Autor: Katarzyna Jaroszewska
21-10-2010
Pińska szlachta recenzja spektkalu
Historia miłosna przedstawiona w pięknej oprawie. Dobra gra aktorska, wykwintna muzyka, ciekawe teksty i mocne głosy składają się na spektakl muzyczny „Pińska szlachta”.
Akcja spektaklu dzieje się w XIX wieku, w małej miejscowości, którą zamieszkuje szlachta. Są to czasy, kiedy pochodzenie i status społeczny są priorytetem. A problem w tym spektaklu jawi się w kłótni dwóch mężczyzn o szlachectwo. Problem jest błahy. Jeden z głównych bohatrów powiedział, że drugi nie jest szlachcicem. To było powodem do bójki, a potem sprawa trafiła do sądu. Do przeprowadzenia śledztwa i wydania wyroku został sprowadzony asesor. Jednak nie chodzi tylko o ujęcie szlachectwa człowiekowi godnemu tego tytułu, ale także o dzieci skłóconych: Marysię i Grzesia, którzy są w sobie zakochani i pragną wziąć ślub. Niestety, rodzice nie godzą się na to małżeństwo i nie chcą dać im błogosławieństwa. Dla Marysi opiekunowie mają innego kandydata dla córki. W wyborze kierują się swoimi interesami a nie szczęściem pasierbicy. Ukochany dziewczyny natomiast nie próżnuje i podejmuje działania, które mają wpłynąć na asesora, aby kazał rodzicom młodych pozwolić na ten związek.
Podobne problemy miłosne towarzyszą ludziom od początków istnienia świata. „Pińska szlachta” to jedna z takich historii, przedstawiona w ładnej oprawie.
Scenografia, na którą składa się fragment jednej siedziby szlacheckiej bądź kilku takiego typu budynków. Wszystko jest kolorowe, najczęściej są to barwy ciepłe, dominuje czerwień, pomarańcz, żółty i odcienie beżu i brązu.
Ponadto historia Marysi i Grzegorza została opowiedziana głównie w słowach piosenek. Kwestie śpiewane często stają się monologami-ripostą na tekst rozmówcy. Proste melodie są rytmiczne i przyjemne dla ucha. Konstrukcje zdań wpływają na dowcipność przedstawienia. Niesłychanie ciekawy jest również komizm sytuacji. Wszystko, co się dzieje, jest tak absurdalne, że musi śmieszyć. Komizm sytuacji to przede wszystkim śledztwo i proces szlachciców. „Sprawcą” komicznej sytuacji jest mistrzowsko zagrana postać asesora, w którego wcielił się Wiktor Manajeu. Wspomniany bohater to człowiek obłudny – wierny Najjaśniejszej Koronie a zarazem zwolennik korupcji. Chętnie przyjmuje wszelkie upominki, niczym nie pogardzi. W swoich sądach jest surowy i nakłada wysokie kary pieniężne. Poza tym to on jest prowokatorem sytuacji…
Spektakl o gorącej miłości, która przezwycięży wszelkie trudności. Przedstawienie o wyższości rozumu i sprytu młodego pokolenia nad doświadczeniem i pozorną dojrzałością szlachty. Wreszcie to spektakl o ważności poczucia bycia szlachcicem i ośmieszeniu tego stanu społecznego. Zdecydowanie jest to ośmieszanie mitu sarmacji. Utwór po prostu stał się żywym obrazem ówczesnej sytuacji społecznej. Dramat mianowicie powstał w 1866 roku jako działo jednego z ojców literatury białoruskiej, Wincentego Dunina-Marcinkiewicza. Warszawski teatr Rampa jako pierwszy przedstawił tę sztukę w polskim przekładzie Barbary Krzyżańskiej-Czarnowieskiej, prapraprawnuczki pisarza. Reżyserii spektaklu podjął się Mikałaj Pinihin, dyrektor Teatru Narodowego im. Janki Kupały w Mińsku.
Wybitna reżyseria spektaklu, właściwe prowadzenie postaci, konsekwencja w podjętych działaniach imponują. Śpiew, choreografie i kolorystyka kostiumów oraz scenografii zachwycają. Bardzo dobre aktorstwo, wiarygodność postaci i radość odtwórców ról z grania, to dowód potwierdzający a zarazem podkreślający wyjątkowość spektaklu. Do tego komizm pod wieloma postaciami: komizm języka, komizm sytuacji, komizm postaci. „Pińska szlachta” to trochę historii, nie zafałszowanej, szczypta uczucia i namiętności oraz duża dawka dobrego humoru – idealne na chłodny jesienny wieczór.
Podobne problemy miłosne towarzyszą ludziom od początków istnienia świata. „Pińska szlachta” to jedna z takich historii, przedstawiona w ładnej oprawie.
Scenografia, na którą składa się fragment jednej siedziby szlacheckiej bądź kilku takiego typu budynków. Wszystko jest kolorowe, najczęściej są to barwy ciepłe, dominuje czerwień, pomarańcz, żółty i odcienie beżu i brązu.
Ponadto historia Marysi i Grzegorza została opowiedziana głównie w słowach piosenek. Kwestie śpiewane często stają się monologami-ripostą na tekst rozmówcy. Proste melodie są rytmiczne i przyjemne dla ucha. Konstrukcje zdań wpływają na dowcipność przedstawienia. Niesłychanie ciekawy jest również komizm sytuacji. Wszystko, co się dzieje, jest tak absurdalne, że musi śmieszyć. Komizm sytuacji to przede wszystkim śledztwo i proces szlachciców. „Sprawcą” komicznej sytuacji jest mistrzowsko zagrana postać asesora, w którego wcielił się Wiktor Manajeu. Wspomniany bohater to człowiek obłudny – wierny Najjaśniejszej Koronie a zarazem zwolennik korupcji. Chętnie przyjmuje wszelkie upominki, niczym nie pogardzi. W swoich sądach jest surowy i nakłada wysokie kary pieniężne. Poza tym to on jest prowokatorem sytuacji…
Spektakl o gorącej miłości, która przezwycięży wszelkie trudności. Przedstawienie o wyższości rozumu i sprytu młodego pokolenia nad doświadczeniem i pozorną dojrzałością szlachty. Wreszcie to spektakl o ważności poczucia bycia szlachcicem i ośmieszeniu tego stanu społecznego. Zdecydowanie jest to ośmieszanie mitu sarmacji. Utwór po prostu stał się żywym obrazem ówczesnej sytuacji społecznej. Dramat mianowicie powstał w 1866 roku jako działo jednego z ojców literatury białoruskiej, Wincentego Dunina-Marcinkiewicza. Warszawski teatr Rampa jako pierwszy przedstawił tę sztukę w polskim przekładzie Barbary Krzyżańskiej-Czarnowieskiej, prapraprawnuczki pisarza. Reżyserii spektaklu podjął się Mikałaj Pinihin, dyrektor Teatru Narodowego im. Janki Kupały w Mińsku.
Wybitna reżyseria spektaklu, właściwe prowadzenie postaci, konsekwencja w podjętych działaniach imponują. Śpiew, choreografie i kolorystyka kostiumów oraz scenografii zachwycają. Bardzo dobre aktorstwo, wiarygodność postaci i radość odtwórców ról z grania, to dowód potwierdzający a zarazem podkreślający wyjątkowość spektaklu. Do tego komizm pod wieloma postaciami: komizm języka, komizm sytuacji, komizm postaci. „Pińska szlachta” to trochę historii, nie zafałszowanej, szczypta uczucia i namiętności oraz duża dawka dobrego humoru – idealne na chłodny jesienny wieczór.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Liczby to domena działu Gry i Technika, a jednak teatr też się ma czym pochwalić w tej dziedzinie. Teatr Polonia poinformował bowiem, że już niebawem spektakl Darkroom wystawiany od 6 lat przekroczy pewną magiczną liczbę. >>

Sztuka "Ten fantasyczny burdel" opowiada o zakłamaniu świata z jednej strony, a z drugiej o nadziei, że w człowieku jest także miłość, która zmienia świat na lepsze. >>

AB OVO URODZINOWO!
To nasze 2 urodziny. Zapraszamy ciepło 16 maja, o godzinie 20:20. Wejściówki po 15pln.
Grupę TEATRALNĄ AB OVO tworzą:
-Katarzyna Michalska - ZAŁOŻYCIELKA GRUPY
-Agnieszka Bajer
-Jasiek Aleksandrowicz-Krasko
-Rober >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter



























