Byczki w pomidorach recenzja książki

… rozczarowałam się okrutnie. Przede wszystkim pozycji tej nie poleciłabym czytelnikom, którzy przygodę z twórczością Pani Joanny dopiero rozpoczynają.


„Byczki w pomidorach”, to kontynuacja wcześniejszej powieści autorki „Wszystko czerwone”. Tylko ze względu na to, że mam ogromy szacunek do Pani Joanny i cenię ją wielce za poprzednie książki  – przecież świetne, na Boga!, nie rzuciłam „Byczkami…” w kąt. Książka rozpoczyna się w momencie gdy do przyjaciółki Joanny- Alicji, która mieszka na stałe w Danii, przybywają jak zwykle rzesze gości. Tym razem jednak dwójka z nich jest zupełnie nieznajoma właścicielce domu, wysłana przez innych znajomych, w celu ratowania ich związku. Wydarzenia jednak przybierają niespodziewany obrót i pewnego dnia jeden z owych nieznajomych gości- Wacław Bucki- znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a do domu Alicji po raz kolejny przybywa policja… Wynajem laptopów

Brzmi zachęcająco, jednak przebrnięcie przez sam początek było dla mnie wielkim wyzwaniem. Panuje tam taki chaos i nieład, że ciężko to zrozumieć i ułożyć w spójną całość. Jest tam nagromadzona taka ilość humoru, jakby autorka chciała na kilku pierwszych stronach zamieścić wszystkie śmieszne powiedzonka, urzec tym czytelnika i zachęcić do dalszej lektury, co daje niestety odwrotny efekt – wieje nudą. Może również z tego powodu, że i sam humor nie jest już tak lotny i świeży, jak to było we wcześniejszych książkach. W trakcie czytania, zdarzyło mi się może zachichotać, jednak wypada to dość blado przy wspomnianej wcześniej książce „Wszystko czerwone”, gdzie zdarzało mi się nawet popłakać ze śmiechu.


Jeśli chodzi o rozwój akcji, z przykrością muszę stwierdzić, znów klapa…. Sama akcja zajmuje zadziwiająco mało miejsca. Podczas czytania, ma się wrażenie, że głównym wątkiem książki jest jedzenie i picie trunków wysokoprocentowych różnego rodzaju, gdyż ten motyw pojawia się na prawie każdej stronie. Oczywiście wszystko to jest owiane gęstym dymem papierosowym, a zbrodnia jest tylko tłem. Od samego czytania można przytyć ze dwa kilo i dostać bólu głowy od zapachu papierosów.  W kryminałach Pani Chmielewskiej uwielbiam ten element zaskoczenia, nagłe zwroty akcji i emocje, które zawsze towarzyszą podczas oczekiwania na rozwiązanie zagadki morderstwa. Jednak tym razem przebieg całej zbrodni dało się przewidzieć, zanim jeszcze została ona popełniona. Nad odgadnięciem mordercy, również nie trzeba było się szczególnie głowić. Wszystko było tak oczywiste, że aż  trudno uwierzyć, że przypuszczenia czytelnika znajdują potwierdzenie w rozwiązaniu zagadki.


Z tego opisu wynika, że książka to kompletna klapa, niewarta czytania. Jednak nie do końca tak jest. Mimo, że nie należy ona do najlepszych wydań Pani Joanny Chmielewskiej, miło jest znów spotkać Alicję, Joannę no i oczywiście Marianka. Zasiąść ze wszystkimi przy kuchennym stole, przy kawie i jajku na śniadanie i mieć nadzieję, że tym razem gospodyni pozwoli nam zaglądnąć do lodówki. Polcema tylko fanom, a innym odradzam.

Autorka recenzji: Magdalena Barczyńska

Autor: Joanna Chmielewska
Tytuł: Byczki w Pomidorach
Wydawca: Wydawnictwo Klin
Rok wydania: 2010
Okładka: miękka
Ilość stron: 430

StacjaKultura.pl jest sponsorowana przez AMSO Rent Wynajem komputerów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*