Rio Anaconda recenzja książki

Po zaledwie kilku tygodniach „Rio Anaconda” stała się bestsellerem, a obecnie liczba sprzedanych egzemplarzy wynosi ponad ćwierć miliona. Nie jest to debiut autora, ponieważ napisał już książkę inną książkę podróżniczą,  pt. „Gringo wśród dzikich plemion”. Cejrowskiego zna chyba każdy w Polsce, a przynajmniej kojarzy jego twarz i nazwisko. Dziennikarz, satyryk, podróżnik, twórca wielu książek oraz publikacji prasowych. Połowę swojego życia ( jeśli nie większość) spędził na zwiedzaniu kontynentów.

 

Wróćmy do książki „Rio Anaconda”, a dokładniej – zastanówmy się, co dostajemy do ręki po jej zakupieniu. Opowieść przygodowo-podróżniczą, która zawiera około 400 stron w bardzo dobrej, twardej oprawie. Jeśli chodzi o treść, to można odnieść wrażenie, jakby autor nie opisywał, a opowiadał o tym, co widzi, zwracając się bezpośrednio do odbiorcy. Co ciekawe, w porównaniu z pierwszą publikacją Cejrowskiego, „Rio Anaconda” zawiera chronologiczny bieg zdarzeń ułożony w logiczną całość. W „Gringo wśród dzikich plemion” mamy raczej opowiadania i historyjki, które nie zawsze mają ze sobą wiele wspólnego.

laurem.pl – laptopy poleasingowe Kraków

Kolejną rzeczą, która rzuca się w oczy, są doskonałe fotografie wykonane przez samego Cejrowskiego. W publikacji znajdziemy ich grubo ponad sto. Przedstawiają one momenty z życia, tradycje i zwyczaje mieszkańców Ameryki Południowej, a czasami także samego autora.

 

Co intrygującego można znaleźć w „Rio Anaconda”? Po pierwsze, poczucie humoru autora, połączone z jego inteligencją, co daje mieszankę wybuchową.  Znajdziemy momenty, kiedy sam opis deszczu czy krajobrazu zajmuje więcej niż stronę. „No dobrze, co w tym dziwnego?” – powiedzą niektórzy. W końcu są pisarze, którym tego typu opisy wychodzą znacznie obszerniej. Tak, tylko, że Cejrowski użył takich epitetów i słów, że rozwodzenie się nad tym przez kilka stron staje się zbędne. Dużego smaczku i uroku dodają książce… przypisy. Pełnią funkcję swego rodzaju pauz w lekturze, dowiadujemy się dzięki nim masę ciekawych rzeczy, a jednocześnie sprawiają, że czytając nie można się nie uśmiechać, a nawet  chichotać pod nosem. Oto jeden z przykładów: .„Indianie siadają w progu szałasu – my na sofie; oni oglądają deszcze – my serial; ale patrzymy na to samo – i tu, i tam leje się woda.”

 

Z przyjemnością przeczytałem tę publikację i pewnie zrobię to jeszcze kilka razy. Gdyż są momenty, które bawią, a także takie, które uczą i wyciskają łzy. Na koniec cytat wydawcy z okładki, który bardzo dobrze opisuje książkę: „Rio Anaconda to opowieść przygodowo-podróżnicza. Trzyma w napięciu jak kryminał, a jednocześnie rozśmiesza do łez. I zapewniam Was, w trakcie lektury będziecie się śmiać na głos! A przy okazji, jest to historia prawdziwa. Fantastyczne dialogi! Doskonałe zdjęcia! A wady? Jeśli są, szukajcie ich sami, ja nie znalazłem. No może poza jedną: po czterystu stronach opowieść się kończy.”

 

Rafał Olczak zrecenzował ten tytuł

Autor: Wojciech Cejrowski
Tytuł: Rio Anaconda
Wydawca: Zysk i S – ka
Data wydania: listopad 2006
Kategoria: literatura faktu, podróże
Liczba stron: 456
Oprawa: twarda

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*