Autor: Katarzyna Suś
5 Marca 2010, aktualizacja 2010-03-05 12:52:52
Don't worry - be Vampire
"Skoro i tak chciałaś umrzeć, zabrałam cię w śmierć. Jeżeli nadal chcesz umrzeć, natychmiast spełnię twoją prośbę, chyba że skorzystasz z wachlarza możliwości, jakie oferuję".
Po prostu nie była w stanie uwierzyć w to, co słyszała. Siedziała jak skamieniała.
- Wcześniej mówiłeś coś zupełnie innego – broniła się przed zaistniała sytuacją
- Zrozum, niczego nie żałuję, było mi z tobą cudownie. Po prostu trochę za daleko to zaszło – tłumaczył spokojnym tonem
- Trochę za daleko?! – nie wytrzymała – Oszukałeś mnie.
- Posłuchaj, cenię cię i szanuję jako przyjaciela i nie chciałbym zmieniać tego stanu rzeczy – jego oczy wyrażały niemą prośbę.
- Właśnie pokazałeś mi jak mnie cenisz i szanujesz – wysiadła trzaskając drzwiami. Miała nadzieję, że szyba pęknie. Nie pękła. Szkoda. Coś jeszcze mówił, lecz wiatr litościwie tłumił jego głos. Gdy otwierała drzwi mieszkania trzęsły się jej ręce. Nic nie było już jak dawniej. Smirnoff nie chłodził się co prawda na taką okazję, ale liczyła, że w ten właśnie wieczór ukoi ból. Dzwonek telefonu wyrwał ją z otępienia.
- Hej Amando, co tam u ciebie? – spytał nieznośnie szczęśliwy głos Laury.
- Nic – odparła najszczerzej jak umiała.
- Wydaje mi się, czy jesteś pijana?
- Niestety, wciąż zbyt trzeźwa – oznajmiła.
- Randka się nie udała?
- To nie była randka, dałam się omotać jak pierwsza lepsza nastolatka.
- Nie miałaś podstaw, by mu nie wierzyć, znałaś go od lat.
- Nie, nigdy go nie znałam.
- Aż tak źle?
- Można tak powiedzieć, po prostu jestem nikim. Dzięki za troskę, ale mam zamiar się upić i przespać.
- Tylko bez głupot – ostrzegła.
- Ależ Lauro, byłam najporządniejszą z twoich znajomych.
- Czemu już nie jesteś?
- Zgadnij. Dobranoc – pożegnała się i nie czekając na odpowiedź odłożyła słuchawkę. Nie chciała dalej rozmawiać. Powoli napuściła wody do wanny. Zanurzyła się w gorącej kąpieli, skrywając w pianie. Pociągnęła kolejny łyk z prawie już pustej butelki. Zamknęła oczy i wygodnie wyciągnęła się w wannie. Gdzieś w oddali, jakby w innym świecie dzwonił telefon. „To już bez znaczenia” – pomyślała. Dotyk metalu przyjemnie kontrastował z gorącą wodą.
- Sądzisz, że warto? – spytała Laura.
- Nic nie sądzę – odparła automatycznie – nawet w mojej podświadomości musisz czynić mi wyrzuty?
- Cóż, ktoś chyba powinien skoro upijasz się i wykrwawiasz w wannie.
- To moja wanna i moje życie.
- Aż tak ci na nim zależało.
- Też.
- Myślisz, że to coś zmieni?
- Nie będę czuła bólu ani tego cholernego uczucia bycia nikim. Jestem dość dobra, by ze mną przebywać, dość dobra by ze mną spać, spotykać w tajemnicy, ale nie jestem dość dobra, by ze mną być.
- Wiesz, że to nie prawda.
- Nie byłabym taka pewna. Cóż cena za głupotę bywa wysoka.
- I co teraz zrobisz?
- Na początek przestanę gadać z swoją wyobraźnią – powiedziała cicho prawie nie słyszalnie
- Odpływasz, wykrwawiasz się, czego się spodziewałaś?
- Że śmierć przyniesie ukojenie, a nie wykład moralny.
- A właściwie skąd pomysł, że jestem wytworem twojej wyobraźni? – spytała Laura.
- Bo zamknęłam drzwi za sobą i nie przypominam sobie bym cie wpuszczała.
- Doprawdy? - jej głos stał się nagle dziwnie radosny. Amanda otworzyła oczy. Laura siedziała na brzegu wanny wpatrzona w nią opiekuńczym wzrokiem.
- Jak się tu dostałaś?
- Czy to ważne? – Laura czule pogładziła ją po włosach.
- W sumie… przynajmniej nie będę sama w chwili …no wiesz – odparła Amanda.
- Nie pozwolę ci umrzeć – uśmiechnęła się ponownie Laura.
- Dobrze je rozcięłam – ostrzegła – nie chce dłużej tego bólu, tego poniżenia.
- Wszystko będzie dobrze – głos Laury zdawał się dochodzić z oddali.
Otworzyła oczy, zdumiona, że to zrobiła.
- Czy tak wygląda śmierć? – szepnęła do siebie.
- Obawiam się, że nie do końca – znajomy głos, ale jakby inny. Tak to głos Laury.
- Nie bardzo rozumiem – Amanda powoli oparła się o łóżko.
- Spójrz na swoje ręce – poleciła. Zrobiła, co kazała. Po nacięciach nie było śladu.
- Ale jak to możliwe? – wciąż nie mogła tego ogarnąć.
- Skoro i tak chciałaś umrzeć, zabrałam cię w śmierć. Jeżeli nadal chcesz umrzeć, natychmiast spełnię twoją prośbę, chyba że skorzystasz z wachlarza możliwości, jakie oferuję.
- Wybacz, ale chyba jeszcze nie wytrzeźwiałam.
- Nie czujesz się nieco inaczej?
- Owszem, po takim wieczorze każdy czułby się inaczej – Amanda starała się nadążyć za przyjaciółką, gdy ta nagle obnażyła kły.
- Jaja sobie robisz?
- Jestem wampirem i ty słonko też – oświadczyła Laura, jakby była to najzwyczajniejsza rzecz na świecie.
- Wcześniej mówiłeś coś zupełnie innego – broniła się przed zaistniała sytuacją
- Zrozum, niczego nie żałuję, było mi z tobą cudownie. Po prostu trochę za daleko to zaszło – tłumaczył spokojnym tonem
- Trochę za daleko?! – nie wytrzymała – Oszukałeś mnie.
- Posłuchaj, cenię cię i szanuję jako przyjaciela i nie chciałbym zmieniać tego stanu rzeczy – jego oczy wyrażały niemą prośbę.
- Właśnie pokazałeś mi jak mnie cenisz i szanujesz – wysiadła trzaskając drzwiami. Miała nadzieję, że szyba pęknie. Nie pękła. Szkoda. Coś jeszcze mówił, lecz wiatr litościwie tłumił jego głos. Gdy otwierała drzwi mieszkania trzęsły się jej ręce. Nic nie było już jak dawniej. Smirnoff nie chłodził się co prawda na taką okazję, ale liczyła, że w ten właśnie wieczór ukoi ból. Dzwonek telefonu wyrwał ją z otępienia.
- Hej Amando, co tam u ciebie? – spytał nieznośnie szczęśliwy głos Laury.
- Nic – odparła najszczerzej jak umiała.
- Wydaje mi się, czy jesteś pijana?
- Niestety, wciąż zbyt trzeźwa – oznajmiła.
- Randka się nie udała?
- To nie była randka, dałam się omotać jak pierwsza lepsza nastolatka.
- Nie miałaś podstaw, by mu nie wierzyć, znałaś go od lat.
- Nie, nigdy go nie znałam.
- Aż tak źle?
- Można tak powiedzieć, po prostu jestem nikim. Dzięki za troskę, ale mam zamiar się upić i przespać.
- Tylko bez głupot – ostrzegła.
- Ależ Lauro, byłam najporządniejszą z twoich znajomych.
- Czemu już nie jesteś?
