Karaoke w Polsce przyjęło się na dość specyficznym gruncie. Najpowszechniej występy tego typu rozbrzmiewają w nadmorskich kurortach. Repertuar? "Macho" K.A.S.A. - panowie. "Dżaga" Virgin - panie. I dwa rodzaje śpiewających: prawie profesjonalne w tym fachu chwalipięty (wstyd po nich wejść na scenę) i pełni wiary we własne siły ,oraz procentów we krwi, imprezowicze (po nich właściwie - nie wypada się pokazać). Dla wstydziochów - występy grupowe lub w parach. Są oczywiście ciekawe kluby karaoke o całkiem ciekawych repertuarach, niestety to chyba jednak znacząca mniejszość.
Kiedy zna się te realia pomysł Teatru Wielkiego intryguje.
"Dzięki spotkaniu wyrafinowanej tradycji muzyki poważnej z formami współczesnej kultury rozrywkowej, pragniemy również w ten sposób przybliżać i upowszechniać wielki dorobek repertuaru klasycznego. Czerpiąc z tak popularnej obecnie formy rozrywki, jaką jest karaoke, pragniemy zachęcić do uczestnictwa w tym szczególnym improwizowanym koncercie naszych widzów i przyjaciół, a tym samym dać im możliwość zaprezentowania swoich umiejętności wokalnych w programie, na który złożą się słynne arie operowe, operetkowe oraz musicalowe." (iInormacja ze strony internetowej teatru.)
Taki flirt opery z kulturą popularną z pewnością zaowocuje czymś - najoględniej mówiąc - interesującym. Byłby to skok na głęboką wodę dla amatorów a wątpię, żeby Teatr przewidział gorzkie z pianką na tej imprezie. Jeśli zaś chodzi o tych bardziej uzdolnionych, będzie to zapewne okazja, aby się pokazać szerszej publioczności - jeśli wcześniej Wojewódzki nie przepuści ich do następnego etapu "Mam talent". Czas pokaże jak Teatr Wielki z tego wybrnie i czy imprezy tego typu się u nas przyjmą.
Czy ktoś z Was się pisze? Jak Wam się podobają takie eksperymenty?





więcej »




























