Autor: Katarzyna Jaroszewska
05-06-2010
Biała bluzka recenzja spektaklu
W ostatni piątek w Och Teatrze odbyła się premiera spektaklu pt. „Biała bluzka”. Krystyna Janda, wykonawczyni i Magda Umer, reżyserka po 23 latach powróciły do tekstu Agnieszki Osieckiej.
„Biała bluzka”, historia o dziewczynie borykającej się ze sobą, uwikłanej w doświadczenia stanu wojennego przed ponad dwudziestu laty cieszyła się ogromną popularnością. Teraz „Biała bluzka” ponownie pojawiła się na scenie. Tym razem jest to bohaterka dojrzalsza niż dziewczyna końca lat osiemdziesiątych. Ma za sobą doświadczenia przełomu 1989 roku, przeżyła traumę wielkiej zmiany i na stan wojenny teraz patrzy z innej perspektywy niż wcześniej. Zachowuje do tamtych czasów dystans, opowiada z ironią, często z autoironią, czasem sarkazmem.
Spektakl Jandy to monodram, który ma formę epistolarną. Bohaterka, Elżbieta prowadzi korespondencje ze swoją siostrą, przyjaciółką, bliską osobą – a tak naprawdę ze samą sobą. Jawią się dwie różne osobowości postaci: Krystyna i Elżbieta. Pierwsza jest ułożona, uporządkowana i podporządkowana zasadom. Ona pisze listy, właściwie krótkie, rzeczowe informacje, punkty, co Elżbieta powinna zrobić. Treści są racjonalne i rozsądne. Elżbieta natomiast to osoba przebojowa, nie godzi się na obecne czasy, nie chce niczemu i nikomu się podporządkowywać, tłumaczyć, nie lubi ograniczeń, jakie przed nią stawia rzeczywistość. Pragnie wolności. Elżbietą jest Krystyna Janda. Siedzi na środku sceny na kręconym krześle i wspomina czasy stanu wojennego. Bohaterka poszukuje własnej tożsamości. Jest rozdarta wewnętrznie pomiędzy niewolą a wolnością, jest albo gorąca, albo zimna, a „to jest czas na średnich ludzi”, nie dla niej. Scenografię ponadto stanowi makieta Pałacu Kultury z napisem PZPR.
Elżbieta wychowała się w domu dziecka. Jest nieszczęśliwa i samotna. Teraz musi załatwić kartki na żywność i dokumenty potrzebne do nowego miejsca pracy. Odbiera zaświadczenie ze szkoły, gdzie wcześniej pracowała w bibliotece. Zwolniona została za brak kompetencji – tak twierdzi jej rozsądna strona, Krystyna. Ciekawa też jest opowieść o zakupieniu indyka. Bez kartek można coś kupić na bazarku, targu i tam nabywa właśnie indyka. Wracając z nim prowokuje konflikt z władzą, ale potem przy alkoholu sprawa zostaje rozwikłana, a indyk odzyskuje wolność.
Wszystko opowiedziane w sposób ironiczny, zabawny. Czasami gra słów śmieszy. I jeszcze do tego powaga, z jaką aktorka wypowiada swoje kwestie, choćby fragment o znajomym, któremu z bursztynu wyszedł owad i rozmawiali o jego przeszłości. Aktorstwo najwyższa klasa, opanowanie, kiedy cała sala wybucha śmiechem, do tego emocje, które widać na twarzy i w ruchach Jandy, zachwycają. To jest aktorka, która wie, co to znaczy stan wojenny.
Bohaterka ma problemy z alkoholem, nadużywa go. Czy jest to ucieczka przed rzeczywistością? Tym sposobem nie rozwiąże swoich problemów. Bardzo ważnym wątkiem jest Andrzej, mężczyzna, w którym ona chyba jest zakochana i który ją też kocha. On walczy o wolność, ją często to irytuje, uważa go za zdrajcę, niedorajdę itp. Bardzo ciekawe jest to, że Andrzej chce rozmawiać, szuka kontaktu z Elżbietą – kobietą mówiącą, co myśli, złośliwą, wiedzącą czego chce, a nie z podporządkowaną systemowi Krystyną. Andrzej kocha zbuntowaną bohaterkę spektaklu, która nie jest natomiast bohaterką tamtych czasów, bo ona tylko boryka się sama ze sobą, szukając odpowiedzi na pytanie, kim jest. Czy teraz po latach Elżbieta wie, kim jest, kim była wtedy? Bohaterka w czasie spektaklu stawia mnóstwo pytań egzystencjalnych, spora część dotyczy miłości. Czy miłość możliwa jest w niewoli? Tak, miłość jest jedynym ratunkiem w tak trudnych czasach, tylko czy można kochać będąc zniewolonym?
Na końcu Janda pojawia się w białej bluzce, żeby w niej zaśpiewać piosenkę o strasznym obliczu historii, zostawiając widza z refleksją – czym jest człowiek wobec całej ludzkości? Biała bluzka w czasie stanu wojennego to zgoda na ówczesną rzeczywistość – kartki na żywność, stempelki, godzinę policyjną, więźniów politycznych. Przez moment w spektaklu Elżbieta wspomina, jak chodziła do szkoły w białej bluzce, ale prawie cały spektakl Janda jest ubrana na czarno. Dopiero przy finiszu pojawia się biała bluzka, która może znaczyć pogodzenie się z historią, zaakceptowanie tego, co było, ale zarazem ma wyrażać gotowość do zmian, otwartość na wolność.
Janda śpiewa dwanaście piosenek, które są wyrazem przeżyć, emocji i myśli jej postaci. Snuje rozważania o historii, jej roli w życiu człowieka, ale przede wszystkim skupia się wokół miłości i potrzeby kochania i bycia kochanym oraz warunkami ku temu sprzyjającym. Aranżacje piosenek, jak do przedstawienia sprzed laty, przygotował Janusz Bogacki. Muzyka, śpiew często podkreślają, ból, bunt bohaterki.
Stan wojenny to czasy młodości moich rodziców, pokolenia ludzi urodzonych w latach sześćdziesiątych. Oni po przełomie 1989 roku potrafili wykorzystać szanse i odnieść sukces. Ludzie urodzeni w latach siedemdziesiątych, do połowy lat osiemdziesiątych to pokolenie straconych, tchórzy bojących się dojrzałości i odpowiedzialności. Jest to pokolenie czterdziestolatków i trzydziestolatków uciekających teraz przede wszystkim przed miłością. Apogeum niedojrzałości wykazują ludzie urodzeni w latach 1980-1983. Czym dla nich dzisiaj może być „Biała bluzka”. Spektaklem, w którym Krystyna Janda pokazuje kunsztowne aktorstwo. A moje pokolenie, urodzone po 1985 roku widzi jeszcze przekaz, który niesie monodram. Rozchwianie pomiędzy wolnością a niewolą powinno zostać okiełznane i mobilizować do walki o wolność, wolność wewnętrzną jednostki. Spektakl Jandy to apel o zgodę na dojrzałość, odpowiedzialność i wolność, która będzie świadomie wykorzystywana, o otwartość na miłość i o gotowość do poświęcenia w jej imię.
„Biała bluzka” kultowa 23 lata temu, teraz opowiedziana na nowo, inaczej pokazuje czas stanu wojennego. Dobry spektakl, znakomite aktorstwo, wyśmienita muzyka, ciekawie opowiedziana historia bohaterki i mocny, ważny przekaz dla ludzi każdego pokolenia, i to nie pokolenia rozumianego historycznie ze zmianą co 25 lat, ale pokoleń, które klasyfikuje mentalność, czyli zmieniających się co kilka lat. A co każdy z nas wyniesie z tego spektaklu, to kwestia indywidualnego podejścia zgody na dojrzałość.
Adaptacja i reżyseria: Magda Umer
Opracowanie i kierownictwo muzyczne: Janusz Bogacki
Światło: Piotr Pawlik
Występują: Krystyna Janda i Janusz Bogacki z zespołem muzycznym
Janusz Bogacki – fortepian
Tomasz Bogacki – gitara
Paweł Pańta – kontrabas
Bogdan Kulik – perkusja
Czas trwania: 1 godz. 40 min.