- Zgadnij. Dobranoc – pożegnała się i nie czekając na odpowiedź odłożyła słuchawkę. Nie chciała dalej rozmawiać. Powoli napuściła wody do wanny. Zanurzyła się w gorącej kąpieli, skrywając w pianie. Pociągnęła kolejny łyk z prawie już pustej butelki. Zamknęła oczy i wygodnie wyciągnęła się w wannie. Gdzieś w oddali, jakby w innym świecie dzwonił telefon. „To już bez znaczenia” – pomyślała. Dotyk metalu przyjemnie kontrastował z gorącą wodą.
- Sądzisz, że warto? – spytała Laura.
- Nic nie sądzę – odparła automatycznie – nawet w mojej podświadomości musisz czynić mi wyrzuty?
- Cóż, ktoś chyba powinien skoro upijasz się i wykrwawiasz w wannie.
- To moja wanna i moje życie.
- Aż tak ci na nim zależało.
- Też.
- Myślisz, że to coś zmieni?
- Nie będę czuła bólu ani tego cholernego uczucia bycia nikim. Jestem dość dobra, by ze mną przebywać, dość dobra by ze mną spać, spotykać w tajemnicy, ale nie jestem dość dobra, by ze mną być.
- Wiesz, że to nie prawda.
- Nie byłabym taka pewna. Cóż cena za głupotę bywa wysoka.
- I co teraz zrobisz?
- Na początek przestanę gadać z swoją wyobraźnią – powiedziała cicho prawie nie słyszalnie
- Odpływasz, wykrwawiasz się, czego się spodziewałaś?
- Że śmierć przyniesie ukojenie, a nie wykład moralny.
- A właściwie skąd pomysł, że jestem wytworem twojej wyobraźni? – spytała Laura.
- Bo zamknęłam drzwi za sobą i nie przypominam sobie bym cie wpuszczała.
- Doprawdy? - jej głos stał się nagle dziwnie radosny. Amanda otworzyła oczy. Laura siedziała na brzegu wanny wpatrzona w nią opiekuńczym wzrokiem.
- Jak się tu dostałaś?
- Czy to ważne? – Laura czule pogładziła ją po włosach.
- W sumie… przynajmniej nie będę sama w chwili …no wiesz – odparła Amanda.
- Nie pozwolę ci umrzeć – uśmiechnęła się ponownie Laura.
- Dobrze je rozcięłam – ostrzegła – nie chce dłużej tego bólu, tego poniżenia.
- Wszystko będzie dobrze – głos Laury zdawał się dochodzić z oddali.
Otworzyła oczy, zdumiona, że to zrobiła.
- Czy tak wygląda śmierć? – szepnęła do siebie.
- Obawiam się, że nie do końca – znajomy głos, ale jakby inny. Tak to głos Laury.
- Nie bardzo rozumiem – Amanda powoli oparła się o łóżko.
- Spójrz na swoje ręce – poleciła. Zrobiła, co kazała. Po nacięciach nie było śladu.
- Ale jak to możliwe? – wciąż nie mogła tego ogarnąć.
- Skoro i tak chciałaś umrzeć, zabrałam cię w śmierć. Jeżeli nadal chcesz umrzeć, natychmiast spełnię twoją prośbę, chyba że skorzystasz z wachlarza możliwości, jakie oferuję.
- Wybacz, ale chyba jeszcze nie wytrzeźwiałam.
- Nie czujesz się nieco inaczej?
- Owszem, po takim wieczorze każdy czułby się inaczej – Amanda starała się nadążyć za przyjaciółką, gdy ta nagle obnażyła kły.
- Jaja sobie robisz?
- Jestem wampirem i ty słonko też – oświadczyła Laura, jakby była to najzwyczajniejsza rzecz na świecie.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane

Kilka dni temu wspominaliśmy, że Andrzej Sapkowski pracuje nad kolejną książką osadzoną w realiach Wiedźmina. Nie było wtedy żadnych szczegółów na ten temat, ale teraz zdradził je Mirosław Kowalski. >>

Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki od lat jest organizatorem najpopularniejszego na Mazowszu konkursu recytatorskiego dla dzieci i młodzieży – Warszawska Syrenka. >>

Do sprzedaży trafia właśnie trzeci tom Monster High serii dla młodzieży. “O wilku mowa…” Lisi Harrison wydało wydawnictwo Bukowy Las. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter




























