Imię Bestii recenzja

 Wystarczy tylko sięgnąć do swojej pamięci, aby wyłowić w niej takie perełki jak: „Imię Róży”, „Faust” czy „Mistrz i Małgorzata.” To już czysta klasyka i właśnie to sprawia, że nawet współcześni ludzie interesujący się lucyferyką bez wahania sięgają do wyżej wymienionych pozycji. Przyznam się bez bicia, że na chwilę obecną  Pan Ciemności również i mnie zaintrygował. Jego wspaniała przebiegłość oraz moc, której nie posiadają inni sprawia, że Mefistofeles staje się osobą godną mojej uwagi. Oczywiście, trzeba tu zaznaczyć, ze nie pragnę zawiązywać z Diabłem jakichś bliższych znajomości. Niemniej jednak uważam, że książki pozwalają nam przeżyć życie dwa razy. Są głównym źródłem poznania a zarazem czystym artyzmem. To właśnie dzięki nim, możemy zobaczyć to, co chcemy i uzyskać odpowiedzi na nurtujące Nas pytania.

Tak ja wspomniałem, na chwilę obecną interesuję się motywami Diabła w literaturze. Po przeczytaniu klasyków, przyszedł czas na młodsze dzieła, takie jak: „Młot na Czarownice” Piekary, czy też „Imię Bestii” Komudy. Właśnie o tej drugiej książce pragnę wam opowiedzieć, gdyż jest to ważna pozycja na każdym większym portalu, który zajmuje się literaturą bądź fantastyką. Muszę przyznać, że na tę książkę wydałem swoje ostanie złocisze, ale hasła widniejące na jej okładce :”Imię Rózy już było… teraz jest Imię Bestii” sprawiają, że obok takiej książki nie można przejść obojętnie. Teraz, już po przeczytaniu tej pozycji, przyszedł czas „sądu ostatecznego”, w którym to dowiecie się drodzy Czytelnicy, czy aby na pewno dzieło Jacka Komudy jest tak wybitne, aby porównywać je do książki Umberto Eco.

Jak nie trudno się domyślić, realia książki zostały osadzone u schyłku średniowiecza. Co prawda nie znajdziemy daty, która by o tym mówiła, ale wydarzenia historyczne oraz osoby świadczą o osadzeniu fabuły w owym okresie (m.in. pojawił się już druk, a Biblia jest tłumaczona).

Skoro już padło magiczne słowo „fabuła” ,czas powiedzieć o niej trochę więcej niż tylko to, w jakich czasach się rozgrywa. Książka ukaże nam losy Francois’a Villon’a,  „bezbożnego łotra, złodzieja i poety”; „bękarta paryskiej ulicznicy, który bakałarzem , a potem licencjatem nauk wyzwolonych…I okradł własne kolegium”. Właśnie z takim nonszalanckim panem, przeżyjemy przygody w dwóch miastach Francji: Paryżu i Carcassonne. Dodatkowo warto wspomnieć ,że książka została podzielna na trzy odrębne historie: Diabeł w kamieniu, Imię Bestii, Tak daleko od nieba. Tak naprawdę, to na głębszą uwagę zasługuje tytułowa opowieść –  Imię Bestii. Dwie pozostałe zostały wciśnięte jakby na siłę do powieści ,gdyż są bardzo       krótkie i nie są w stanie oddać tajemniczości, która zawsze towarzyszy Panu Mroku albo jego poplecznikom. Niemniej jednak, należy coś o nich powiedzieć i tak: w opowiadaniu „Diabeł w kamieniu” Villon rozwiąże zagadkę Diabła z Maubert, który morduje mieszkańców Paryża. Nasz recydywista wykaże , czy za te zbrodnie odpowiedzialny jest szatan czy też może zwykły człowiek? Jeśli zaś chodzi o „Tak daleko do nieba”, to ono ukaże nam sprawę tajemniczej śmierci jednego z kolegów, Villona, który został zabity, a dokładnie spłonął żywcem na cmentarzu. Bliżej jednak trzeba się przyjrzeć samemu środkowi książki, gdyż właśnie on jest świetnie upieczonym tortem. Po pierwsze,  rozdziały w owej historii zostały podzielone na VII części i spadają w dół. Ten spadek ma ukazać czytelnikowi, ile jeszcze nieszczęść zostało to tego, aż zło ostateczne, czyli tytułowa Bestia, dotrze do miasta Carcassonne. To właśnie w tym wątku fabularnym, doskonale poznamy strukturę ówczesnego społeczeństwa francuskiego ,ale pojawia się tutaj pewien szkopuł. Twierdzę tak, ponieważ, powieść ta sprawi, że część odbiorców może ją uznać za ordynarną…i taka jest prawda moi drodzy. Często przeczytamy takie impertynenckie słowa jak: „kurwy” czy „dziwki”. Spowodowane jest to tym ,że główny bohater Villon pochodzi z nizin społecznych i przez to jego język nie jest tak wysublimowany, aby mówić w sposób bardziej elokwentny. Oczywiście, nie zabrakło też średniowiecznych słów takich jak: zydel, pręgierz czy też zamtuza, ale je z reguły wypowiadają ludzie, którzy zwracają się do głównego bohatera. W skrócie można powiedzieć, że powieść wspaniale ukazuje obłudę panującą we Francji. Jednym to będzie pasować ,a innym nie. Mnie się to jednak nie spodobało, gdyż wolę poszerzać swoje słownictwo, a nie się uwsteczniać.  Warto jeszcze zaznaczyć, że nie tylko historia Bestii ukaże nam wspomnianą strukturę. Oczywiście, w „Diable w Kamieniu” i „Tak daleko od nieba” również owy podział zobaczymy, ale najbardziej jest on rozwinięty w tytułowej przygodzie. Tak samo jest z obrazem miasta. We wszystkich trzech opowiastkach świetnie zostaje opisana architektura Francji z epoki średniowiecza. Dzięki tej książce zwiedzimy dokładnie: karczmy, kościoły, wieże, lochy, zamki, ulice, zaułki etc. Jest to naprawdę dobra porcja historii, ale do tego zobowiązuje nazwisko autora, Komuda, który z zawodu jest historykiem. Niemniej jednak, nie tylko tym potrafi zachwycić powieść. Trzeba przyznać, że twórca się postarał i wrzucił do powieści wspaniałe, a zarazem ponadczasowe nauki wielki myślicieli – oczywiście w języku łacińskim. Szkoda tylko, że objaśnienia znalazły się na samym końcu w dziale: „Od autora”. Ja się na szczęście dowiedziałem o tym po przeczytaniu 1/3 książki, ale wiem od czytelników, że niektórzy z nich zobaczyli ową innowacje dopiero, kiedy ukończyli jej czytanie. Dodatkowo, takie rozwiązanie wcale nie ułatwia życia. Wertowanie kartek tylko, po to, aby dowiedzieć się, co oznacza łaciński napis sprawi, że skutecznie oderwiemy się od czytania. A przecież wystarczyło umieścić przypisy pod tekstem –  czy ja naprawdę dużo wymagam?

