Autor: Anna Pycka
15-12-2009
Nienawidzę recenzja spektaklu - Teatr Na Bielanach
Monolog sfrustrowanego nieudacznika na dobry początek? – Teatr na Bielanach chce wypełnić lukę w życiu kulturalnym północnej części Warszawy.
„Nienawidzę” Marka Koterskiego w reżyserii Łukasza Palkowskiego to 45-minutowy monolog pławiącego się we własnej żółci anonimowego nauczyciela, w którego rolę wcielił się Marcin Kwaśny.
Grudniowy biuletyn Bielańskiego Ośrodka Kultury otwiera tekst dyrektora Piotra Wojewódzkiego. Dowiadujemy się z niego, iż dobrze grany repertuar stanowić może „moralny kręgosłup” teatru, a o wszystkim decydować powinno poczucie harmonii i kwestia smaku. Dalej zamieszczono opis spektaklu, w którym porównany do Don Kichota nauczyciel zmaga się z polską rzeczywistością. Załączone fragmenty entuzjastycznej recenzji Romana Pawłowskiego z „Gazety Wyborczej” (7 lutego 2005) i notka biograficzna Marcina Kwaśnego prezentująca długą listę jego scenicznych sukcesów nie pozwalają wątpić, że bielańskim widzom zgotowano ucztę, która zadowoli najwybredniejsze podniebienia.
Zdyscyplinowana publiczność zajęła swe miejsca dziesięć minut przed planowanym rozpoczęciem spektaklu. Już wtedy na scenie pojawił się aktor, grający mężczyznę w średnim wieku, o mało zachęcającej powierzchowności, który dla zabicia czasu nerwowo przerzuca kolejne strony „Angory”. Niebawem nalewa sobie szklankę piwa, którą wypija duszkiem pogryzając co chwila wyciągnięte z szuflady orzeszki. Następnie napełnia kolejną szklankę, z grzeczności pozwala siedzącej w pierwszym rzędzie kobiecie poczęstować się orzeszkiem, wypija trochę trunku, oddala się za kurtynę skąd po chwili dochodzi odgłos spuszczanej wody w toalecie, powraca, z niemodnej biblioteczki wyciąga pół butelki wódki, napełnia kieliszek, wypija popijając resztką piwa, to samo robi z kolejnym, zapala papierosa i punktualnie o 19.00 rozpoczyna monolog. W scenerii starego mieszkania, w którym zatrzymał się czas, gdzie muzyka puszczana jest z kasetowego magnetofonu, stary (chyba z lat pięćdziesiątych) telewizor nie działa, obok biblioteczki na stosie piętrzą się książki, których rola kończy się na wspieraniu chybotliwego grata, monolog jest rodzajem spowiedzi przed oswojoną orzeszkiem publicznością, która skwapliwie zachęca do wynurzeń.
Najpierw dowiadujemy się jakie katusze przeżywa nasz bohater codziennie podnosząc się z łóżka, następnie jak beznadziejna jest jego praca, jak traktowany jest przez uczniów, ich rodziców i samą woźną. Jakie dylematy targają nim, kiedy zasiada za kierownicą rozgruchotanego małego fiata i na jakie nieprzyjemności narażają go współpasażerowie komunikacji miejskiej. Tak źle i tak niedobrze, jedyna nadzieja w odpoczynku na wakacjach. Jak się już możemy domyślić, tam też nie znajdzie wymarzonego ukojenia, wszyscy go drażnią, wszyscy są wstrętni, bo na kilometr wieje od nich prowincjonalizmem, kompleksami i po prostu smrodem.
Narastająca w bohaterze agresja przeradza się w wulgarną tyradę, pijacki bełkot społecznego wyrzutka, który w oparach alkoholu i tytoniowego dymu przyjmuje pozę buntownika, wieszcza i oskarżyciela.
Choć scenariusz jest składanką wielu tekstów Koterskiego („Dzień świra”, „Nienawidzę”, „Nic śmiesznego”), a Marcin Kwaśny za swoją rolę w monodramie uzyskał wyróżnienie na Ogólnopolskim Festiwalu Komedii „Talia” w Tarnowie, na twarzach widzów Bielańskiego Ośrodka Kultury pojawiło się zakłopotanie, po krótkich oklaskach czym prędzej pospieszyli do szatni, odbierając w milczeniu płaszcze nie sprawiali wrażenia zafascynowanych kulturalną ucztą, bo czy trzeba iść do teatru i za bilet płacić 20 złotych, aby usłyszeć to, co za darmo wybluzgują z siebie z trudem utrzymujący się na własnych nogach obrażeni na cały świat osiedlowi pijaczkowie? Tamci jeszcze czasem są dowcipni, swoje teksty opanowali perfekcyjnie, a Kwaśny czasem się gubi, od premiery minęło przecież już prawie pięć lat…
Autor: Marek Koterski
Reżyseria: Łukasz Palkowski, Marek Wróbel
Występuje: Marcin Kwaśny
Scenografia: Iza Woronowicz
Światło: Paweł Dyllus
Grudniowy biuletyn Bielańskiego Ośrodka Kultury otwiera tekst dyrektora Piotra Wojewódzkiego. Dowiadujemy się z niego, iż dobrze grany repertuar stanowić może „moralny kręgosłup” teatru, a o wszystkim decydować powinno poczucie harmonii i kwestia smaku. Dalej zamieszczono opis spektaklu, w którym porównany do Don Kichota nauczyciel zmaga się z polską rzeczywistością. Załączone fragmenty entuzjastycznej recenzji Romana Pawłowskiego z „Gazety Wyborczej” (7 lutego 2005) i notka biograficzna Marcina Kwaśnego prezentująca długą listę jego scenicznych sukcesów nie pozwalają wątpić, że bielańskim widzom zgotowano ucztę, która zadowoli najwybredniejsze podniebienia.
