Galeria dla dorosłych recenzja książki

Uwaga, tekst nie jest o seksie!

 

Przeczytałem „Galerię dla dorosłych” Sz.P. Kresa i czuję się onieśmielony. Poważnie. Dawno nie spotkałem człowieka o tak, za przeproszeniem, zgrabnym i przyciągającym piórze. Nie chodzi o to, by każde zdanie przybliżało nas do zrozumienia Istoty i wzbiciu się na wyżyny Stworzenia (literackiego oczywiście). Nie, każde zdanie jest proste i koleżeńskie. Łatwiej byłoby podejść do recenzji wykładu, a nie kumpelskiej dyskusji. Recenzja, którą mam obok w zeszycie jakoś wydaje mi się przyciężka i głupia. Mogę właściwie ten szkic wyrzucić. Nie nadaje się. Piszę więc na nowo, prosto z serca.(  Laptopy poleasingowe

 

Felietony dzielą się na dwa rodzaje: po których mądrej lekturze człowiek „nic nie wie” (T.A. Shippey) i te, które formą „chłopską” (Stephen King) zbogacają nas o nową wiedzę i spojrzenie. Pierwszy rodzaj jest poważną wiedzą akademicką, do której można wracać podczas pisania pracy naukowej. Drugi to prosta wiedza, która nie poszerza nam horyzontów, a otwiera jedynie na nie okna. Czasem po prostu przypomina, że poza utartymi ścieżkami, można spróbować wytyczyć kolejne. Oba rodzaje erudycji są ważne, jednak jako zwolennik dowcipnego pióra, wolę inteligencko-proste teksty mistrza Eco, z rodzaju „Zapisków na pudełku od zapałek”. Kres zalicza się ze swoim czytaniem w wannie i nielubieniem dzieci, bo nie podyskutuje się z nimi o Bułhakowie do wspaniałego grona ludzi piszących dla ludzi mających poza żołądkiem też mózg. Naukowcy nie bojący się srogiej oceny czytelników i teoretyków literatury wysokiej (obyczaju oczywiście) też zachęcam do lektury.

 

Miałem niedawno do czynienia z pewnym panem, który uważa obyczaj za szczyt szczytów literatury poważnej, wszystko inne to tylko rozrywka. Przykro mi, ale bawi mnie podobna ocena, kiedy kilka półek niżej pod takimi „wielkimi obyczajami” mamy cały panteon smutów, które tylko przez przypadek nie dostały się do klubu romansideł Harlequina. Udało mi się wywalczyć tezę wielu regałów o równej wysokości. Co by nie powiedzieć o fantastyce, też mamy swoje „(h)arlekiny” z rodzaju przeczytaj i zapomnij. Ale to tak na marginesie mojego wywodu. O co więc chodzi w „Galerii dla dorosłych”?

 

Są to generalnie felietony, w których pisarz uprzejmie klnie na rzeczywistość – przy czym odkryłem w nim bratnią duszę (do tego jest jak ja „brzuchaty” i „łysawy” – tacy już na starcie mają wiele wspólnego),oraz ocenia wypociny jeszcze niezbyt dojrzałych pisarzy. Ponoć wśród nich znajdują się opowiadania całkiem dobre – szkoda, że w większości to dyskusja między autorem i recenzentem, a dla nas, co najwyżej pojedyncze zdania. Wspaniale poczytać jak ktoś jest gnojony, ale szkoda, że nie wiadomo za co. No nic.

 

Teksty poruszają główne temat elementów światów fantasy – jak cycatość kobiet, elfickość elfów, czy mieczyzm barbarzyńców. Takie wesołe sprawy, bliskie każdemu fanowi porządnej literatury próbującej podrabiać Tolkiena i Howarda. Tyle złego na temat uszatych i brodatych nie powiedziano nigdzie indziej. W skrócie – elveny i krasnoludy do Śródziemia won i tam mają zostać. A ja nie jestem pewien, czy to nie przesada jednak. Tolkien, z tego co mi wiadomo, sam skopiował z mitologii te dwie człekopodobne istoty, a jedynie opracował od podstaw Niziołków (Hobbitów). O nich natomiast niewiele wiadomo – poza tym, że przez niedopowiedziany romans Froda i Sama, Kres nie doczytał do końca Trylogii. Wiem, że ich rola ograniczała się do chodzenia i ubolewania nad swoją dolą, ale można zawsze przeskoczyć kilka(dziesiąt) stron do Aragorna i reszty drużyny. Wiem, że mniej chętnie sięga się po hobbitów, ale bardziej bym się o nich złościł niż o nienależące do Śródziemia krasnale i elfy.

 

Dobra, to ja teraz psioczyłem. A robię to niesprawiedliwie, bo to tylko pewna niewielka część całej książki. „Galeria dla dorosłych” to skarbnica nie tyle rad, co drobnych sugestii jak pisać. Przy czym nie daje nauk w stylu podręcznika do polskiego z podstawówki – więcej z niej wyciągniecie dla siebie. Kres razem z Kingiem bronią się przed pisaniem o pisaniu. Nie ma poradnika „Jak pisać”. Stworzenie takiego znaczyłoby, że ktoś postanowił (1) zarobić na łatwowierności innych i (2) postanowił sprzedać kurę znoszącą złote jajka. Ceną sukcesu pisarza jest mnóstwo łez i zapisanych stron. Pisania głównie do szuflady, by w końcu cokolwiek zostało zauważone. Ciągła praca nad sobą. Strącenie wiszącego szczęśliwie na gałęzi nieróbstwa leniwca. Do tego twardy tyłek i odporność na krytykę (często – najczęściej – głównie – tylko) i przyjacielskie rady.

 

Czekając na kolejną książkę Kresa warto sobie przypomnieć, jak facet pisał lata temu w prasie. Wiele z jego marudzenia i chwalenia dalej jest, o dziwo, aktualne. Widać, że Polak to zwierz stały estetycznie, politycznie i społecznie. Właśnie trwa sezon ogórkowy – idealny czas dla felietonistów piszących o wszystkim i o niczym, na pewno znajdziecie natchnienie w „Galerii dla dorosłych”, tak samo jak ci, co kochają fantastykę, a już zwłaszcza za jej przewidywalność i wtórność. Świetny materiał do dyskusji! Felietony Kresa to też kopalnia genialnych cytatów! Trzeba je czytać na głos komu się tylko da. Inaczej się po prostu nie da. Kres ma jedną wadę; jego język się strasznie narzuca. Po przeczytaniu, aż się prosi by mówić jak on. Sam musiałem się powstrzymywać, by nie podrabiać tego charakterystycznego stylu.

 

Kamil Mirkowicz – autor recenzji

Sponsoruje nas Wynajem laptopów

Autor: Feliks W. Kres

Tytuł: Galeria dla dorosłych
Wydawca: Fabryka Słów

Data wydania: 16 lipca 2010

Kategoria: felietony
Liczba stron: 456

Oprawa: miękka
Cena: 33,00 zł

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*