrzutów sumienia, gorąco polecam już teraz Wróżby z koronek. Wróżę Wam miłą lekturę!

Autor: Brunonia Barry
Tytuł: Wróżby z koronek
Tytuł oryginału: The Lace Reader
Wydawca: Albatros
Data wydania: marzec 2010
Tłumaczenie: Danuta Górska
Kategoria: beletrystyka, sensacja, thriller, kryminał
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Cena: 31,30

 

Monika Magdalena

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*