17-04-2010
AAA |
Ocena: 5  1 głosów
Scieżki wolności: cz.VII
Koniec rozbicia dzielnicowego w Polsce, miłość, zdrada i wojny. Dla wielu osób ten okres przyniesie wiele nieoczekiwanych zdarzeń.

republika.pl

Kuba, rycerz z gwardii kasztelańskiej, wracał z codziennego spaceru po mieście. Lubił co rano przejść się dla zdrowia, zebrać myśli i siły. Górecki nigdy mu tego nie bronił-  poza nim i zastępcą dowódcy, Maćkiem należał do najlepszych i najokrutniejszych gwardzistów. Jedynie w rękach młodych paniczów bywał miękki jak wosk, zwyczajnie czuł przed nimi jakiś niewypowiedziany lęk. Nagle, znalazłszy się w uliczce prowadzącej do ich kwater, zauważył znajomego człowieka, ale jego widok wcale go nie ucieszy ł- przybyły pochodził z dworu starosty będzińskiego, na dodatek był człowiekiem starościca, ich zaciekłego wroga.

            - Ten łobuz tutaj?- pomyślał żołnierz - co oni kombinują, do pioruna?

Będzinianin rozglądając się naokoło wszedł do kamienicy przy rynku. Gwardzista cichaczem podszedł pod otwarte okno.

            - Wiemy o planowanym zamachu i chcemy wam złożyć propozycję- usłyszał głos znajomego przybysza gwardzista.

            - Słucham.

            - Pomożemy wam, ale żądamy czegoś w zamian.

            - A konkretnie?

            - Wojewodzianki kaliskiej.

            - Dlaczego właśnie ją mielibyśmy wam oddać?

            - Mamy swoje powody.

            - Czego chcecie od dziewczyny?

            - Odrzuciła miłość panicza Marcina, która szuka teraz zemsty.

            - Możecie być pewni, że cało z naszych rąk nie wyjdzie. Zamierzamy wyrównać rachunki.

            - Starościc Marcin chce pokazać, że nie powinna była odrzucać jego uczucia. Zemści się na niej bez litości.

            - Skoro tak, zgoda. Śmierć byłaby dla niej zbyt dobra.

            - Właśnie. To kiedy będzie można ją przejąć?

            - Dziś wieczorem. Chcemy zająć się też wojewodą i książętami płockimi, nikt nie zauważy zniknięcia dziewczyny.

            - Wybornie. W takim razie do wieczora.

            - Do widzenia.

Gwardzista momentalnie ruszył w dalszą drogę. Drań - pomyślał, skręcając ku kwaterom towarzyszy. Zrozumiał, że musi zawiadomić swoich, dwór w Jazdowie miał za niedługo się stać miejscem straszliwej jatki. Jeszcze zobaczymy- burknął pod nosem, przyśpieszając kroku.

Niczym błyskawica wpadł do ich domu. Przy stole w największej izbie siedzieli Andrzej, Grzesiek oraz Andrzej Górecki. Pili miód lipowy, z gąsiorka który został z wczorajszego dnia.

            - Wasza miłość!- wołał od progu-wasza miłość!

Siedzący przy stole Górecki wstał.

            - Kuba! Opamiętaj, się, człowieku!- mruknął flegmatycznie- o co chodzi?

            - Nie uwierzysz, panie, kogo przed chwilą widziałem!

            - Samego diabła?

            - Coś w ten deseń. Jednego z ludzi starościca będzińskiego.

            - Tutaj? - Andrzej i Grzegorz zerwali się z miejsc - co on tu robi?

            - Szuka wojewodzianki, panie.

            - Kuba, piłeś od rana?- spytał Grzegorz - skąd starościc i wojewodzianka?

            - Słyszałem rozmowę drania z tymi zbirami, którzy chcą napaść na dwór. Twierdzi, że wojewodzianka odrzuciła zaloty starościca.

            - Jesteś pewny?- zapytał Andrzej.

            - Jak najbardziej, panie.

Chłopak zwrócił się do dowódcy gwardii.

            - Czy Ilona już wstała?

            - Tak, panie. Zaraz powinna przyjść.

Nie czekając na to Andrzej ruszył ku drzwiom oddanego dziewczynie pokoju. Zapukał dwukrotnie. Proszę - odezwał się z wnętrza głos. Ilona stała przy oknie, zwrócona ku niemu twarzą. Na dźwięk otwieranych drzwi odwróciła się. Stał w nich jej wybawca.

            - Dzień dobry, panie Andrzeju- rzekła z uroczym uśmiechem.

            - Dzień dobry. Mogę zająć chwilę przed śniadaniem?

            - Ależ proszę.

Ilona usiadła na łóżku, krakowianin przysunął sobie bliżej krzesło i usiadł naprzeciw niej, patrząc nań z troską.

            - Jak noga?- zapytał.

            - Coraz lepiej, teraz już prawie w ogóle nie boli. Dziękuję.

            - Cieszę się, pani.

            - Martwię się o Martę. Została sama, a grozi jej niebezpieczeństwo.

            - Większe niż myślisz, pani.

            - Panie Andrzeju, o czym pan mówi?

            - Pani Ilono, chodzi mi o starościca będzińskiego. Po części z tym wiąże się moja wizyta i to, że nie czekałem do posiłku. Proszę powiedzieć, czy kojarzy pani oświadczyny niejakiego Marcina, syna starosty będzińskiego?

