Rok Potopu recenzja książki

Akcja „Roku potopu” kręci się wokół Toby i Ren – dwóch kobiet, które łączy wspólna przeszłość w organizacji Bożych Ogrodników. Była to sekta zrzeszająca wegetarian, odrzucających konsumpcyjne dobra i wierzących w Bezwodny Potop, który kiedyś doszczętnie zniszczy zepsuty materialistyczny świat. Świat ten świetnie opisuje piosenka śpiewana pod prysznicem przez jednego z Bożych Ogrodników: Wynajem komputerów

Wszystkim to zwisa i powiewa,
Wszystkim to zwisa i powiewa,
Dlatego doszliśmy do tego chlewa,
Bo wszystkim to zwisa i powiewa.

W nieokreślonej przyszłości, w której toczy się akcja książki Margaret Atwood, wszystko jest kontrolowane przez wielkie korporacje mające praktycznie władzę nad światem. Ludzie zniżają się do swoich najniższych instynktów, prowadząc często koczowniczo-zbójecki tryb życia. Masowo wymierają kolejne gatunki zwierząt, a z tych, które zostają robi się albo genetyczne krzyżówki, albo sekretburgery (nazwa wzięła się stąd, że nie wiadomo właściwie, jaki rodzaj mięsa do nich dodawano – podobno nawet i ludzkie). Niezdrowa jest nie tylko żywność, ale też leki, bo korporacje mające monopol na apteki często robią ze swoich klientów króliki doświadczalne. Do tego na ulicach jest naprawdę niebezpiecznie – oprócz fanatycznych grup religijnych natknąć się można też na grasujące w plebsopoliach gangi (grupy etniczne?). Lecz nawet pracownicy korporacyjni nie mogą się czuć bezpieczni – wysoko postawieni ludzie często znikali bez śladu, na wzór Orwellowskiej ewaporacji. Nic zatem dziwnego, że świat, który przez długi czas chylił się ku upadkowi, pewnego dnia po prostu upada – Bezwodny Potop przepowiadany przez Bożych Ogrodników ma miejsce naprawdę. Toby i Ren szczęśliwie unikają zagłady.

Drobiazgowo opisana wizja potencjalnego przyszłego świata mrozi krew w żyłach, wzywając jednocześnie do chwili refleksji. Warto docenić obrazowość, z jaką Atwood opisuje swoją rzeczywistość – nie znajdziemy w tej konstrukcji niedociągnięć czy uchybień. Sama skomplikowana konstrukcja książki zdradza, że „Rok potopu” jest z każdej strony dopracowany: rozdziały rozpoczynają się od przemowy Adama Pierwszego, stojącego na czele Bożych Ogrodników; następnie czytelnicy znajdują tekst pieśni intonowanej przez członków tej organizacji, by potem przejść do historii opowiadanej przez Ren lub przez bezstronnego narratora obserwującego Toby. Przy tym dokładnie opisuje się wierzenia Bożych Ogrodników i obchodzone przez nich święta. Może to z początku wywołać niemały mętlik w głowie, lecz po chwili czytelnik przekonuje się, że ta nieco skomplikowana budowa nadaje książce kształt oraz rytm.

Antyutopijne wizje zawarte w „Roku potopu” to coś więcej niż ekologiczna papka dla antyglobalistów i jednocześnie coś mniej niż „1984” we współczesnym wydaniu. Bez wątpienia można jednak przyznać, że to warsztatowy majstersztyk przypominający czytelnikom, do czego może doprowadzić niekontrolowany rozwój nauki oraz nadmierny konsumpcjonizm. Autorka ostrożnie racjonuje odbiorcom kolejne wątki, wciągając czytelnika w wyrafinowaną grę, którą zakończeniu utworu brutalnie kończy. A w takie gry warto przecież grać.

Autor recenzji Ola Kwiatkowska

A wiesz, że witrynę sponsoruje AMSO Rent Wynajem komputerów

Autor: Margaret Atwood
Tytuł: Rok Potopu
Tytuł oryginalny: The Year of The Flood
Wydawca: Znak
Datawydania: 20 września 2010
Kategoria: powieść
Liczba stron: 478
Oprawa: twarda
Cena: 37,90 zł

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*