Kroniki Czarnej Kompanii recenzja książki

Nie jest to pisarz łatwy w odbiorze i lekki w czytaniu. Wymaga od czytelnika skupienia i powagi. Nastawienia się na pewien rzadki w fantasy klimat realizmu i powagi.

Najważniejszym punktem w biografii Cooka jest służba wojskowa, którą odbył w U.S. Navy (3rd Marine Reconnaissance Battalion) oraz studia na Uniwersytecie Missouri. Zaczął pisać w wieku chłopięcym, ale pierwszy utwór opublikował w wieku 26 lat. Uczęszczał na warsztaty dla pisarzy Clarion.

Znany jest przede wszystkim z cyklu fantasy o Czarnej Kompanii oraz humorystycznych dzieł detektywistyczno-sensacyjnych, których siłą napędową jest postać inspektora Garretta (liczę na to, że Rebis odważy się wydać ten cykl w podobnej formie co teraz recenzowany). Wynajem laptopów

Czarna Kompania walczy po stronie tych, którzy płacą. Wobec swoich pracodawców są lojalni, dopóki nie są zmieniane warunki umowy. Dla siebie to kamraci i bracia. Wspólnie przelewają krew swoją i swoich ofiar. Są specjalistami od pacyfikowania miast pełnych rebeliantów i wojowniczych cywilów. Losy kompanii poznajemy dzięki jej kronikarzowi, medykowi o ksywce Konował. W szeregi zawodowców trafiają zbiry i łotry oraz udręczeni i samotni, wszyscy, którzy liczą na drugą szansę. W końcu kontrakt zawarty jest ze Złą Panią. Walka zaczyna się komplikować – choć są oni do tego przyzwyczajeni, jednak wchodzi w grę spełniające się proroctwo. Zbliża się dzień narodzin Białej Róży, której przybycie zwiastować ma zmiany w świecie. Jaką rolę w tym odegrać ma Czarna Kompania?

Fani fantasy oczekujący po Cooku lekkiej, przyjemnej lektury mogą się zawieść. Jest to pozycja przeznaczona dla poważnego i wymagającego czytelnika.  Sporo samozaparcia wymaga przedarcie się zwłaszcza przez początek historii, który może irytować i złościć nieprzygotowanych czytelników. Chodzi o trudny do opanowania chaos, w którym ciężko się odnaleźć. Później jest już łatwiej. Trudno też od samego początku polubić jakąkolwiek postać. Wpadają nam w oko takie persony jak Konował , Kruk, Elmo czy Jednooki, ale trzeba pamiętać, że Czarna Kompania to zgraja najemników , często o  mrocznej przeszłości. Żaden z nich nie jest dobry, lecz zły też nie. Każdy z nich jest okrutny i brutalny, ale niektórzy przejawiają cechy świadczące, że pod płaszczykiem twardości kryją się ludzie troskliwi i współczujący. Jest to zresztą główna cecha budowania bohaterów w tej serii. Doskonale zilustrowani wojownicy i magowie, którzy nie pasują do stereotypowej zgrai poszukiwaczy przygód. Z każdą stroną poznajemy – choć bardzo powoli – każdego z naszych najemników.

Za „Czarną Kompanią” niesie się wieść, że jest to pozycja wyjątkowa i rewolucyjna dla fantasy. Nie miałem wcześniej okazji ku temu aby przeczytać tę pozycję, a do niedawna przekopywałem się przez stosy nowoczesnej literatury spod znaku D&D czy klasyków jak Tolkien, ale nikt nigdy nie zaproponował mi Glena Cooka i historii opisywanej przez medyka-kronikarza. Dzieło jest już raczej konsekwencją tego, czego dokonał pisarz. Dla mnie czytanie „Kronik Czarnej Kompanii” było niemal obcowaniem z archeologią – intrygujące, ale czasem niezrozumiałe. Musiałem się odpowiednio nastroić, co również i wam polecam. Zanim zaczniecie czytać „Czarną Kompanię” obejrzyjcie kilka filmów – np. „Kompanię braci”, albo „Obcy 2”, fani żołnierzy znajdą pewnie zaraz z dziesięć filmów z równie ciekawym przedstawieniem relacji w drużynie zbrojnych.

Najlepszą reklamą, jaką zrobiło Rebis, to złączenie w jedno aż trzech tomów („Czarna Kompania”, „Cień w ukryciu”, „Biała róża” ). Spodziewałbym się, że wydawca chętniej by podzielił na mniejsze części kolejne rozdziały i je sprzedawał. A tu taka niespodzianka. W dodatku w bardzo przystępnej cenie. Za trzy książki w jednej zapłacić przyjdzie nam jedynie 50 zł. Przypomnijmy, że tomów jest 10!  Za każdy z nich w innych okolicznościach byśmy musieli zapłacić z 35 zł.

Najlepszą recenzję dzieła Cooka napisał inny pisarz, Steven Erickson:”Czarną Kompanią Glen Cook w pojedynkę dokonał rewolucji na polu fantasy – z czego mnóstwo czytelników wciąż nie zdaje sobie sprawy. Sprowadził opowieść do poziomu zwykłego człowieka, porzucając zużyte schematy królów, książąt i złych czarnoksiężników. Było to niczym lektura powieści o wojnie w Wietnamie czytanych na haju”. Jak wieść niesie, książka Cooka była jednym z najchętniej czytanych utworów podczas wojny w Zatoce Perskiej.

Komu mógłbym polecić „Czarną Kompanię”? Prawdę powiedziawszy przychodzi mi na myśl mój polonista z liceum, z którym dyskusje o fantasy od lat sprawiają mi wielką przyjemność. Po lekturze czuję się jakby dojrzalszy, trochę jak wtedy, kiedy jako dzieciak przeczytałem „Władcę Pierścieni”. Nie chciałbym polecać tej publikacji – może być ona nieco za trudna i ociężała, wolałbym poinformować, że jeśli czytelnik chciałby poczuć się dojrzalszy czytając fantasy, to „Czarna Kompania” Glena Cooka na to pozwala.

Sponsoruje nas AMSO Komputery poleasingowe.

Autor: Glenn Cook
Tytuł: Czarna Kompania
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2009
Ilość stron: 920
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 49,90

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*