Autor: Andrzej Jaworski
4 Marca 2010, aktualizacja 2010-03-04 15:54:29
Ścieżki wolności: cz.V
Koniec rozbicia dzielnicowego w Polsce, miłość, zdrada i wojny. Dla wielu osób ten okres przyniesie wiele nieoczekiwanych zdarzeń.
- Panie starosto?
- Panie Andrzeju, to najlepszy pomysł o jakim kiedykolwiek słyszałem. Mam jednak wątpliwość- możemy liczyć na waszą pomoc?
- Może być pan pewien, panie starosto, że rycerze z gwardii staną ramię w ramię z wami na każde wezwanie.
- Dziękuję- rzekł starosta, pożegnał się z oboma krakowianami i wyszedł.
- Czy ty zawsze musisz być taki energiczny, żeby nie powiedzieć gorliwy?- zwrócił się do towarzysza milczący przez cały czas rozmowy Grzegorz.
- A na co miałbym czekać? Aż komuś ze dworu stanie się jakaś krzywda?
- Nie, pewnie, że nie. Ale to nie nasza rzecz.
- Czyżby wojewodzianka już się dla Ciebie nie liczyła?
Grzegorz momentalnie umilkł, przypomniawszy sobie pełną czaru i wdzięku postać wojewodzianki.
- Wygrałeś, jak zwykle- rzekł wreszcie- niech i tak będzie. Zajmiemy się tym.
- Nareszcie mówisz jak człowiek- zauważył Andrzej, na co towarzysz tylko roześmiał się.
Na zamku nieświadoma grożącego jej niebezpieczeństwa wojewodzianka kaliska Marta obudziła się i uniosła na łokciu, ze zdziwieniem odkrywając, że jest sama w pokoju. Bez pośpiechu wstała i dopiero w tej chwili dostrzegła leżącą na stole kartkę papieru. Podszedłszy rozpoznała równe i staranne pismo przyjaciółki, która zawiadamiała ją, że wychodzi i niedługo wróci.
- Strażnik!- zawołała w stronę drzwi, odrywając wzrok od kartki.
Wartownik spod jej komnaty natychmiast pojawił się w drzwiach.
- Coś się stało, panienko?
- Nie, Wit, wszystko w porządku. Chciałam tylko wiedzieć, czy Ilona dawno wychodziła?
- Tak, pani, już jakiś czas temu.
- Rozumiem. Jak wróci, przyślij ją do mnie.
- Wedle życzenia, panienko.
Dziewczyna skinęła głową swojemu ulubionemu ochroniarzowi i ten znikł z powrotem za drzwiami. Ona natomiast postanowiła przejść się trochę, by rozprostować kości. Podeszła do krzesła, na które Ilona rzuciła jej błękitną, jedwabną chustę, zamaszystym ruchem narzuciła ją sobie na plecy i opuściła komnatę.
Księżniczka płocka, wypoczęta po podróży i kipiąca wprost energią, postanowiła iść znaleźć swego narzeczonego- znudzona czekaniem chciała być blisko niego już teraz, natychmiast! Przekonawszy Anusię, że nie chce bez celu siedzieć w jednym miejscu, obie udały się w stronę krużganków.
Tuż za zakrętem młoda pani płocka zderzyła się z idącą z naprzeciwka dziewczyną.
- Jak łazisz, ofiaro!- warknęła Anusia, pomagając wstać swojej panience.
- Anusiu- łagodziła zajście Agnieszka, zawsze spokojna, niezależnie od sytuacji- to był wypadek, nie widziałyśmy się nawzajem.
- Nic Ci nie jest?- spytała tą drugą, której pomagał wstać strażnik jazdowski, świadek zdarzenia.
- W porządku- odparła tamta- to moja wina, powinnam bardziej uważać.
- My również- rzekła księżniczka i podniosła wzrok- stała przed nią cudnej urody dziewczyna w białej sukni i błękitną narzutką na ramiona.
- Jesteś gościem księcia Bolesława?- spytała ją.
- Tak, mój ojciec również bawi w zamku na zaproszenie księcia- odparła rozmówczyni.
- Widziałam Cię dzisiaj na mieście. Jesteś córką wojewody kaliskiego.
Marta kiwnęła głową.
- I przyjaciółką tej czarnej diablicy- dodała Anusia, także ją rozpoznając- Wasza książęca mość- dodała, występując przed księżniczkę- ona chroni morderczynię i żmiję, która groziła mi śmiercią.
Pani płocka patrzyła w zdumieniu na Anusię, to na wojewodziankę.
- To prawda, Ilona kiedyś zbójowała po całym kraju wraz ze swoimi kamratami- odrzekła bez zdenerwowania, nie zbita z tropu Marta- ale od tamtego czasu zmieniła się. Nie jest już tą rozhukaną, nie panującą nad sobą dziewczyną, zaręczam.
Księżniczka uczyniła krok do przodu, ale dwórka wciąż jej nie przepuszczała.
- Nie wierzę, odpowie mi za moją krzywdę- rzekła z zaciętością.
- Anusiu- rzekła miękko księżniczka- ludzie się zmieniają, a i ona na pewno żałuje swego czynu.
Mimo protestów dwórki minęła ją, stanęła przed wojewodzianką i rzekła:
- Nie słuchaj jej, Ilona musiała wtedy uczynić jej ogromną przykrość. Ja wiem, że musi tego żałować, a my nie będziemy wrogo patrzeć na siebie, bo ktoś komuś kiedyś coś zrobił. Jestem Agnieszka- powiedziała, wyciągając rękę do wojewodzianki. Ta uścisnęła dłoń nowej znajomej.
- Zapraszam Cię wieczorem na spacer po ogrodzie i kolację, to porozmawiamy sobie więcej- dorzuciła księżniczka.
Marta podziękowała, obie pożegnały się i odeszły w swoją stronę.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane

Kilka dni temu wspominaliśmy, że Andrzej Sapkowski pracuje nad kolejną książką osadzoną w realiach Wiedźmina. Nie było wtedy żadnych szczegółów na ten temat, ale teraz zdradził je Mirosław Kowalski. >>

Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki od lat jest organizatorem najpopularniejszego na Mazowszu konkursu recytatorskiego dla dzieci i młodzieży – Warszawska Syrenka. >>

Do sprzedaży trafia właśnie trzeci tom Monster High serii dla młodzieży. “O wilku mowa…” Lisi Harrison wydało wydawnictwo Bukowy Las. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter



























