Autor: Katarzyna Jaroszewska
07-04-2011
Sex, metro i mp3 recenzja spektaklu
„Sex, metro i mp3” to monodram Katarzyny Skrzyneckiej w reżyserii Stefana Friedmanna. Ten aktor podjął się akceptacji scenicznej utworu Olgi Pietkiewicz. A wszystko to można zobaczyć w Teatrze Bajka.
Po obejrzeniu spektaklu zastanawiam się, co tak naprawdę widziałam. Bohaterkę – nieszczęśliwą kobietę przeżywającą załamanie nerwowe w luksusowym szpitalu psychiatrycznym czy zapowiadaną kobietę współczesną – inteligentną, sfeminizowaną? Ona tak naprawdę jest spragniona prawdziwego uczucia. W spektaklu poprzez poruszane wątki w trakcie monologu, scenografię podjęto próbę przedstawienia mnóstwa tematów dotyczących kobiecości i męskości we współczesnym świecie. Momentami gubię się w myślach, co było najważniejsze w spektaklu. Postaram się w uporządkowany sposób przedstawić zagadnienia tej sztuki istotne dla mnie.
W spektaklu podjęto próbę wykreowania bohaterki pewnej siebie, zdecydowanej, inteligentnej, która wie, czego chce od życia i stawia mu wymagania. Laptop, komórka, kolorowe pisma, modne okulary, luksusowy ośrodek dla psychicznie chorych, szampan – to gadżety postaci, która opowiada o współczesnych mężczyznach. Jej doświadczenia z płcią męską nie były przyjemne, niedawno rozstała się z narzeczonym. To, co przeżyła, to co przeczytała w prasie i w Internecie – składają się na jej pogląd w kwestiach damsko-męskich. Narzeka, że nie ma na świecie prawdziwych facetów albo są już zajęci. Mówi, że pojawiła się nowa generacja mężczyzn. Bohaterka ich kategoryzuje: metroseksualni czy technoseksualni, podaje przy tym absurdalne ich cechy. Aczkolwiek prezentacja tych panów jest miła dla kobiecego oka, a przy tym zabawna. Bohaterka jednak okazuje się osobą bezwartościową, która potrafi rozmawiać tylko o facetach, jest zainteresowana jedynie kontaktami seksualnymi z nimi. Trochę kreuje siebie na Zosię Samosię z wiersza Tuwima, a mówi, że nie chce być sama. I nie wiadomo, o co chodzi – jest to zabieg celowy, czy przypadek?
W spektaklu pojawia się wiele niejasności, dwuznaczności, gier słowem, gestem , a nawet konceptem. Sam tytuł i zapowiedzi spektaklu tworzą pewne wyobrażenie o przedstawieniu. Monolog o współczesnej, eleganckiej kobiecie, która potrafi poradzić sobie z każdą sytuacją i facetów traktuje jak partnerów równych sobie. A w spektaklu pojawiają się rozważania o seksie, ale w kontekście konkretnych kategorii mężczyzn, którzy są uprzedmiotowieni. Metro to przedrostek do nazwy grupy mężczyzn (a nie środek komunikacji – cud cywilizacji!) , a mp 3 to rekwizyt innej kategorii. Spektakl gra z konwencją, ze stereotypami. Współczesna, twarda, wyrafinowana kobieta tak naprawdę oczekuje miłości, czułości i wrażliwości, a porażka w życiu osobistym to koniec kobiecej egzystencji.
Scenografia szpitala psychiatrycznego zrealizowana w sposób prosty, a zarazem efektowny. Wysoki standard zakładu został pokazany. Kostium bohaterki odzwierciedla jej załamanie nerwowe. Bardzo ciekawe było przedstawianie obrazów będących w głowie bohaterki, czasami zupełnie oderwanych od otaczającej kobietę rzeczywistości. Piękne, różnorodne kostiumy spełniały swoją funkcję – przedstawiały obraz konkretnej kategorii mężczyzn.
Pozytywnie zaskoczyła mnie gra aktorska Katarzyny Skrzyneckiej. Powiało pewnego rodzaju świeżością i lekkością. Bardzo sprawnie wchodziła w dialog z widzami, często ich zawstydzając.
Zabawny i przyjemny spektakl, z którego każdy wyciągnie coś ważnego dla siebie, coś interesującego i coś intrygującego. Jest to pewnego rodzaju przymrużenie oka na rzeczywistości lansowaną w kolorowych pismach.
