10-03-2010
AAA |
Ocena: 1  0 głosów
Trzy siostry trupki premiera na dniach
Trzy siostrzyczki trupki to teatr, którego premiera odbędzie się 12 marca 2010 roku w Teatrze Na Woli w Warszawie.

Fot. Hubert Komerski/ TNW
„Trzy siostrzyczki Trupki", najnowsza sztuka Macieja Kowalewskiego. Historia oparta na faktach. Trzy siostry wychowują autystycznego, dorosłego syna jednej z nich. Obraz z pozoru normalnej rodziny, który nagle zaczyna się rozjeżdżać.

Gwiazdorska obsada.

W rolach Sióstr Trupek wybitne aktorki: Małgorzata Rożniatowska, Bogusława Schubert, Ewa Szykulska oraz Magdalena Stużyńska, Natalia Szyguła, Rafał Mohr i Artur Janusiak.
Reżyseria: Maciej Kowalewski
Premiera - 12 marca 2010 r.

Uwaga: spektakl wyłącznie dla widzów dorosłych.

TRZY SIOSTRZYCZKI TRUPKI
Maciej Kowalewski o Trupkach


Nie bardzo wiem, co mógłbym jeszcze dodać. To, co chciałem powiedzieć, już napisałem w tej dziwnej sztuce „Trzy siostrzyczki Trupki“. Była w mojej głowie przez kilka lat, od momentu kiedy w Gazecie Wyborczej przeczytałem artkuł o pewnej bardzo smutnej historii, a przecież typowej w czasach naszej jeszcze dziwniejszej demokracji. Artykuł stał się inspiracją i zaskakująco zbiegł się ze zjawiskiem, jakie obserwuję w najbliższym otoczeniu, a które nazwałbym regresywną mentalną i emocjonalną identyfikacją, opartą na świadomej lub nie utracie złudzeń. Więc chciałem opowiedzieć po prostu tę historię i więcej pretensji do dalszych wyjaśnień nie mam. Piszę te słowa na trzy tygodnie przed prapremierą, nie wiedząc jaki efekt sceniczny zostanie osiągnięty. A jednak nie mogę się doczekać premiery, choć jak najdłużej chciałbym przeciągnąć przyjemność pracy z trzema moimi Trupkami, Małgosią, Bogusią i Ewą, i Robertkiem – Rafałem. Kiedy jeszcze sam występowałem na scenie, nie wiedziałem, że omija mnie przyjemność zakochiwania się w artystach i fascynującej obserwacji procesu ożywiania charakteru. Teraz mnie już nie omija i to doświadczenie jest absolutnie obezwładniające.

Maciej Kowalewski, Warszawa na Cypryjskiej, 18 lutego 2010 r.


Zachodni recenzenci o sztuce Macieja Kowalewskiego:

Patrick Stoddart


Kiedy William Shakespeare zauważył, iż „cały świat to scena”, najwyraźniej nie miał pojęcia, że przyjdzie dzień gdy technologia, podróże lotnicze i coraz to bardziej globalna ekonomia uczynią świat doprawdy tak małym, byśmy mogli poczuć się w nim niczym aktorzy na wspólnej scenie.

Problem jednakże polega na tym, że chociaż tłoczymy się w jednej przestrzeni, nie udało nam się jeszcze rozwinąć wspólnego dla wszystkich języka, przez co trudno przychodzi się dzielić pewnymi elementami naszej kultury tak, jak podzielamy interesy, banki a także, niestety – długi.

Podróżni w zagranicznych miastach zawierają intratne umowy, podziwiają cudowną architekturę i próbują specjałów kuchni, ale bariera językowa zniechęca ich zwykle do jednej z najbardziej przyjemnych form każdej Europejskiej kultury – teatru. Co za tym idzie, stosunkowo niewiele sztuk jest zwykle w stanie przekroczyć granicę swych krajów, by dotrzeć do szerszej publiczności.

Tak się składa, że „Trzy Siostrzyczki Trupki” to wyjątek od reguły – choć jako spektakl grany po polsku przez aktorów z instynktownym wyczuciem intencji zawartych w swym języku byłby pewnie niczym zamknięta księga dla przyjezdnych, którzy odwiedzają Warszawę i nie mieli szansy zapoznać się z językiem polskim.

Tak się jednak nie dzieje. Chociaż w operze napisy weszły już do codziennego użytku w ramach starań o przystępność spektakli dla widza, w teatrze dramatycznym są nadal wielką rzadkością – jest to przeoczenie, które Teatr Na Woli zauważył i naprawił. Jako pierwszy polski teatr z angielskimi napisami nad sceną, Teatr Na Woli otworzył swe wrota dla przyjezdnych miłośników teatru, którzy bez takiej językowej pomocy mieliby problem ze zrozumieniem choćby jednej sylaby z oglądanej sztuki.

Ten śmiały eksperyment zasługuje na sukces i mam szczerą nadzieję, że warszawscy teatromani już niedługo spotkają obok siebie na widowni zagranicznych gości, którym w innym wypadku najpewniej nie przyszłoby do głowy, aby tam zagościć.


Jest jednak coś jeszcze, co pozwala tej konkretnej sztuce przekroczyć barierę językową – i jest to czarny humor, który właściwy jest wielu europejskim kulturom. Sztuka ta dotyczy ludzi i chociaż mogą oni czcić innych bogów i zdążać w innym politycznym kierunku, w najistotniejszych aspektach są jednak niezwykle do siebie podobni, niezależnie od miejsca zamieszkania.  

Dramatopisarze, naturalnie, wiele zawdzięczają zawiłościom ludzkiej natury, bez których nie mieliby o czym i dla kogo pisać. Dziwnym się jednak zdaje, że pisarze, od Alana Bennetta poprzez Fiodora Dostojewskiego czy Samuela Becketa aż po autora tej sztuki, Macieja Kowalewskiego, często zamiast jednostek wybitnych obierają na bohaterów swych historii ich zupełne przeciwieństwo. Fascynujący zdają im się najzwyklejsi ludzie, których mogą równie dobrze wyczarować z wyobraźni co spotkać w kolejce w supermarkecie. Z drugiej strony, co stanowi o zwykłości i czy zwykli ludzie w ogóle istnieją?

Weźmy na przykład siostry Trupki. Trzy kobiety w podeszłym wieku, mieszkające razem w maleńkiej klitce, bez wielkich planów i pieniędzy, by je realizować. I jeszcze chłopak, a właściwie mężczyzna, syn jednej z sióstr, który kiedy akurat nie zajmuje się obcinaniem swojej grubiej ciotce paznokci u nóg, spędza dni przyklejony do kanapy.

Ich rozmowy, a w zasadzie rozmowy sióstr, bo wspomniany syn jest milczący niczym pusty grób, nie mogłyby być bardziej przyziemne. Starsze panie operują bezmózgą paplaniną rodem z oper mydlanych, wyróżniającą się tylko i wyłącznie swą totalną banalnością.  

O chłopaku mówią, jakby go nie było, a do niego tak, jakby słuchał. Gdy mówią do siebie, każda z nich prowadzi własną konwersację. W miarę jak przypominają sobie dawno minione momenty życia staje się jasne, że emocjonalne więzienie, na które się skazały, zamieniło je (jeśli nawet się takie nie urodziły) w ten niebywale irytujący typ ludzi, którzy nie rozróżniają dramatu od banału.

Każdy mały incydent, jasny czy ciemny, opisują z obojętnością, którą mogą narzucić tylko długie, przemijające lata, doprowadzając umysł do stanu, w którym współczucie zamienia się w samozadowolenie – życie, w którym nic się nie zdaje ważne, a jednak nic nie uważa się za nieważne.


Nowej fryzjerce odwiedzającej ich mieszkanie opowiadają o swej poprzedniej fryzjerce z jednakową dozą entuzjazmu, a właściwie jego brakiem, z jakim opisują straszliwe wydarzenia, które każdego doprowadziłyby do wybuchu niekontrolowanego płaczu.

Ta sprzeczność jest siłą napędową dramatu i tak jak dobry piłkarz, zmieniając ciężar ciała z jednej stopy na drugą, Kowalewski przesuwa nieomal niezauważalnie swą historię w obszar cienia i z powrotem.
Czy ona właśnie powiedziała to, co myślę, że powiedziała? Czy ta okropna rzecz się zdarzyła naprawdę, czy to tylko kolejny moment szaleństwa, a może wymysł wyobraźni? Oto Teatr Absurdu i Teatr Banału wpadają na siebie niczym małe łódeczki podczas przypływu. Napięcie także wzrasta falami, choć na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że cokolwiek mogłoby się zdarzyć w tej rodzinie, uwięzionej we własnej codzienności.

Czy siostry są z gruntu złe, czy po prostu głupie? Czy syn jest prostaczkiem, czy też z nudy popadł w katatonię? To tylko kilka z pytań, które stawia swej publiczności ta czarna komedia, a dzięki innowacyjnemu wykorzystaniu napisów przez Teatr Na Woli pytania docierają do widowni w dwóch językach.


Patrick Stoddart jest krytykiem teatralnym, filmowym i telewizyjnym. Pisuje do The Sunday Times, The Daily Telegraph i wielu innych wiodących brytyjskich dzienników. Obecnie wykłada dziennikarstwo na Uniwersytecie Westminsterskim.


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Liczby to domena działu Gry i Technika, a jednak teatr też się ma czym pochwalić w tej dziedzinie. Teatr Polonia poinformował bowiem, że już niebawem spektakl Darkroom wystawiany od 6 lat przekroczy pewną magiczną liczbę. >>

Z ogromnym żalem zawiadamiamy, że 24 maja zmarł Wiesław Nowicki, wieloletni aktor i sekretarz literacki Teatru Wybrzeże. >>

Zero futbolu w Capitolu! >>

Sztuka "Ten fantasyczny burdel" opowiada o zakłamaniu świata z jednej strony, a z drugiej o nadziei, że w człowieku jest także miłość, która zmienia świat na lepsze.  >>

IV edycja Międzynarodowych Warsztatów Teatru Sztuki Mimu w teatrze IMKA >>

AB OVO URODZINOWO! To nasze 2 urodziny. Zapraszamy ciepło 16 maja, o godzinie 20:20. Wejściówki po 15pln. Grupę TEATRALNĄ AB OVO tworzą: -Katarzyna Michalska - ZAŁOŻYCIELKA GRUPY -Agnieszka Bajer -Jasiek Aleksandrowicz-Krasko -Rober >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS