„Wielki Apetety” został okrzyknięty „Najsmaczniejszą Komedią Roku”. Po pierwsze, rok 2010 jeszcze się nie skończył, a po drugie pewnie chodzi tylko o tematykę, bo komedia ta nie jest najlepszą. Dwuznaczność hasła reklamowego imponująca, ale w tym przypadku należy zatrzymać się na dosłowności, niestety. Akcja rozgrywa się w restauracji, a właściwie w piwnicach lokalu, gdzie przyjmowane są rezerwacje. Bogaci, znaczący i sławni starają się o miejsce na obiad czy kolacje. A o jedzeniu niewiele się mówi. Chociaż ozorki są niedobre i wszystkiego dają mało i zimne – jak m.in. skarży się jedna emerytka. A ważnym wątkiem jest czyszczenie toalety po klientce, która nie wyrobiła się z potrzebą. Ma to być zabawne, ale robienie z czyszczenia sedesu wielkiego problemu staje w pewnym momencie obrzydliwe.
W spektaklu występuje Katarzyna Kwiatkowska. Wciela się w kilkadziesiąt postaci. Przede wszystkim jest młodą początkującą aktorką, która nie może znaleźć pracy w zawodzie. Jej agenci mówią, że jest za miła. Na razie pracuje w restauracji – przyjmuje rezerwacje telefoniczne. Cały czas też chcę załapać się do teatru, chodzi na przesłuchanie do Teatru Narodowego (instytucja z wyższej półki i myślę, że marzenie każdego aktora). Jednak Kwiatkowska wciela się we wszystkie postaci, które pojawiają się w spektaklu. Jest swoim upierdliwym szefem, współpracownikami, np. bojaźliwą kelnerką czy leniwym zmiennikiem przy linii telefonicznej. Ponadto jest też swoimi klientami – człowiekiem gangstera, prawą ręką szejka, namolnym asystentem polskiej celebrytki czy Jolantą Kwaśniewską. Aktorka też staje się swoim agentem, pseudoprzyjaciółką, ojcem czy bratem. Wszystkie te postacie pojawiają się w spektaklu poprzez dźwięk – niby ze słuchawek telefonicznych czy innych głośników. W piwnicy siedzi tylko Asia przyjmująca telefony. Kwiatkowska wcielając się w inne postacie czasami próbuje oprócz głosu zmieniać postawę ciała, grać poprzez gest, np. wymowny ma być sposób siedzenia. Czym udawanie kogoś innego jest dla Kwiatkowskiej? Aktorka ma doświadczenie w parodiowaniu sławnych postaci po programie „Szymon Majewski Show”, w którym wciela się w polityków czy ludzi szeroko rozumianego show biznesu. „Wilki apetyty” to jakby pokaz „Rozmów w tłoku” o tematyce kulinarnej. Największym wyzwaniem chyba jest rola pokornej i skromnej Asi.
Gra aktorska nie robi wrażenia, nie zachwyca, ponieważ Kwiatkowska na scenie porusza się w materii, nad którą świetnie panuje i którą my jako widzowie doskonale znamy. Ponadto spektakl ukazuje polski show biznes, trochę go prześmiewa, ale to też nie jest żadną nowością, szczególnie w wykonaniu tej aktorki.
Kiczowata scenografia na początku budzi niechęć. Małe pomieszczenie o podstawie kwadratu, na środku biurko, tylna ściana to foto stolików restauracyjnych, a ściany ozdobione lampkami choinkowymi. W trakcie spektaklu światełka stają się uzasadnione, zbliżają się święta Bożego Narodzenia i są dekoracją wnętrza.
Jeden dzień w pracy Asi, a dokonać ma się w niej wewnętrzna przemiana, oczywiście z przymrużeniem oka. Nic takiego wielkiego się nie dzieje, po prostu korzysta ze swoich znajomości, wyrobionych w pracy i załatwia sobie pracę w teatrze, realia show biznesu – liczy się kogo znasz i z kim można cię zobaczyć. A może tytuł to wielki apetyty na sławę?
„Wielki Apetyt” to polska adaptacja nowojorskiej dramatu Becky Mode pt. „Fully Committed”. Bardzo szybko sztuka weszła na sceny europejskie, także i polskie. Adaptacji w kraju podjęła się Bożena Intrator, a reżyserem spektaklu jest Paweł Aigner.
Przedstawienie lekkie i zabawne, można miło spędzić ponad godzinę, ale nie należy się spodziewać mistrzowskiego wykonania czy innych fajerwerków.
Ceny biletów: 40, 50, 60, 80 PLN, wejściówki 30 PLN




więcej »



























