Autor: Sylwia Tomkiewicz
11-05-2010
Zielone Zoo recenzja spektaklu
Zaczęło się obiecująco. Czar jednak szybko prysł. Mowa o spektaklu muzycznym „Zielone Zoo” granym w warszawskim Och-teatrze.
Publiczność zasiada po dwóch stronach sceny, która znajduje się w centralnym punkcie sali. Młodzi widzowie i ich dorośli opiekunowie przenoszą się w barwny cyrkowy świat. Do odwiedzenia tej niecodziennej przestrzeni zachęcają: Miss Poziomka (Ewa Konstancja Bułhak), Pan Wywoływacz (Michał Breitenwald) oraz Dżelsominek (Leszek Zduń).
Spektakl zbudowany przez reżysera Leszka Bzdyla powstał z połączenia wierszy Jana Brzechwy ze znanymi starszej publiczności piosenkami z „Lata Muminków”. Wykonywane przez Ewę Bułhak utwory m.in: „Jak dobrze być poziomką”, „Niestety w teatrze”, „Lew to pech” przy udziale muzyków z Ple Ple Band stanowiły chyba największą wartość tej muzycznej zabawy dla najmłodszych. Niestety, w odbiorze przeszkadzał zbyt duży poziom głośności, co skutkowało niekiedy brakiem zrozumiałości wokali. To rzecz istotna, ponieważ głównymi adresatami spektaklu są dzieci. Stosunkowo mało w tej historii było słów, ale też niestety mało treści. Oprócz wysłuchania piosenek i kilku wierszy, publiczność zobaczyła cyrkową sztuczkę iluzjonisty.
Założeniem spektaklu była wspólna zabawa i podróż do świata wyobraźni. Ten zabieg niezupełnie się udał. Można by zastanawiać się z jakiego powodu... Inicjowane przez wykonawców zabawy okazały się być niezbyt ciekawe, jakby zabrakło na nie dobrych pomysłów i trafnych realizacji. Mimo podejmowanych prób przez artystów, odnosiło się wrażenie dystansu dzielącego Miss Poziomkę i Pana Wywoływacza z młodymi widzami. Trzecia z postaci - rozbrykany Dżelsominek okazał się być im najbliższy i najlepiej do nich trafiał. Największą frajdę sprawiały dzieciom wspólne tańce z aktorami na scenie i wygłupy w antrakcie. Po ich żywiołowych reakcjach można sądzić, że to właśnie wywoływało ich największą radość.
To wrażenia dorosłego widza po spektaklu „Zielone Zoo”. Najważniejsze jednak są odczucia dzieci i pytanie co one wyniosły z tego spektaklu, co odkryły, czego się nauczyły. Warty podkreślenia jest fakt, że Och-teatr wychodzi z propozycjami spektakli dla młodego widza. Sądząc po frekwencji, zapotrzebowanie jest duże. W sobotnie popołudnie rodzice i dziadkowie wraz ze swoimi pociechami niezwykle licznie przybyli do teatru i po brzegi wypełnili salę Och-teatru.
Spektakl zbudowany przez reżysera Leszka Bzdyla powstał z połączenia wierszy Jana Brzechwy ze znanymi starszej publiczności piosenkami z „Lata Muminków”. Wykonywane przez Ewę Bułhak utwory m.in: „Jak dobrze być poziomką”, „Niestety w teatrze”, „Lew to pech” przy udziale muzyków z Ple Ple Band stanowiły chyba największą wartość tej muzycznej zabawy dla najmłodszych. Niestety, w odbiorze przeszkadzał zbyt duży poziom głośności, co skutkowało niekiedy brakiem zrozumiałości wokali. To rzecz istotna, ponieważ głównymi adresatami spektaklu są dzieci. Stosunkowo mało w tej historii było słów, ale też niestety mało treści. Oprócz wysłuchania piosenek i kilku wierszy, publiczność zobaczyła cyrkową sztuczkę iluzjonisty.
Założeniem spektaklu była wspólna zabawa i podróż do świata wyobraźni. Ten zabieg niezupełnie się udał. Można by zastanawiać się z jakiego powodu... Inicjowane przez wykonawców zabawy okazały się być niezbyt ciekawe, jakby zabrakło na nie dobrych pomysłów i trafnych realizacji. Mimo podejmowanych prób przez artystów, odnosiło się wrażenie dystansu dzielącego Miss Poziomkę i Pana Wywoływacza z młodymi widzami. Trzecia z postaci - rozbrykany Dżelsominek okazał się być im najbliższy i najlepiej do nich trafiał. Największą frajdę sprawiały dzieciom wspólne tańce z aktorami na scenie i wygłupy w antrakcie. Po ich żywiołowych reakcjach można sądzić, że to właśnie wywoływało ich największą radość.
To wrażenia dorosłego widza po spektaklu „Zielone Zoo”. Najważniejsze jednak są odczucia dzieci i pytanie co one wyniosły z tego spektaklu, co odkryły, czego się nauczyły. Warty podkreślenia jest fakt, że Och-teatr wychodzi z propozycjami spektakli dla młodego widza. Sądząc po frekwencji, zapotrzebowanie jest duże. W sobotnie popołudnie rodzice i dziadkowie wraz ze swoimi pociechami niezwykle licznie przybyli do teatru i po brzegi wypełnili salę Och-teatru.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Liczby to domena działu Gry i Technika, a jednak teatr też się ma czym pochwalić w tej dziedzinie. Teatr Polonia poinformował bowiem, że już niebawem spektakl Darkroom wystawiany od 6 lat przekroczy pewną magiczną liczbę. >>

Sztuka "Ten fantasyczny burdel" opowiada o zakłamaniu świata z jednej strony, a z drugiej o nadziei, że w człowieku jest także miłość, która zmienia świat na lepsze. >>

AB OVO URODZINOWO!
To nasze 2 urodziny. Zapraszamy ciepło 16 maja, o godzinie 20:20. Wejściówki po 15pln.
Grupę TEATRALNĄ AB OVO tworzą:
-Katarzyna Michalska - ZAŁOŻYCIELKA GRUPY
-Agnieszka Bajer
-Jasiek Aleksandrowicz-Krasko
-Rober >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter


























