Z zimną krwią recenzja książki

Truman Capote to dziennikarz, scenarzysta i pisarz urodzony w 1924 roku w Nowym Orleanie. Pochodził ze związku oszusta i pięknej, młodej mieszkanki stanu Alabama. W wieku 6 lat został wysłany do kuzynów matki w miasteczku Monroeville. Po roku życia u kuzynostwa – trzech sióstr, starych panien i ich brata starego kawalera przeniósł do Nowego Yorku, do matki, która ponownie wyszła za mąż za Josepha Capote, zamożnego Kubańczyka. Truman został adoptowany przez ojczyma, uczęszczał do prywatnych szkół. Uczniowie zostali poddani testom na inteligencję,  w których  młody Capote uzyskał 215 pkt. W wieku 8 lat zaczął pisać drobne utwory literackie. Gdy osiągnął 17 rok życia, nowele Trumana wydawały drukiem  czasopisma kobiece. W tym też okresie Truman pracował już jako dziennikarz dla „The New York Timesa”. Trochę później napisał „Śniadanie u Tiffaniego”, „Inne głosy, inne światy”, „Harfę traw”.

W listopadzie 1959 roku przeczytał w prasie krótką notatkę donoszącą o zamordowaniu czteroosobowej rodziny Cuttlerów w miejscowości Holcomb w stanie Kansas, zwykłej rodziny średnio zamożnych farmerów. Poruszony tą relacją, sponsorowany przez „The New York Timsa”, jedzie do Holcomb, aby udokumentować tę zbrodnię wraz ze wszystkimi wątkami, jakie uda mu się zbadać. Laptopy poleasingowe Kraków

Okoliczni mieszkańcy są mu nieprzychylni, stali się tacy po morderstwie Cuttlerów. Mieszkańców Holcomb zniechęca do Capote’a jego powierzchowność. Człowieczek niski, o wzroście 10. letniego chłopca z piskliwym głosikiem, brutalnie chce wejść w ich życie. Na dodatek homoseksualista, czego nie ukrywa. W latach 60. XX wieku w Stanach właściwie nikt nie przyznawał się otwarcie do homoseksualizmu. Jeśli to robił, narażał się na ostracyzm otoczenia. Capote ma jeszcze jedną wadę, jest zbyt  inteligentny dla otoczenia, w jakim się znalazł. Uparty, nie poddaje się, bo to co już udało mu się dowiedzieć, wciąga go coraz mocniej w całą historię. Już wie, że nie wyjedzie z Holcomb, dopóki nie dowie się wszystkiego w sprawie śmierci Cuttelrów.

W sukurs przychodzi mu przyjaciółka z lat dziecięcych Harper Lee, autorka „Zabić drozda”. Dzięki niej powoli zaskarbia sobie przychylność mieszkańców miasteczka. W Holcomb spędza kilka miesięcy, ciągle rozmawiając z mieszkańcami, szeryfem i innymi stróżami prawa, z rodziną zmarłych. Wszystkie zebrane materiały pozwalają mu bardzo dobrze poznać zasady i rytm życia tych prostych i jednocześnie, jak się okazało, niezwykle życzliwych ludzi. Capote dzięki swoim bardzo dobrym relacjom ze światem elit nowojorskich zostaje dopuszczony do rozmów z oboma sprawcami. Bardziej fascynuje go Smith, w opinii Trumana jest on bardziej wrażliwy i z większym poczuciem winy. Biograf Trumana Capote – Gerard Clarke – podaje plotkę mówiącą o romansie jaki rzekomo miał nawiązać się między Capotem a Smithem. Jednakże zaznacza, że nie zna żadnych faktów potwierdzających tę plotkę. W każdym razie przez dwa lata Truman niejako towarzyszy obu skazańcom w Więzieniu Stanowym w Lansing, czekając z nimi na wykonanie wyroku, kary śmierci przez powieszenie. Do tego czasu przeprowadza z oboma mordercami wielogodzinne rozmowy, których nigdy nie nagrywa. Dopiero w hotelu robi notatki z takiego spotkania. Tak samo postępuje w przypadku rozmów z mieszkańcami Holcomb i innymi związanymi ze sprawą Cuttlerów osobami. Ma wyśmienitą pamięć, co potwierdza mówiąc, że 95% z tego co usłyszał, zobaczył czy przeczytał, zapisał w swoich notatkach. Wszystkie notatki poczynione przez Trumana w tej sprawie obejmują 800 stron. Temat już dawno przekroczył granice reportażu, Truman ma materiał na książkę, wie o tym i szuka jeszcze tylko efektownego zakończenia. Uważa, że będzie nim opisanie momentu wykonania wyroku na sprawcach. I znów dzięki swoim koneksjom dostaje zgodę na uczestnictwo w egzekucji.

