Na Krawędzi Cienia recenzja książki

Do debiutu Brenta Weeksa podchodziłem ostrożnie. Szybko odkryłem, że mimo niewyrobionego jeszcze stylu czuć, że autor wie co i jak chce napisać. Może nie jest to debiut roku, aczkolwiek warto było poświęcić kilka godzin na lekturę, która nie pozostawiała czytelnika z niesmakiem i zawodem.

Brutalny świat znowu domaga się krwi, którą najskuteczniej przelać potrafi mistrz zabójczego rzemiosła –  Kylar. Opuścił on jednak cień i rozpoczął normalne życie. Głowę już nie przykrywa kaptur mordercy, a w rękach ostrze nie kieruje się ku tętnicom dobrze opłaconych celów. Mimo wszystko Kylar jest mordercą, czy tego chce czy nie. Przeszłość dobija się do drzwi i nie można jej zingnorować. Wewnątrz bohatera biją się dwie istoty; Merkuriusz i to, co wyhodował w nim Durzo Blint.

laptopy poleasingowe Warszawa

Przed siepaczem pojawia się konieczność wyboru drogi . Jedna prowadzi w spokojną przyszłość, druga jest zanurzona w mroku. Wybór jest trudny. Wyboru nie ułatwia mu kochanka, Elene ani nawyki i umiejętności nabyte podczas treningu u mistrza. Wieczny konflikt…

Fabuła książki to głównie podróż do wnętrza głównego bohatera. Zwykle, jak to jest z drugimi częściami trylogii, tak i tu jest wiele mroku, a także tragicznych w skutkach decyzji. W Drodze Cienia poznawaliśmy bohaterów, teraz musimy pozwolić, by dojrzeli. By mogli sprawdzić się w nowych rolach. Niejednoznaczne postaci wędrujące przez brutalny świat, którego okrucieństwo zdążyliśmy już poznać wcześniej.

amso.pl

 

Brent Weeks nie spoczął na laurach. Może to nie jest jeszcze jego idealne dzieło, ale czyta się je świetnie. Fabuła nie jest odkrywcza – wręcz wtórna, ale czy nie tego szukamy w fantasy? Jedyną naprawdę wielką wadą książki Weeksa jest to, że nie można sięgnąć po tę część, nie znając początku trylogii. To nie tylko nowe wątki, ale przede wszystkim kontynuacja głównego wątku – życia Kylara. Nie znając jego przeszłości nie zrozumiemy postaci ani nie zorientujemy się o co chodzi z kilkoma historiami otwartymi w poprzednim tomie, np. kim dla siepacza jest Logan Gyre albo w jakiej sytuacji politycznej jest kraj i co doprowadziło do takiego stanu.

Mała złośliwość skierowana do tłumacza i redaktora. Rozbawiła mnie ciekawa niekonsekwencja hasła na okładce. Pierwsza część zdania w wersji angielskiej każdej z części trylogii jest taka sama – „The perfect killer has no…”, a u nas mamy „Zabójca doskonały nie ma…”, a następna część: „Doskonały zabójca…”. I tu dostrzegam brzydki, estetyczny zgrzyt. Ciekawe, czy trzecia część cyklu będzie kolejną możliwością tłumaczenia tego fragmentu, czy powtórzy którąś z kolejności „zabójca” i „doskonały”.

Skoro już jesteśmy przy ocenianiu pracy włożonej przez wydawnictwo MAG, to niewiele się zmieniło. Znowu mamy polską wersję językową okładki oryginalnej, która bardzo mi się podoba. Świetny klimat i kolory! Choć może szkoda, że Nocny Anioł nie stoi w czarnym, zacienionym zaułku. Papier jak zwykle całkiem dobry do czytania w słoneczne dni, a całość nie rozkleja się z byle powodu – właściwie to nie rozkleja mi się w ogóle, choć zwykle czytam w ciężkich dla książek warunkach – w gorącej kąpieli, idąc przez miasto, jadąc autobusem, jedząc, w parku. Do tego dochodzi jeszcze maglowanie w plecaku.

Ci, co szukają lektury w świecie „mało fantasy, ale jednak”, polecam przeczytać pierwszą część cyklu. Kiedy ta się spodoba, połkniecie Na krawędzi cienia bardzo szybko.Potem trzeba się  tylko uzbroić w cierpliwość i wyczekiwać zamknięcia serii Poza Cieniem, które ukaże się 30 czerwca.

Fragmenty książki możecie przeczytać tutaj.
Na tej stronie znajdziecie naszą recenzję poprzedniego tomu.

Kamil Mirkowicz

 

Autor: Brent Weeks
Tytuł: Na Krawędzi Cienia
Tytuł oryginalny: Shadow’s Edge
Przekład: Małgorzata Strzelec
Wydawca: MAG
Data wydania: 10 marca 2010
Cykl: Anioł Nocy
Liczba stron: 576
Cena: 39,00

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*