Spektakl podszyty podtekstami seksualnymi w warstwie merytorycznej i formie służy przede wszystkim rozrywce widza i publiczność reaguje wyśmienicie. Seks, przemoc i krew to jest to, co kręci współczesnego człowieka. Mężczyzna jako niedojda życiowa znowu podnieca większość kobiet. I prawie to wszystko znajduję się w „Boeing, Boeing”. Do tego, z perspektywy polskiego widza, zarzuca się Polkom nudę w łóżku, na co publiczność parska śmiechem, bo jakże mogłoby być inaczej. I kobieta to oczywiście zło wcielone, lecz bez niej źle, ale z nią też nie jest dobrze.
Spektakl przedstawia historię Maksa usytuowanego w polskiej rzeczywistości, w Warszawie. Bohater nawet ma manierę tzw. „warszawki”. W życiu stosuje on niezawodny system – ma międzynarodowy harem składający się z trzech narzeczonych. Wszystkie kocha i z żadnej nie umie zrezygnować, a każda myśli, że jest tą jedyną. A on kreuje siebie na wielkiego macho. Zasady działania jego systemu to narzeczone stewardesy, które pracują w różnych liniach lotniczych i teoretycznie się nie znają. W liniach lotniczych priorytetem jest bezpieczeństwo a rozkład lotów to święta rzecz i nic niespodziewanego nie może się wydarzyć, aż pewnego dnia w domu Maksa pojawia się m.in. jego przyjaciel z lat szkolnych, Paweł Kowalski. Początkowo to przeciwieństwo Maksa. Paweł to niedorajda życiowa, "ciota" i nawet rzec można „pierdoła”, chce się ustatkować, ożenić i wystarczy mu jedna kobieta, bo przecież z taką jest mnóstwo problemów, a co mówiąc z wieloma.
Tego dnia, kiedy Paweł pojawia się w domu Maksa następuje przełom. Narzeczone gospodarza spotyka niespodziewana zmiana planów lotów i ich wizyty „zazębiają się”. Maksowi już puszczają nerwy, traci 5 lat z życia przez tę sytuację. Wtedy niepozorny Pawolo, pokazuje swoje prawdziwe oblicze – mężczyzna z krwi i kości, a w tej roli Rafał Królikowski i jak tu oprzeć się jego urokowi. On właśnie zaczyna panować nad wszystkim, pomaga przyjacielowi wychodzić z kolejnych opresji, przy czym świetnie się bawi.
Najważniejszą jednak osobą jest Nadia – pomoc domowa Maksa. I tutaj znakomita kreacja Cezarego Kosińskiego. Postać, którą gra została stworzona specjalnie dla niego w ramach polskiej adaptacji sztuki Camolettiego. Nadia trzyma wszystko w ryzach, gdyby nie ona Maks już dawno wpadłby jak śliwka w kompot. Nadia pomaga mu z jego „babami”, z którymi ma „piekło”. Kosiński tutaj jest komediantem. On przede wszystkim bawi publiczność – sposób gry, zachowania, mówienia i wygląd – w obcisłych damskich ciuszkach. Kosiński po raz kolejny udowadnia wielkość swojego talentu, a ta rola w zestawieniu z jego innymi kreacjami, tylko to podkreśla.
Wesoły spektakl, śmieszny, a czasami nawet budzący trwogę, czy faktycznie tak widziane są sprawy poruszane w spektaklu. Czy to przypadek, że Maksowi zaczął walić się system? A może ktoś to reżyseruje? Kto? Któraś z kobiet czy może nierozgarnięty playboy Pawolo…
Reżyser: Gabriel Gietzky
Występują: Szymon Bobrowski, Rafał Królikowski, Cezary Kosiński, Magdalena Boczarska, Olga Bołądź, Dominika Figurska. W rezerwie: Łukasz Simlat, Katarzyna Ankudwicz i Karolina Nolbrzak.




więcej »




























