Autor: Karolina Kolinek
23-01-2011
Wiele hałasu o nic recenzja spektaklu
Wiele hałasu o nic. Jak zwykle Szekspir broni się własnym tekstem. Bo właśnie ten tytuł zwięźle i trafnie opisuje jakość spektaklu i reakcje publiczności.
Mistrzostwo Szekspira w komediach polega między innymi na efektownych ripostach, które wymagają od aktorów błyskotliwości. Niestety, zespół Teatru Narodowego nie podołał zmyślnie skonstruowanym dialogom, a winę za to zrzucić można jedynie na karb zróżnicowanego poziomu gry aktorskiej (niestety jak na teatr o tej klasie zbyt zróżnicowanego). Dało się to odczuć zwłaszcza w drugiej części spektaklu, kiedy po wcześniejszych zabawnych popisach Grzegorza Małeckiego w roli najbardziej komicznej z postaci – Benedicka, nadeszły ckliwe i nudne wyznania miłosne, skutecznie rozwlekające akcję.
Na treść sztuki składa się kilka wątków – główny: zaloty Claudia do pięknej i bogatej Hero, poboczny: wykluwająca się miłość między Benedickiem i Beatrycze, którzy oboje przysięgali pozostać do końca życia w stanie bezżennym oraz wątek będący motorem wydarzeń: knowania zazdrosnego brata księcia, który nie może znieść widoku szczęścia międzyludzkiego. Choć bohaterowie skazani są na ciąg perypetii, ostatecznie zwycięża miłość, która pokonuje nie tylko zazdrość, ale także upór i niechęć do małżeństwa.
Najwięcej do zarzucenia mam najmłodszym aktorom – Annie Grycewicz (Hero) i Patrycji Soliman (Beatrycze) oraz Krzysztofowi Wieszczkowi (Claudio). Sprawiali oni wrażenie jakby Szekspir wcale ich nie bawił. Złośliwość Beatrycze być może wyglądałaby poprawnie, gdyby jej odpowiedzi nie były skierowane do tak dobrze czującego się w roli „błazna księcia” Małeckiego. Skromna i bezbronna Hero zupełnie nieprzekonująco brzmiała w swych próbach odparcia zarzutów cudzołóstwa. Claudio zaś, mimo prób podołania roli niezbyt rozgarniętego żołnierza, wypadał blado.
Na tym tle zaskakująco dobrze wypadły postaci drugoplanowe. Nieco skonwencjalizowana w swym komizmie scena ze strażnikami księcia, była naprawdę zabawna (należy się tu ukłon dla Barańczaka, którego tłumaczenie niewątpliwie ten efekt wzmogło). Również postać Małgorzaty (Monika Dryl), służki Hero, na tle swej „pani” wypadała niezwykle charyzmatycznie.
Sama inscenizacja była niewątpliwie interesująca. Swojego rodzaju „zawieszenie” w zupełnie nieokreślonym historycznie czasie podkreślało, że Szekspir dobrze czuje się w każdej epoce. Na pewno na pochwałę zasługuje muzyka Macieja Małeckiego, która przez swój eklektyzm wspierała koncepcję tej „ponadczasowości”. Dzięki muzyce właśnie tak świetnie wypadła scena balu maskowego, w której aktorzy na chwilę zaczęli współpracować, dzięki czemu odtańczone przez nich tango wypadło naprawdę przekomicznie.
Spektaklu nie można spisać całkiem na straty. Były w nim elementy, których oczekuje się od komedii, jednak brak ciągłości w budowaniu napięcia, który umożliwiłby widzowi pełne zaangażowanie w zmyślnie skonstruowaną intrygę, nie pozwolił mi bawić się tak dobrze, jak części publiczności w wieku szkolnym, która zgotowała aktorom owacje na stojąco.
Na treść sztuki składa się kilka wątków – główny: zaloty Claudia do pięknej i bogatej Hero, poboczny: wykluwająca się miłość między Benedickiem i Beatrycze, którzy oboje przysięgali pozostać do końca życia w stanie bezżennym oraz wątek będący motorem wydarzeń: knowania zazdrosnego brata księcia, który nie może znieść widoku szczęścia międzyludzkiego. Choć bohaterowie skazani są na ciąg perypetii, ostatecznie zwycięża miłość, która pokonuje nie tylko zazdrość, ale także upór i niechęć do małżeństwa.
Najwięcej do zarzucenia mam najmłodszym aktorom – Annie Grycewicz (Hero) i Patrycji Soliman (Beatrycze) oraz Krzysztofowi Wieszczkowi (Claudio). Sprawiali oni wrażenie jakby Szekspir wcale ich nie bawił. Złośliwość Beatrycze być może wyglądałaby poprawnie, gdyby jej odpowiedzi nie były skierowane do tak dobrze czującego się w roli „błazna księcia” Małeckiego. Skromna i bezbronna Hero zupełnie nieprzekonująco brzmiała w swych próbach odparcia zarzutów cudzołóstwa. Claudio zaś, mimo prób podołania roli niezbyt rozgarniętego żołnierza, wypadał blado.
Na tym tle zaskakująco dobrze wypadły postaci drugoplanowe. Nieco skonwencjalizowana w swym komizmie scena ze strażnikami księcia, była naprawdę zabawna (należy się tu ukłon dla Barańczaka, którego tłumaczenie niewątpliwie ten efekt wzmogło). Również postać Małgorzaty (Monika Dryl), służki Hero, na tle swej „pani” wypadała niezwykle charyzmatycznie.
Sama inscenizacja była niewątpliwie interesująca. Swojego rodzaju „zawieszenie” w zupełnie nieokreślonym historycznie czasie podkreślało, że Szekspir dobrze czuje się w każdej epoce. Na pewno na pochwałę zasługuje muzyka Macieja Małeckiego, która przez swój eklektyzm wspierała koncepcję tej „ponadczasowości”. Dzięki muzyce właśnie tak świetnie wypadła scena balu maskowego, w której aktorzy na chwilę zaczęli współpracować, dzięki czemu odtańczone przez nich tango wypadło naprawdę przekomicznie.
Spektaklu nie można spisać całkiem na straty. Były w nim elementy, których oczekuje się od komedii, jednak brak ciągłości w budowaniu napięcia, który umożliwiłby widzowi pełne zaangażowanie w zmyślnie skonstruowaną intrygę, nie pozwolił mi bawić się tak dobrze, jak części publiczności w wieku szkolnym, która zgotowała aktorom owacje na stojąco.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Liczby to domena działu Gry i Technika, a jednak teatr też się ma czym pochwalić w tej dziedzinie. Teatr Polonia poinformował bowiem, że już niebawem spektakl Darkroom wystawiany od 6 lat przekroczy pewną magiczną liczbę. >>

Sztuka "Ten fantasyczny burdel" opowiada o zakłamaniu świata z jednej strony, a z drugiej o nadziei, że w człowieku jest także miłość, która zmienia świat na lepsze. >>

AB OVO URODZINOWO!
To nasze 2 urodziny. Zapraszamy ciepło 16 maja, o godzinie 20:20. Wejściówki po 15pln.
Grupę TEATRALNĄ AB OVO tworzą:
-Katarzyna Michalska - ZAŁOŻYCIELKA GRUPY
-Agnieszka Bajer
-Jasiek Aleksandrowicz-Krasko
-Rober >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter



























