Wielkie manipulacje na świecie

Etylina – 1 lutego 1923 roku na terenie Stanów Zjednoczonych rozpoczęła się sprzedaż wspomnianej substancji. Etylina zawierała dodatek przeciwskutkowy, pozwalający na lepsze wyniki silników. Było to możliwe dzięki odpowiedniemu  stopniu sprężenia tego paliwa. Oczywiście z nowości mogły korzystać tylko nowe samochody, które posiadały odpowiednio przystosowany silnik do tego paliwa. Dlatego też koncern General Motors wraz z Standard Oil (przemysł naftowy) oraz DuPont (przemysł chemiczny) wspólnie zaczęły lansować wspomnianą substancje. Wszystkie miały bowiem z niej ogromne korzyści. Jednym z najlepszych przykładów sukcesu, jakie odniosły te firmy, jest wygranie batalii General Motors z Fordem. DuPont również zabłysnął jako monopolista na rynku paliw. Kolejne 20 lat to niesamowicie szybki rozwój etyliny. Trafiła ona bowiem również na Stary Kontynent. To dzięki temu wynalazkowi rozwijała się motoryzacja w Rosji Radzieckiej. Niemcy, którzy w tym okresie byli nacjonalistyczni i starali się uniezależnić gospodarkę od innych narodów, również wykorzystywali etylinę, gdyż to ona wprawiała w ruch śmigła samolotów. Laptopy poleasingowe

Historia niczym z bajki, ale niestety Ethyl Corporation, w skład którego wchodziły wyżej wymienione firmy, musiało przekonać społeczeństwo, że ołów nie jest szkodliwy dla ich zdrowia i można nim wypełniać miasta. Oczywiście już wtedy było wiadomo, że metale ciężkie są toksyczne dla organizmu. Przyczyniają się między innymi do zaburzeń psychicznych, nowotworów, problemów z krążeniem i jeszcze wielu innych chorób. Końcowym, a zarazem ostatnim stadium jest śmierć danej osoby. Cały świat o tym wiedział, gdyż w roku 1862 pojawiła się specjalna regulacja bhp o tym, że farby nie powinny zawierać szkodliwego ołowiu.

Jak w takim razie przekonano świat do tej trucizny?

Ethyl Corporation zaczęło od wymyślenia ciekawej, a zarazem dobrze brzmiącej nazwy. Trzeba bowiem zwrócić uwagę, że etylina brzmi znacznie lepiej niż ołowina. Polska nazwa, jak można wyczytać w encyklopediach, pochodzi od słowa Ethyl Gas i w przełożeniu oznacza paliwo etylowe. Etyl bowiem kojarzy nam się znacznie lepiej niż dwutlenek ołowiu, gdyż występuje między innymi w napojach. Firmy dbały więc o to, aby ich produkt był rozpoznawany pod taką właśnie nazwą. To jedna ze sztuczek PR – eufemizm. Często bowiem łagodzi się wypowiadane przez nas sądy. O wiele bardziej jest dla nas przerażające wyrażenie „odpady toksyczne” niż „produkty pochodzenia nienaturalnego z elementami napromieniowania”. Dłuższe lub przyjemniejsze skojarzenia skutecznie bowiem usypiają naszą czujność.

Pierwsza wpadka

Pierwszym potknięciem Ethyl Corporation było zatrucie 49 pracowników tej firmy. Oczywiście producent wyparł się wszystkiego, ale niestety 5 osób zmarło, a aż 35 miało nieodwracalne zmiany w organizmie. Dodatkowo, wkrótce zachorowali kolejni pracownicy. Szybko więc sprawą zainteresowały się media oraz amerykański odpowiednik sanepidu. Korporacja szybko podjęła odpowiednie kroki. Nie zamierzała bowiem czekać na lincz. Wykorzystała kolejną sztuczkę PR, w której należy wyprzedzić ruchy przeciwnika – w tym przypadku gazet oraz sanepidu. Firma ogłosiła, że przyznaje się do wszystkiego i udała skruszoną. Dzięki temu zyskała sobie kolejnych zwolenników. Na dodatek samo Generals Motors poprosiło powołanie niezależnej grupy badaczy i zaoferowało swoją pomoc. Zawieszono również sprzedaż etyliny w 1924 roku. Warto jednak zwrócić tutaj uwagę na ofertę pomocy GM, która w konsekwencji skończyła się na tym, że firma zapłaciła za wszystkie przeprowadzone badania. Odpowiednio przekupieni naukowcy świadczyli na korzyść korporacji. Doszło nawet do tego, że przed opublikowaniem czegokolwiek wszystko wpierw przechodziło przez Ethyl Corportaion. Po korzystnych dla spółki wynikach etylina szybko powróciła na rynek. W 1925 podczas powszechnej debaty zostały bowiem pokazane wyniki badań i okazało się, że substancja jest nieszkodliwa. Oczywiście pojawiały się protesty niektórych naukowców, ale ciężko przebić się pojedynczym glosom przez cały tłum. Badania, które zostały przedstawione powszechnie, szybko przyćmiły narzekania innych, gdyż zostały opublikowane w gazetach itp.

Dla wielkich korporacji oraz dla społeczeństwa miał to być dar Boga. Tak właśnie powiedział o tej substancji Frank Howard z Ethyl Corporation. Jego zdaniem „Dzięki latom badań  uzyskaliśmy ten dar od Boga (etylina). Czy można go odstawić z powodu śmierci niektórych zwierzątek, skoro daje nam rozwój?”. Jakby tego było mało Ethyl Corporation postanowiło również przekupić prasę naukową. W wielu pismach tego typu za niebywałe kwoty firma kupowała reklamy, a w zamian wydawcy pozwalali jej umieszczać wypowiedzi przekupionych naukowców. Przykładem jest tutaj pismo „American Journal of Public Health” i materiał dr Emery’ego Hayhursta.

A co z poszkodowanymi ludźmi?

Oczywiście General Motors również zastosowało tutaj swój zabieg PR. Postanowiło jeszcze przed rozpoczęciem badań zapłacić za leczenie chorych i zająć się rodzinami osób, które straciły członka rodziny. Dzięki temu firma wyszła na miłosierną i pomocną. Dodatkowo koncern wprowadził na stacje paliw kontrolerów bhp. Wyniki były korzystne dla Ethyl Corporation. Naukowcy opracowali również odpowiednie zasady pracy przy tej substancji i maszyna ruszyła pełną parą. Nikt bowiem nie oceniał wpływu spalin na organizmy żywe. Co jakiś czas pojawiały się protesty, ale szybko je tłumiono. Tymczasem Ethyl Corporation w 1997 roku oskarżył Kanadę o to, że zakazuje sprzedaży etyliny w swoim kraju. Rząd Kanady wcześniej podpisał bowiem traktat NAFT, który mówi o wolności handlu. Kanada przegrała i musiała wypłacić 13 mln dolarów odszkodowania Ethyl Corporation. Mimo, że ten sam zakaz był na ternie USA już od 8 lat.  W Unii Europejskiej zakazano sprzedaży etyliny w 2000 roku.

Etylina oczywiście była trucizną, a przemysł motoryzacyjny mógł się rozwijać bez niej. Istniały bowiem substytuty, a wprowadzenie benzyny bezołowiowej było dobre dla rządów, które nie chciały płacić wielkim firmom podatków oraz odpowiednich sum za katalizatory. Etylina więc sama powoli została wyparta z rynku. Fakt pojawiły się zakazy jej sprzedawania, ale zbyt późno.

 

Materiał powstał na podstawie zajęć „ Zarządzanie w sytuacjach kryzysowych”  prowadzonych przez dr Monikę Martę Przybysz oraz czasopisma „Wiedza i życie”.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*