Fotografie wszech czasów: Duke Ellington

Herman Leonard został nazwany przez byłego prezydenta Billa Clintona „największym fotografem jazzu w historii tego gatunku„. To właśnie dzięki miłości do jazzu Leonard zdecydował się zamieszkać w Nowym Jorku po drugiej wojnie światowej – w Greenwich Village założył niewielkie studio i rozpoczął swoją działalność. Znanym sobie sposobem zaczął być stałym bywalcem w klubach muzycznych m.in. w Harlemie na Broadway’u – jego przepustką okazał się… aparat fotograficzny. Uwieczniając sławy ówczesnej sceny muzycznej, Herman Leonard zaprzyjaźnił się m.in. z Milesem Daviesem i Charliem Parkerem.

 

Obecnie jego fotografie są gratką dla kolekcjonerów. Przedstawiają sylwetki najsławniejszych twórców z lat 40., 50. oraz 60., największe wydarzenia, najważniejsze koncerty. W fotografiach Herman Leonard starał się ograniczyć swoją obecność do minimum, jakby starając się nie przeszkadzać muzykom podczas występów. Był trochę podglądaczem: lubił fotografować z dystansu, pokazując osoby portretowane jako anonimowych artystów w pełni oddanych swojej pracy. Laptopy poleasingowe Kraków

Ola Kwaitkowska

 

 

Tak właśnie został przedstawiony Duke Ellington na zdjęciu powstałym w 1958 roku: siedzi w smudze jasnego światła, jest całkowicie skupiony na publiczności znajdującej się przed nim i wydaje się nieświadomy obecności fotografa ukrytego gdzieś za kulisami. Gdyby nie tytuł zdjęcia, widz mógłby z łatwością wziąć Ellingtona za innego muzyka. Anonimowość artysty była jednym z częstych motywów powtarzanych przez Hermana Leonarda: kilka lat wcześniej podobnie uwiecznił Maxa Roacha występującego w Carnegie Hall.

 

 

Herman Leonard zmarł w Nowym Orleanie, mieście uznawanym za kolebkę jazzu, trzy lata temu: w kwietniu 2010 roku w wieku 87 lat. Kilka lat przed jego śmiercią huragan Katrina zniszczył jego dom i studio wraz z ośmioma tysiącami cennych fotografii. Na szczęście negatywy udało się ocalić: umieszczono je w nowoorleańskim Ogden Museum of Southern Art.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*