Zdyscyplinowana publiczność zajęła swe miejsca dziesięć minut przed planowanym rozpoczęciem spektaklu. Już wtedy na scenie pojawił się aktor, grający mężczyznę w średnim wieku, o mało zachęcającej powierzchowności, który dla zabicia czasu nerwowo przerzuca kolejne strony „Angory”. Niebawem nalewa sobie szklankę piwa, którą wypija duszkiem pogryzając co chwila wyciągnięte z szuflady orzeszki. Następnie napełnia kolejną szklankę, z grzeczności pozwala siedzącej w pierwszym rzędzie kobiecie poczęstować się orzeszkiem, wypija trochę trunku, oddala się za kurtynę skąd po chwili dochodzi odgłos spuszczanej wody w toalecie, powraca, z niemodnej biblioteczki wyciąga pół butelki wódki, napełnia kieliszek, wypija popijając resztką piwa, to samo robi z kolejnym, zapala papierosa i punktualnie o 19.00 rozpoczyna monolog. W scenerii starego mieszkania, w którym zatrzymał się czas, gdzie muzyka puszczana jest z kasetowego magnetofonu, stary (chyba z lat pięćdziesiątych) telewizor nie działa, obok biblioteczki na stosie piętrzą się książki, których rola kończy się na wspieraniu chybotliwego grata, monolog jest rodzajem spowiedzi przed oswojoną orzeszkiem publicznością, która skwapliwie zachęca do wynurzeń.
Najpierw dowiadujemy się jakie katusze przeżywa nasz bohater codziennie podnosząc się z łóżka, następnie jak beznadziejna jest jego praca, jak traktowany jest przez uczniów, ich rodziców i samą woźną. Jakie dylematy targają nim, kiedy zasiada za kierownicą rozgruchotanego małego fiata i na jakie nieprzyjemności narażają go współpasażerowie komunikacji miejskiej. Tak źle i tak niedobrze, jedyna nadzieja w odpoczynku na wakacjach. Jak się już możemy domyślić, tam też nie znajdzie wymarzonego ukojenia, wszyscy go drażnią, wszyscy są wstrętni, bo na kilometr wieje od nich prowincjonalizmem, kompleksami i po prostu smrodem.
Narastająca w bohaterze agresja przeradza się w wulgarną tyradę, pijacki bełkot społecznego wyrzutka, który w oparach alkoholu i tytoniowego dymu przyjmuje pozę buntownika, wieszcza i oskarżyciela.
Choć scenariusz jest składanką wielu tekstów Koterskiego („Dzień świra”, „Nienawidzę”, „Nic śmiesznego”), a Marcin Kwaśny za swoją rolę w monodramie uzyskał wyróżnienie na Ogólnopolskim Festiwalu Komedii „Talia” w Tarnowie, na twarzach widzów Bielańskiego Ośrodka Kultury pojawiło się zakłopotanie, po krótkich oklaskach czym prędzej pospieszyli do szatni, odbierając w milczeniu płaszcze nie sprawiali wrażenia zafascynowanych kulturalną ucztą, bo czy trzeba iść do teatru i za bilet płacić 20 złotych, aby usłyszeć to, co za darmo wybluzgują z siebie z trudem utrzymujący się na własnych nogach obrażeni na cały świat osiedlowi pijaczkowie? Tamci jeszcze czasem są dowcipni, swoje teksty opanowali perfekcyjnie, a Kwaśny czasem się gubi, od premiery minęło przecież już prawie pięć lat…
Autor: Marek Koterski
Reżyseria: Łukasz Palkowski, Marek Wróbel
Występuje: Marcin Kwaśny
Scenografia: Iza Woronowicz
Światło: Paweł Dyllus
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Liczby to domena działu Gry i Technika, a jednak teatr też się ma czym pochwalić w tej dziedzinie. Teatr Polonia poinformował bowiem, że już niebawem spektakl Darkroom wystawiany od 6 lat przekroczy pewną magiczną liczbę. >>

Sztuka "Ten fantasyczny burdel" opowiada o zakłamaniu świata z jednej strony, a z drugiej o nadziei, że w człowieku jest także miłość, która zmienia świat na lepsze. >>

AB OVO URODZINOWO!
To nasze 2 urodziny. Zapraszamy ciepło 16 maja, o godzinie 20:20. Wejściówki po 15pln.
Grupę TEATRALNĄ AB OVO tworzą:
-Katarzyna Michalska - ZAŁOŻYCIELKA GRUPY
-Agnieszka Bajer
-Jasiek Aleksandrowicz-Krasko
-Rober >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter



