Kolejnym plusem jest umieszczenie w historiach filozofii, dogmatów i rytuałów heretyckich ,czy obrazów zakonów. Naprawdę, pod tym względem książka w sposób bardzo naturalistyczny (czasami aż za bardzo) ukazuje nam mentalność ówczesnych ludzi.

Wspaniale też zostały wkomponowane dygresje, które pokażą nam, co dzieje się w innych czeluściach miast –  tam gdzie nie ma naszego bohatera.

Wszystko pięknie jak w bajce, ale… Właśnie jest sporo minusów, których trzeba zarzucić owej powieści. Pierwszym z nich jest na pewno „głupota” Villona. Przecież ten człowiek nie potrafi sam myśleć. Gdyby nie jego „cwaniactwo” i doskonała umiejętność walki, to każdy inny osobnik mógłby go z powodzeniem zastąpić. Widać to w szczególności po rozwiązywaniu przez niego zagadek. Bohater zawsze musi mieć wyłożoną „kawę na ławę”, inaczej z zagadką sobie nie poradzi( co ukazują rozmowy z bratem Arnaldem). Po co komu dedukcyjne myślenie, skoro i tak wszystkie rozwiązanie same do nas przyjdą. Przepraszam za ten sarkazm, ale taka jest prawda i słowa wypowiedziane przez Diakona pasują do Villona w stu procentach: „Nie jesteś od rozumienia Villon”. Gdyby życie same rozwiązywało wszystkie swoje zagadki, to już dawno byśmy przestali szukać odpowiedzi „Po co żyć?”. Dodatkowo, na minus wychodzi też liniowa ścieżka fabularna. Villon chodzi sobie z punktu do punktu i nigdy nie zmienia swojej drogi. Po co zaskoczyć czytelnika nagłym zwrotem akcji, lepiej powoli i statecznie wywołać w nim napięcie i złapać bohatera, następnie po torturować go troszkę, a na końcu ukazać scenę batalistyczną .

Strach też jest tutaj czymś obcym. Tylko czasem zdarzy się nam, że nasza wyobraźnia wykreuje masakryczny obraz. Przyznam się, ze książka tylko raz ukazała mi obraz masakry- oślepione dzieci i raz przestraszyła-w opisie włamania Villona do biblioteki.  To jednak za mało, aby powiedzieć z czystym sumieniem, ze Imię Bestii = Imię Róży. Dzieło Umberto Eco wspaniale ukazuje nam nie tylko średniowieczną kulturę, ale i też majestat zachowań ludzi, którzy zaprzedali swoją duszę Diabłu.

Jacek Komuda za to wspaniale ukazał nam wątki historyczne, ale zapomniał włożyć w to pierwiastek, bez którego dobrej książki nie będzie – jej duszy. Dlatego, drogi Czytelniku  jeśli jesteś wielbicielem mistycyzmu w literaturze , na pewno Ci tej książki nie polecę. Jeśli zaś interesujesz się historią, filozofią i Biblią , to w powieści tej znajdziesz kolejne materiały, aby powiększyć swoją erudycję w tych dziedzinach.

Autor: Jacek Komuda
Tytuł: Imię Bestii
Wydawnictwo: Fabryka Słów
ilość stron: 360
oprawa miękka

Sponsorem witryny jest sieć sklepów komputerowych AMSO Komputery poleasingowe

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*