Cena biletu: 50-70 zł.
Spektakl Jandy to monodram, który ma formę epistolarną. Bohaterka, Elżbieta prowadzi korespondencje ze swoją siostrą, przyjaciółką, bliską osobą – a tak naprawdę ze samą sobą. Jawią się dwie różne osobowości postaci: Krystyna i Elżbieta. Pierwsza jest ułożona, uporządkowana i podporządkowana zasadom. Ona pisze listy, właściwie krótkie, rzeczowe informacje, punkty, co Elżbieta powinna zrobić. Treści są racjonalne i rozsądne. Elżbieta natomiast to osoba przebojowa, nie godzi się na obecne czasy, nie chce niczemu i nikomu się podporządkowywać, tłumaczyć, nie lubi ograniczeń, jakie przed nią stawia rzeczywistość. Pragnie wolności. Elżbietą jest Krystyna Janda. Siedzi na środku sceny na kręconym krześle i wspomina czasy stanu wojennego. Bohaterka poszukuje własnej tożsamości. Jest rozdarta wewnętrznie pomiędzy niewolą a wolnością, jest albo gorąca, albo zimna, a „to jest czas na średnich ludzi”, nie dla niej. Scenografię ponadto stanowi makieta Pałacu Kultury z napisem PZPR.
Elżbieta wychowała się w domu dziecka. Jest nieszczęśliwa i samotna. Teraz musi załatwić kartki na żywność i dokumenty potrzebne do nowego miejsca pracy. Odbiera zaświadczenie ze szkoły, gdzie wcześniej pracowała w bibliotece. Zwolniona została za brak kompetencji – tak twierdzi jej rozsądna strona, Krystyna. Ciekawa też jest opowieść o zakupieniu indyka. Bez kartek można coś kupić na bazarku, targu i tam nabywa właśnie indyka. Wracając z nim prowokuje konflikt z władzą, ale potem przy alkoholu sprawa zostaje rozwikłana, a indyk odzyskuje wolność.
Wszystko opowiedziane w sposób ironiczny, zabawny. Czasami gra słów śmieszy. I jeszcze do tego powaga, z jaką aktorka wypowiada swoje kwestie, choćby fragment o znajomym, któremu z bursztynu wyszedł owad i rozmawiali o jego przeszłości. Aktorstwo najwyższa klasa, opanowanie, kiedy cała sala wybucha śmiechem, do tego emocje, które widać na twarzy i w ruchach Jandy, zachwycają. To jest aktorka, która wie, co to znaczy stan wojenny.
Bohaterka ma problemy z alkoholem, nadużywa go. Czy jest to ucieczka przed rzeczywistością? Tym sposobem nie rozwiąże swoich problemów. Bardzo ważnym wątkiem jest Andrzej, mężczyzna, w którym ona chyba jest zakochana i który ją też kocha. On walczy o wolność, ją często to irytuje, uważa go za zdrajcę, niedorajdę itp. Bardzo ciekawe jest to, że Andrzej chce rozmawiać, szuka kontaktu z Elżbietą – kobietą mówiącą, co myśli, złośliwą, wiedzącą czego chce, a nie z podporządkowaną systemowi Krystyną. Andrzej kocha zbuntowaną bohaterkę spektaklu, która nie jest natomiast bohaterką tamtych czasów, bo ona tylko boryka się sama ze sobą, szukając odpowiedzi na pytanie, kim jest. Czy teraz po latach Elżbieta wie, kim jest, kim była wtedy? Bohaterka w czasie spektaklu stawia mnóstwo pytań egzystencjalnych, spora część dotyczy miłości. Czy miłość możliwa jest w niewoli? Tak, miłość jest jedynym ratunkiem w tak trudnych czasach, tylko czy można kochać będąc zniewolonym?
Na końcu Janda pojawia się w białej bluzce, żeby w niej zaśpiewać piosenkę o strasznym obliczu historii, zostawiając widza z refleksją – czym jest człowiek wobec całej ludzkości? Biała bluzka w czasie stanu wojennego to zgoda na ówczesną rzeczywistość – kartki na żywność, stempelki, godzinę policyjną, więźniów politycznych. Przez moment w spektaklu Elżbieta wspomina, jak chodziła do szkoły w białej bluzce, ale prawie cały spektakl Janda jest ubrana na czarno. Dopiero przy finiszu pojawia się biała bluzka, która może znaczyć pogodzenie się z historią, zaakceptowanie tego, co było, ale zarazem ma wyrażać gotowość do zmian, otwartość na wolność.
