Miłość ci wszystko wybaczy recenzja spektaklu
Autor: Katarzyna Wojciechowska
18 Lutego 2010, aktualizacja 2010-02-18 09:25:03
Oceń tekst:  0
Najnowszy autorki spektakl Przemysława Wojcieszka. Refleksja o życiu, przemijaniu, samotności i odkrywaniu siebie. Spektakl grany jest na deskach sceny Fioletowe Pończochy Teatru Polonia.
img
materiał propmocyjny
Kazimierz to imię starszego umierającego mężczyzny. Stracił rodzinę podczas wojny i zawsze był sam.  Mężczyzna sprawia wrażenie człowieka stroniącego od towarzystwa, stara się być opryskliwy, denerwujący i niemiły. Otrzymuje pomoc z opieki społecznej, jednak gardzi tym miłym gestem i wszystkich wolontariuszy skutecznie przepędza. Tak jest aż do czasu poznania Aleksandry, młodej studentki pedagogiki, która chce pomagać starszym ludziom. U Kazimierza w małym mieszkaniu spotyka się czworo ludzi: wspomniana już Aleksandra, Eryk z opieki społecznej, była prostytutka Patrycja i lekarz Kuba. Każde z nich pełni określone role społeczne i z pozoru wiodą sobie normalne życie, z którego powinni być zadowoleni. Jednak nie wszystko jest w porządku. Każde z nich ma problemy osobiste, każde z nich w jakiś sposób jest determinowane pełnić takie a nie inne role społeczne, każde z nich męczy się swoim życiem, każde z nich szuka szczęścia, ale nie wierzy w możliwość jego osiągnięcia. U Kazimierza w domu następuje przełom w życiu bohaterów.

Ciekawy spektakl o życiu. Dużo stereotypów, ale te zakorzenione w naszej kulturze mają ogromny wpływ na postrzeganie i interpretację świata. Problematyka poruszona w spektaklu może dotyczyć każdego człowieka, to spektakl o nas, chociaż obraz jest przerysowany. W tym przedstawieniu jest to dobre. W odbiorze sztuki sprzyja kameralność sceny, publiczność nie tylko jest świadkiem spektaklu, ale w nim uczestniczy – można dostać torebką, butem, albo zostać nadepniętym przez aktora. Małe sceny są idealne dla spektakli takich, jak „Miłość Ci wszystko wybaczy”.

Scenografia jedna przez cały spektakl – mieszkanie Kazimierza – skromnie, ale odzwierciedla to wszystko i w pewien sposób rzeczywistość i stan emocjonalny bohatera. Kostiumy zwyczajne, świetnie wpisujące się w spektakl. I to wszystko znowu mocno ugruntowane na stereotypach, np. różowe getry i szorty prostytutki, czarna sukienka wolontariuszki. Diabeł tkwi jednak w szczegółach – szpili do tanga.

Muzyka w spektaklu jest bardzo ważna, jeżeli nawet nie najważniejsza. To ona pobudza wiele emocji, prowokuje zachowania, zmienia ludzi, a tym samym świat, może jest nawet reżyserką wydarzeń. Kazimierz uwielbia słuchać płyt gramofonowych. Włączanie takowej to rytuał. Ulubioną wokalistką jest Hanka Ordonówna, związana z biografią bohatera. Chociaż tango też jest ważne i tutaj kolejny stereotyp dotyczący tego tańca. W tym spektaklu poprzez tworzenie biografii postaci mamy nawiązania do amerykańskiego kina – w którym pisze się życiorysy wszystkich bohaterów. Każda postać ma przeszłość, swoje miejsce w historii, doświadczenia i przyszłość.
Zabawa światłem pokazuje przemijanie, początek i koniec dnia i życia, a zarazem obrazuje nastroje bohaterów. Spektakl ogląda się przyjemnie, trochę wyolbrzymione problemy przyjmuje się ze zmrużeniem oka, ale mimo wszystko widz musi przemyśleć treści sztuki.

Czas trwania spektaklu: 100 minut (bez przerwy)
Reżyseria: Przemysław Wojcieszek
Obsada: Hanna Konarowska, Stanisław Brudny, Piotr Borowski,Michał Piela/Leszek Lichota
Scenografia: Małgorzata Bulanda
Muzyka: Kuba Kapsa


 


Dodaj materiał na:   
wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Komentarze (0)
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Podobne materiały
Kino na scenach Broadwayu
Festiwal Sztuk im. Stefana Themersona
Czarny PR Poznania
Zmarła Weronika Kuźmińska
Maja.bloog.pl recenzja książki
Copyright © 2009-2010 StacjaKultura.pl   Reklama |  Kontakt |  Mapa serwisu |  Polityka prywatności |  Zasady korzystania z serwisu |  Partnerzy |  rss RSS