Ponad dwa lata zabrało autorowi zbieranie informacji, ale dzięki temu powstaje książka niezwykła. Książka, która stała się  zapisem pewnej historii bezsensownego morderstwa zwykłych farmerów, ale są to także historie ich oprawców, szeryfów tropiących morderców, a nawet mieszkańców Holcomb. Capote nie omieszkał odnotować faktu aresztowania morderców w Las Vegas w 6. tygodni po dokonaniu zbrodni. Wskazał też na łut szczęścia sprzyjający stróżom prawa. Wszystkie te emocje bohaterów stara się przedstawić w swojej książce  na zimno, po reportersku relacjonując suche fakty. Nie opowiada się po żadnej ze stron. Z drugiej jednak strony niezwykle obszernie, mięsiście przedstawia uczucia bliskich zamordowanej rodziny, sąsiadów i mieszkańców miasteczka, a nawet szeryfów i samych morderców. Tej szczegółowości uczuć przeciwstawia opis samej zbrodni i ciał zamordowanych, który jest niezwykle skąpy. Czytając tę powieść raczej zastanawiamy się nad ulotnością życia ludzkiego i problemem kary niż nad samym aktem odbierania życia.

Niezwykła  dla mnie jest konkluzja utworu dotycząca przyczyny zbrodni. Cały napad miał charakter rabunkowy, a dlaczego zmienił się w akt okrucieństwa? Z treści książki wynika, że Capote nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Cuttlerowie w chwili napadu właściwie się nie bronią, oni też uważają, że jest to napad rabunkowy i za kilka godzin powrócą do swojej codzienności. Chcą, aby rabunek jak najszybciej się skończył, nie chcą w żaden sposób drażnić sprawców. Z drugiej strony Smith i Hickock zaplanowali napad rabunkowy, chcą tylko pieniędzy. A jednak zabijają miłych, bezbronnych ludzi. Co spowodowało, że zabili?  Dla czytelnika niepokojące jest to, że zginęła zwykła, niczym nie wyróżniająca się amerykańska rodzina, jakich wiele w Stanach. Mordercami zaś okazali się właściwie także „zwykli” młodzi ludzie, nie psychopaci. Zdumiewające jest to, że właśnie tak Smith i Hickock są postrzegani przez lokalną społeczność. Wyraża się to w słowach jednej z mieszkanek Holcomb „ (…) To nie są najgorsi młodzi ludzie, jakich udało mi się spotkać”.

Prowokacyjny i niejednoznaczny jest też sam tytuł „Z zimną krwią”. Z jednej strony mówi o tragedii Cuttlerów, którzy zostali zabici z zimną krwią. Z drugiej strony egzekucja skazańców też została wykonana z zimną krwią. Społeczeństwo wzięło niejako odwet na skazańcach. Zemsta się dokonała.  Sposób, w jaki Truman Capote opisał tę zbrodnię został uznany za nowy typ pisarstwa, nazwanego pisarstwem dokumentacyjnym. Ten typ pisarstwa zyskał wielu naśladowców i kontynuatorów.

Dla mnie jest to utwór wieloznaczny i wyjątkowy. Raczej pobudzający do rozważań intelektualnych i moralnych nad poczuciem winy, wyrzutami sumienia, karą czy zemstą niż prostym opisem zbrodni czy tanią sensacją. Drąży mnie wciąż pytanie pozostające bez odpowiedzi: czy Truman Capote z zimną krwią dokonał rejestracji historii morderstwa Cuttlerów?

Autor: Truman Capote
Tytuł: Z zimną krwią
Wydawnictwo: REBIS

Małgorzata Bulaszewska

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*