Na szlaku koki recenzja książki

„Na szlaku koki” Jerzego Suchockiego to fascynująca opowieść, zebrana w zbiór kilku reportaży, poświęconych zarówno przemysłowi narkotykowemu w Ameryce Południowej (i to widzianemu ze wszystkich stron konfliktu, także przez pryzmat komandosów wysyłanych do walki z baronami narkotykowymi i rebeliantami), jak i obrzędom świąt Bożego Narodzenia, będących połączeniem chrześcijaństwa i miejscowych wierzeń. Obrazy walk między wojskami rządowymi i lewicującą partyzantką przeplatają się z relacjami z akcji ratunkowej, gdy, zalana powodzią błota i ulewnego deszczu, wioska miejscowych Indian była bliska zagłady.

Odskocznią od tych pełnych przemocy zmagań jest wizyta u miejscowego komendanta policji.. i jednocześnie archeologa – pasjonata, który odkrył na swoim terenie pozostałości po nieznanej, stojącej na bardzo wysokim poziomie cywilizacji. Próba archeologicznej i antropologicznej refleksji obu pasjonatów w miejscu kultu i obserwacji astrologicznych, szukania korzeni i potomków tej kultury, zaczyna się robić bardzo fascynująca… ale, co znamienne w tamtych rejonach, niedługo wkracza w nią proza życia – starzały karabinowe i atak miejscowych rebeliantów. Wynajem laptopów

W kolejnym reportażu narracja przenosi się płynnie do Ameryki Środkowej, ukazując losy imigrantów z Meskyku, wszelkimi sposobami próbujących przedostać się do lepszego świata, do USA. Mając do wyboru albo przeprawę wpław przez rwącą Rio Grande, albo przedzieranie się przez pas jałowej, pustynnej ziemi (gdzie często szybko kończą się zapasy wody i jedzenia), patrolowanej przez nie mających wiele litości dla ′meksów′ strażników granicznych. Wyprawa do Meksyku to także relacje z trzęsień ziemi i tego, jak bardzo pomysłowi są miejscowi w szukaniu sposobów, jak rozpoznać, że nadchodzą, i jak przetrwać je w miarę bezboleśnie.

Jednak  jądrem książki są próby ukazania problemu produkcji narkotyków w Ameryce Łacińskiej, zależności pomiędzy zmuszonymi przez głód do uprawiania koki miejscowymi Indianami, czerpiącymi z nich zyski kartelami, jak i często walczących o szczytne idee, rebeliantami, za pieniądze uzyskane z narkotyków kupującymi uzbrojenie. Komentarze oficerów policji antynarkotykowej i rządowych komandosów, wywiady z partyzantami i rolnikami ukazują ′ludzką′ stronę tego konfliktu, to, jak bardzo oni wszyscy są podobni w pragnieniu spokojnego życia.

Aczkolwiek wydaje się, że te oczekiwania nijak się mają do realiów życia: rolnikom nie opłaca się bez dotacji produkować czegoś innego niż koka, partyzanci i rządy nie chcą zrezygnować ze swoich postulatów, a dla żołnierzy i szeregowych rebeliantów miejsca na własne wybory jest niewiele i generalnie – nie potrafią robić nic poza walką, to ich sposób życia i źródło utrzymania.

Napisana bardzo konkretnym, czasami wręcz telegraficznym językiem książka Suchockiego to bardzo ciekawa, wciągająca lektura, pełna wnikliwych obserwacji antropologicznych. Niezwykle interesująca także z tego powodu, że wyraźnie czuje się, że autor wszystko to przeżył ′na własnej skórze′, wiele razy ryzykował życie: na posterunkach kontrolnych partyzantów i nerwowego, często bez ostrzeżenia strzelającego wojska, demonstrując swoje ′umiejętności′ w ostrej walce grupie najemników, by ta przyjęła go do drużyny, czy też ratując dzieci z domów zalanych powodzią błota.

autor: Tomasz Radochoński
Sponsor witryny AMSO Rent wynajem komputerów

Autor: Jerzy R. Suchocki
Tytuł: Na szlaku koki
Wydawca: Studio Emka
Data wydania: 2002
Kategoria: reportaż
Ilość stron: 145
Oprawa: miękka

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*