W spektaklu podjęto próbę wykreowania bohaterki pewnej siebie, zdecydowanej, inteligentnej, która wie, czego chce od życia i stawia mu wymagania. Laptop, komórka, kolorowe pisma, modne okulary, luksusowy ośrodek dla psychicznie chorych, szampan – to gadżety postaci, która opowiada o współczesnych mężczyznach. Jej doświadczenia z płcią męską nie były przyjemne, niedawno rozstała się z narzeczonym. To, co przeżyła, to co przeczytała w prasie i w Internecie – składają się na jej pogląd w kwestiach damsko-męskich. Narzeka, że nie ma na świecie prawdziwych facetów albo są już zajęci. Mówi, że pojawiła się nowa generacja mężczyzn. Bohaterka ich kategoryzuje: metroseksualni czy technoseksualni, podaje przy tym absurdalne ich cechy. Aczkolwiek prezentacja tych panów jest miła dla kobiecego oka, a przy tym zabawna. Bohaterka jednak okazuje się osobą bezwartościową, która potrafi rozmawiać tylko o facetach, jest zainteresowana jedynie kontaktami seksualnymi z nimi. Trochę kreuje siebie na Zosię Samosię z wiersza Tuwima, a mówi, że nie chce być sama. I nie wiadomo, o co chodzi – jest to zabieg celowy, czy przypadek?
W spektaklu pojawia się wiele niejasności, dwuznaczności, gier słowem, gestem , a nawet konceptem. Sam tytuł i zapowiedzi spektaklu tworzą pewne wyobrażenie o przedstawieniu. Monolog o współczesnej, eleganckiej kobiecie, która potrafi poradzić sobie z każdą sytuacją i facetów traktuje jak partnerów równych sobie. A w spektaklu pojawiają się rozważania o seksie, ale w kontekście konkretnych kategorii mężczyzn, którzy są uprzedmiotowieni. Metro to przedrostek do nazwy grupy mężczyzn (a nie środek komunikacji – cud cywilizacji!) , a mp 3 to rekwizyt innej kategorii. Spektakl gra z konwencją, ze stereotypami. Współczesna, twarda, wyrafinowana kobieta tak naprawdę oczekuje miłości, czułości i wrażliwości, a porażka w życiu osobistym to koniec kobiecej egzystencji.
Scenografia szpitala psychiatrycznego zrealizowana w sposób prosty, a zarazem efektowny. Wysoki standard zakładu został pokazany. Kostium bohaterki odzwierciedla jej załamanie nerwowe. Bardzo ciekawe było przedstawianie obrazów będących w głowie bohaterki, czasami zupełnie oderwanych od otaczającej kobietę rzeczywistości. Piękne, różnorodne kostiumy spełniały swoją funkcję – przedstawiały obraz konkretnej kategorii mężczyzn.
Pozytywnie zaskoczyła mnie gra aktorska Katarzyny Skrzyneckiej. Powiało pewnego rodzaju świeżością i lekkością. Bardzo sprawnie wchodziła w dialog z widzami, często ich zawstydzając.
Zabawny i przyjemny spektakl, z którego każdy wyciągnie coś ważnego dla siebie, coś interesującego i coś intrygującego. Jest to pewnego rodzaju przymrużenie oka na rzeczywistości lansowaną w kolorowych pismach.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Liczby to domena działu Gry i Technika, a jednak teatr też się ma czym pochwalić w tej dziedzinie. Teatr Polonia poinformował bowiem, że już niebawem spektakl Darkroom wystawiany od 6 lat przekroczy pewną magiczną liczbę. >>

Sztuka "Ten fantasyczny burdel" opowiada o zakłamaniu świata z jednej strony, a z drugiej o nadziei, że w człowieku jest także miłość, która zmienia świat na lepsze. >>

AB OVO URODZINOWO!
To nasze 2 urodziny. Zapraszamy ciepło 16 maja, o godzinie 20:20. Wejściówki po 15pln.
Grupę TEATRALNĄ AB OVO tworzą:
-Katarzyna Michalska - ZAŁOŻYCIELKA GRUPY
-Agnieszka Bajer
-Jasiek Aleksandrowicz-Krasko
-Rober >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter



