Janda śpiewa dwanaście piosenek, które są wyrazem przeżyć, emocji i myśli jej postaci. Snuje rozważania o historii, jej roli w życiu człowieka, ale przede wszystkim skupia się wokół miłości i potrzeby kochania i bycia kochanym oraz warunkami ku temu sprzyjającym. Aranżacje piosenek, jak do przedstawienia sprzed laty, przygotował Janusz Bogacki. Muzyka, śpiew często podkreślają, ból, bunt bohaterki.
Stan wojenny to czasy młodości moich rodziców, pokolenia ludzi urodzonych w latach sześćdziesiątych. Oni po przełomie 1989 roku potrafili wykorzystać szanse i odnieść sukces. Ludzie urodzeni w latach siedemdziesiątych, do połowy lat osiemdziesiątych to pokolenie straconych, tchórzy bojących się dojrzałości i odpowiedzialności. Jest to pokolenie czterdziestolatków i trzydziestolatków uciekających teraz przede wszystkim przed miłością. Apogeum niedojrzałości wykazują ludzie urodzeni w latach 1980-1983. Czym dla nich dzisiaj może być „Biała bluzka”. Spektaklem, w którym Krystyna Janda pokazuje kunsztowne aktorstwo. A moje pokolenie, urodzone po 1985 roku widzi jeszcze przekaz, który niesie monodram. Rozchwianie pomiędzy wolnością a niewolą powinno zostać okiełznane i mobilizować do walki o wolność, wolność wewnętrzną jednostki. Spektakl Jandy to apel o zgodę na dojrzałość, odpowiedzialność i wolność, która będzie świadomie wykorzystywana, o otwartość na miłość i o gotowość do poświęcenia w jej imię.
„Biała bluzka” kultowa 23 lata temu, teraz opowiedziana na nowo, inaczej pokazuje czas stanu wojennego. Dobry spektakl, znakomite aktorstwo, wyśmienita muzyka, ciekawie opowiedziana historia bohaterki i mocny, ważny przekaz dla ludzi każdego pokolenia, i to nie pokolenia rozumianego historycznie ze zmianą co 25 lat, ale pokoleń, które klasyfikuje mentalność, czyli zmieniających się co kilka lat. A co każdy z nas wyniesie z tego spektaklu, to kwestia indywidualnego podejścia zgody na dojrzałość.
Adaptacja i reżyseria: Magda Umer
Opracowanie i kierownictwo muzyczne: Janusz Bogacki
Światło: Piotr Pawlik
Występują: Krystyna Janda i Janusz Bogacki z zespołem muzycznym
Janusz Bogacki – fortepian
Tomasz Bogacki – gitara
Paweł Pańta – kontrabas
Bogdan Kulik – perkusja
Czas trwania: 1 godz. 40 min.
Cena biletu: 50-70 zł.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Liczby to domena działu Gry i Technika, a jednak teatr też się ma czym pochwalić w tej dziedzinie. Teatr Polonia poinformował bowiem, że już niebawem spektakl Darkroom wystawiany od 6 lat przekroczy pewną magiczną liczbę. >>

Sztuka "Ten fantasyczny burdel" opowiada o zakłamaniu świata z jednej strony, a z drugiej o nadziei, że w człowieku jest także miłość, która zmienia świat na lepsze. >>

AB OVO URODZINOWO!
To nasze 2 urodziny. Zapraszamy ciepło 16 maja, o godzinie 20:20. Wejściówki po 15pln.
Grupę TEATRALNĄ AB OVO tworzą:
-Katarzyna Michalska - ZAŁOŻYCIELKA GRUPY
-Agnieszka Bajer
-Jasiek Aleksandrowicz-Krasko
-Rober >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter




