Ilona wybuchnęła gniewem:

            - Tego łajdaka! Oślizgły bydlak, któremu chodziło bardziej o dziewczynę do zaspokajania jego chorych żądz niż o miłość.

Krakowianin popatrzył z zaciekawieniem na mówiącą - przed chwilą spokojną i opanowaną, teraz rozjuszoną, z ogniem w źrenicach.

            - Mam rozumieć, że odmówiła?- zapytał ostrożnie.

            - Spytała mnie, co o tym sądzę. Poradziłam mu spuścić go po brzytwie i tak też zrobiła. Był wyjątkowo nachalny i opryskliwy, gdyby nie Marta własnoręcznie bym go ubiła.

            - Nasz przyjaciel teraz się mści. Myśli, że odrzucając go, został upokorzony przez wojewodziankę.

            - Powinnam  była go rozszarpać, gdy była ku temu okazja.

            - Szkoda brudzić takie piękne ręce zwykłym gadem- rzekł pan Andrzej widząc, że Ilona wzbiera gniewem- osobiście się nim zajmę zapewniam, pani.

            - Panie Andrzeju, Marta….- zaczęła Ilona.

            - Nic jej nie będzie, obiecuję.

Dziewczyna popatrzyła na niego z wdzięcznością i rzekła - dziękuję.

            - Pani Ilono, proszę się nie obawiać. Wojewodziance włos z głowy nie spadnie- rzekł pan Andrzej, pożegnał dziewczynę i wyszedł. W drugiej izbie zastał niecierpliwiących się Grześka i Andrzeja Góreckiego.

            - Słuchaj, Andrzej- zwrócił się do gwardzisty- najwyższy czas zrobić porządek z tymi draniami.

            - Co wasza miłość planuje?

Andrzej wyjaśnił obecnym w izbie swój plan, po czym zdawszy dowództwo nad pozostałymi Góreckiemu, zabrał swój podróżny płaszcz, zasunął kaptur na głowę i wyszedł.

Tymczasem Górecki wezwał do siebie Wojtka i razem z Kubą i Grześkiem powtórzył wskazówki pana. Na koniec rzekł:

            - W drodze do dworu Kuba z pięcioma ludźmi ma dołączyć do panicza Andrzeja. Będzinianie chcą wojny z nami, to postąpimy wedle ich życzenia.

            - Szefie…- zaczął Wojtek.

            - No co jest?

            - Dlaczego mamy walczyć za ludzi z dworu?

Górecki zgrzytnął zębami.

            - Nie za nich. Mamy dopilnować, by do czasu powrotu pana dostojnikom nie stała się żadna krzywda. Nie będziemy wybiegać przed orkiestrę, a ja nie mam najmniejszej ochoty stać się obiektem gniewu panicza z powodu złamania rozkazu.

            - Rzucamy się w oczy. Rozpoznają nas.

            - A od czego płaszcze? Pomyślą, że jesteśmy gośćmi księcia Bolesława, a w odpowiednim momencie wyprowadzimy ich z błędu.

Wojtek wciąż jeszcze wahał się, co widząc Kuba zakpił:

            - Wymiękasz? Od kiedy to unikasz bitwy?

Górecki i Grzegorz roześmiali się na widok miny całkiem zbitego z tropu towarzysza.

            - Zjeżdżaj- mruknął po dłuższej chwili gwardzista- nigdy nie cofam się, gdy robota czeka.

            - Dobrze- rzekł na to Górecki, podnosząc się z ławy- w takim razie ruszaj do pozostałych i przygotujcie się na ciężką pracę wieczorem.

            - Tak jest.

Żołnierz opuścił izbę i skierował się do cekhauzu, w którym zakwaterowali się ludzie kasztelańscy. Wiedział z doświadczenia, że jeśli któryś z młodych panów podejmie decyzję, nie ma możliwości odwołania się odeń.

W zamku tymczasem rozmawiający narzeczeni z Płocka dostrzegli zmierzającego szybko korytarzem ku nim starostę.

            - Co się stało?- spytał książę Jan.

            - Nic, o czym byśmy nie wiedzieli- odparł starosta- mości książę, mam ogromną prośbę.

            - Słucham.

            - Niech Rościsław ani na moment nie odstępuje księżniczki Agnieszki.

            - Panie starosto…

            - Panie, proszę o nic nie pytać. Wszystko wkrótce się wyjaśni.

Księżniczka, słuchająca w milczeniu rozmowy narzeczonego ze starostą spytała teraz, patrząc za odchodzącym żołnierzem:

            - Co się tutaj dzieje?

            - Nie wiem, kochanie. Starosta jest od kilku dni jakiś tajemniczy, nic nie mogę zeń wyciągnąć.

Dziewczyna pokiwała głową.

            - Anusia również zachowuje się dziwnie, jakby czegoś się bała.

            - Zaczynam obawiać się najgorszego. Agnieszko, zostań dzisiaj w komnacie, a wieczorem przyjdę po Ciebie i wezmę na naradę.

            - Kochany, jest taka ładna pogoda. Żal..

            - Wiem, ale twoje bezpieczeństwo to rzecz najważniejsza. Nie darowałbym sobie, gdyby coś Ci się stało.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu.  >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Na początku miesiąca przyznano Nagrodę DONGA. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS