03-07-2010
AAA |
Ocena: 1.8  5 głosów
Zaświaty czyli czy pies ma duszę? recenzja spektaklu
Debiut reżyserski Mari Seweryn w Och Teatrze to spektakl na podstawie tekstu Jerzego Masłowskiego. Trzy striptizerki umierają i czekają w kolejce na Sąd Ostateczny. Poruszonych jest powierzchownie mnóstwo spraw, ale to sztuka o wszystkim i o niczym.

fot. Robert Jaworski
Obiecywano walkę o duszę psa. Zapowiadano rozważania o dobru i złu. Striptizerki miały uzewnętrznić się, mówić o lękach i fobiach. Spektakl to 100 minut dobrej zabawy i cztery wspaniałe role – tak obiecywano. Życie jednak weryfikuje – 75 minut spektaklu bez fajerwerków.

Trzy striptizerki w wieku zaawansowanym jechały na występ. Nie chciały przejechać psa i uderzyły w drzewo, czego wynikiem była ich śmierć. Kobiety w wysokich obcasach, mocnym makijażu i strojach pań spod latarni trafiły do zaświatów – poczekalni przed Sądem Ostatecznym. Trzy stereotypowe blondynki z góry obserwowały, co się dzieje z nimi na ziemi. Nie za bardzo były świadome, co ich spotkało. Trzy stereotypowe blondynki – bardziej żałosne niż zabawne. Ich dowcipy, głównie ograniczające się do warstwy retorycznej, wcale nie śmieszyły. W czasie oczekiwania na Sąd Ostateczny kobiety próbowały dostać się do pomieszczeń, w których wg napisów powinni być a to katolicy, buddyści czy prawosławni. Dla nich otwarte były drzwi przeznaczone dla artystów, gejów i lesbijek.

W tym momencie pojawiają się dwa stereotypy. Pierwszy, że artyści są nierozerwalnie związani z homoseksualistami – artysta to zawód wątpliwej reputacji. Drugi stereotyp dotyczy striptizerek czy pań lekkich obyczajów nazywających siebie artystkami.

 Wracając do fabuły… Kobiety oczywiście sprawdziły, co jest za drzwiami – kolejny stereotyp – tunel, a na końcu światło. Pojawił się też Anioł – przystojny mężczyzna w jasnym garniturze. Był on bardzo zajęty, gdyż musi spisać wszystkie dusze z ogromnej kolejki oraz rozpatrzyć  apelacje od wyroku. Nie jest to lekka praca. Anioł okazuje się sfrustrowany i niewyżyty seksualnie. Chociaż zapewnia, że „tutaj” nie odczuwa się potrzeb fizjologicznych, widać zupełnie co innego, szczególnie kiedy okazuje się, że jedną ze striptizerek jest jego dawna niespełniona miłość, przez którą popełnił samobójstwo.

W poczekalni dusz pojawia się też pies, który doprowadził do wypadku striptizerek. Anioł nie chce go wpuścić, bo zwierzęta nie mają dusz i nie mogą stanąć przed Sądem Ostatecznym. Bohaterki bardzo niezgrabnie, a miało być sprytnie i cudownie, zapisują psa w kolejce. Pojawia się tutaj przebłysk ich inteligencji – skoro w poczekalni mogą być tylko dusze, to zwierzę również musi ją posiadać. Puste frazesy nie wnoszą niczego do spektaklu czy jego odbioru. Koniec końców okazuje się, że wypadek był pomyłką – Pan Bóg się myli i co z duszami poszkodowanych? Co z psem? Powrót? Czy pobyt w poczekalni i widok światła na końcu tunelu miał spowodować opamiętanie grzesznicom? Kolejna masa stereotypów. Moim zdaniem za dużo wątków i utartych uproszczeń. Problemy zapowiadane w spektaklu są poruszone powierzchownie i ograniczają się do przedstawienia stereotypu.

Niestety, nie udało mi się uwierzyć w role grane przez aktorki. Dwie chcą mieć dziecko – mówią o tym beznamiętnie i wcale nie ma w nich instynktu macierzyńskiego. Jedna z nich była molestowana w dzieciństwie, ale nie przedstawia tego jako dramatu swojego życia. Wspominają te, wydawać by się mogło, straszne wydarzenia, które na ogół są traumą dla człowieka, w kilku zdaniach jakby mówiły o pogodzie. Ton głosu i sposób artykulacji podważają autentyczność kreowanych postaci.

Kiedy na parkiecie tańczy para i pojawia się dym, to mówi się, że ma on zatuszować braki techniczne tancerzy. Rodzi się więc pytanie, co maskują opary w zaświatach? Seweryn – płytką fabułę czy grę aktorską? Chociaż Paulina Holz wyróżnia się dobrą kreacją swojej bohaterki. Pokazuje irytację, kiedy koleżanki zwracają się do niej tak jak nie lubi. Jest po trosze zakochana w Arkadiuszu. Natomiast Małgorzata Bogdańska świetnie radziła sobie z tańcem i poruszaniem się w rytmie.

Muzyka jest dynamiczna, wpadająca w ucho była atutem sztuki. Początek spektaklu – mocny dźwięk i pojawianie się kolejnych świateł – zapowiadał dreszczyk emocji kryminalnej zagadki, coś w rodzaju Różowej Pantery. Efektowne rozpoczęcie, trzeba przyznać. Niestety, dalej niewiele dobrego. Płytka fabuła i mało artyzmu a mnóstwo stereotypów i rozpoczętych wątków, z których żaden nie został dobrze poprowadzony do końca.

Podobne materiały:

StacjaKultura.pl - Zaświaty czyli czy pies ma duszę? recenzja ...



wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Liczby to domena działu Gry i Technika, a jednak teatr też się ma czym pochwalić w tej dziedzinie. Teatr Polonia poinformował bowiem, że już niebawem spektakl Darkroom wystawiany od 6 lat przekroczy pewną magiczną liczbę. >>

Zero futbolu w Capitolu! >>

Sztuka "Ten fantasyczny burdel" opowiada o zakłamaniu świata z jednej strony, a z drugiej o nadziei, że w człowieku jest także miłość, która zmienia świat na lepsze.  >>

IV edycja Międzynarodowych Warsztatów Teatru Sztuki Mimu w teatrze IMKA >>

AB OVO URODZINOWO! To nasze 2 urodziny. Zapraszamy ciepło 16 maja, o godzinie 20:20. Wejściówki po 15pln. Grupę TEATRALNĄ AB OVO tworzą: -Katarzyna Michalska - ZAŁOŻYCIELKA GRUPY -Agnieszka Bajer -Jasiek Aleksandrowicz-Krasko -Rober >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS