29-11-2011
AAA |
Ocena: 1  0 głosów
Opowiadanie: Ścieżki wolności, część IX
Koniec rozbicia dzielnicowego w Polsce, miłość, zdrada i wojny. Dla wielu osób ten okres przyniesie wiele nieoczekiwanych zdarzeń.
W okupowanym kraju natomiast do popleczników piastowskiego wygnańca należała niedawna zarządczyni Wieliczki, a obecnie uprzykrzająca życie Czechom i rycerzom będzińskiego starosty w okolicach Krakowa. Nie pomagały wyprawy sojuszników i czynione nań zasadzki, panna Elżbieta wraz ze swoimi pachołkami zręcznie wymykała się z zastawionych sieci, nierzadko po trupach części ekspedycji wymierzonej przeciw niej.    
     
Czeskie wojska zalały kraj i urządziły się w nim, ale jeśli nie daj Boże któryś konwój zapuścił się niebacznie do lasu, ginął bez wieści. Znajdowano jedynie okrutnie pomordowanych rycerzy, a napastnicy zapadali się pod ziemię i poza nielicznymi osobami nikt nie miał pojęcia, kto to uczynił.
Podkrakowska wieś Tyniec będąca blisko władzy czeskiej, nie śmiała otwarcie sprzyjać rycerzom walczącym za Piasta. Niektórzy jednak skrycie pomagali powstańcom, będąc ich oczami i uszami na dworze króla z Czech.

Wstawał świt, gdy na drodze prowadzącej do wsi ukazała się idąca wolno i rozglądająca się czujnie postać w kapturze. Tajemnicza osoba, o wysmukłej sylwetce zbliżyła się do zabudowań, po czym zapukała dwukrotnie do drzwi jednego z domostw. Drzwi otworzyły się cicho i przybysz wszedł do środka. W skromnie urządzonej izbie stał na stole talerz z niedojedzonym plackiem, dzbanek i kubek. Właściciel musiał właśnie jeść posiłek.
- Witaj Natasza- powiedziała zakapturzona postać, ściągając kaptur, spod którego natychmiast ukazały się długie, spadające na ramiona włosy, do stojącej przy drzwiach kobiety.
- Witaj- odpowiedziała właścicielka przeciągając sylaby, z radosną miną na widok gościa, zarządczyni Wieliczki.
- Przeszkadzam Ci?- zapytała panna Elżbieta.
- Skąd. Chodź, siadaj. Napijesz się czegoś - miodu, wina?
- Miodu.
Młoda Rusinka przyniosła drugi kubek i postawiła przed siedząca na sąsiednim krześle towarzyszką. Ta podziękowała i rzekła:
- Pewnie już wiesz?
Ta druga popatrzyła nań pytająco.
- Mamy nowego króla.
- Nie tego króla oczekiwałam. Uznam tylko koronację piastowską.
- Widzę, że zgadzamy się w tej sprawie- powiedziała, a Natasza pokiwała głowa- dobrze wiedzieć, że jesteś z nami.
- Nie mogło inaczej być. Przy okazji- myślałam, że Czesi to nasze jedyne zmartwienie.
- A co?
- Wczoraj do dziedziny będzińskiej przybył oddział z Rusi. Wygląda na to, że sprzymierzył się z tamtymi.
- To rzeczywiście problem. Co zrobisz?
- Nie przejdę do nich, za nic na świecie. Dopóki stoją po stronie Czechów, jesteśmy wrogami. Jeśli zajdzie taka potrzeba, będę z nimi walczyć.
- Jesteś kochana, naprawdę.
- Och, daj spokój. Czesi w Polsce to coś, na co nigdy się nie zgodzę. Swoją drogą dziwię się, że starościanka będzińska przyłączyła się do okupantów. Znam ją tyle lat i przyznam Ci się, że nie spodziewałam się tego po niej. Myślałam, że Polska jest dla niej ważna.
- Natasza, uwierzyłaś w te brednie o Monice?- zapytała nagle Elżbieta, patrząc z niedowierzaniem na koleżankę- naprawdę uważasz, że zrobiłaby coś takiego?
- No… nie, dlatego byłam zaskoczona czytając to ogłoszenie- odpowiedziała Natasza.
- Moim zdaniem ona nie ma z tym nic wspólnego. Więcej Ci powiem- nie znam uczciwszej dziewczyny. Jeżeli raz powiedziała, że popiera Piasta, to go popiera. Jednakże jest coś jeszcze bardziej dziwnego.
- Co masz na myśli?
- Kiedy ostatnio widziałaś ją na zamku w Będzinie?
- Dawno temu, jeszcze przed śmiercią jej ojca.
- Potem Będzin przeszedł na stronę Czechów. A pamiętasz, które z jego dzieci było zawsze jawnym poplecznikiem Przemyślidów i ich planów?
- Marcin. No tak, oczywiście- powiedziała Rusinka- władzę musiał przejąć ten drań. I usunął siostrę z drogi, przeszkadzała mu.
- Istnieje tylko pytanie- gdzie w takim razie jest Monika? Co się z nią stało?
Natasza popatrzyła z przerażoną miną na przyjaciółkę.
- Chyba nie podejrzewasz, że ją….- tu przejechała palcem po gardle.
- Nie, skoro pojawiło się to pismo.
- A jeśli pismo jest tylko zasłoną dymna?
- Marcin się asekuruje, zawsze był przebiegły. Jednak nie sądzę, by zamierzał sam się jej pozbyć.
- Biedna Monika. Musimy jej pomóc.
- Zgadzam się. Ale w takim razie…- zaczęła panna Elżbieta i umilkła. Ona sama niewiele mogła zrobić, nie miała dojść na zamek, a jej wizyta w Będzinie nie należała do najbezpieczniejszych. Za to Natasza, która jak dotąd nie pozwoliła się rozszyfrować, mogła znaleźć sposób.
- Nie masz możliwości sprawdzenia, co Marcin zrobił z siostrą?- zapytała.
Natasza zamyśliła się głęboko.
- Mam we dworze zaufanego człowieka ze straży przybocznej starosty. Spróbuję się czegoś dowiedzieć i dam Ci znać.
- Będę Ci wdzięczna. Ja na dwór w Będzinie nie mam wstępu, zresztą byłoby szaleństwem próbować się tam dostać.
- Faktycznie, nie masz tam najlepszej opinii- powiedziała Natasza i obie dziewczyny się roześmiały. Śmiały się dłuższą chwilę, a ich śmiech dźwięczał w ścianach domu. Wreszcie Rusinka powiedziała:
- Zobaczę, co da się zrobić w tej sprawie. Zapewniam Cię, że Monika, jeżeli tylko jest gdzieś w zamku i żyje, otrzyma ode mnie wszelką pomoc, jaka będzie możliwa.
- Trzeba zrobić wszystko, by zdjąć z niej te niesprawiedliwe oskarżenia. Na pewno myśli, że jest z tym wszystkim sama poczuciem winy i zadręcza się, a nie zasługuje na to. Ludzie muszą poznać prawdę. teraz nikt nie zechce przyjąć jej, z ciążącymi nań kalumniami, pod swój dach.
- Uczynię wszystko, co w mojej mocy.
- Koniecznie trzeba ją zabrać spod długich paluchów jej brata. Bóg raczy wiedzieć, do czego jeszcze się posunie.
- To prawda. Czyli co, bierzemy się do roboty?
- Każda rzecz jest dobra, jeśli tylko uderza w przeciwników piastowskiego pana.
- No dobrze- rzekła panna Elżbieta, dopijając jednym haustem miód i wstając- na mnie już czas. Jeszcze raz dzięki i do rychłego zobaczenia, oby już w innych okolicznościach.
- Też mam taką nadzieję. Może następnym razem spotkamy się w szerszym gronie.
- Byłoby wspaniale znów zobaczyć Monikę i powiedzieć jej, że jesteśmy z nią w tym trudnym czasie.
- Oczywiście. Ela, uważaj na siebie. Strata Ciebie byłaby wielkim ciosem dla zwolenników Piasta. Dla mnie też.
- Wiem, Natasza. Nie zamierzam się pakować w kłopoty. Przynajmniej większe niż do tej pory.
- Ela…- jęknęła Natasza.
- No dobrze już, dobrze. Będę ostrożna, masz moje słowo.
- Dzięki.
Przyjaciółki pożegnały się i zarządczyni wyszła, zamykając za sobą drzwi. Rusinka wpatrywała się przez chwilę w drzwi, po czym pokręciła głową i wróciła do stołu, rozmyślając o sposobach.
„ Nie powinno być trudno, wystarczy podszepnąć słówko komu trzeba, a on już się zajmie resztą- pomyślała, a w jej głowie zakiełkowała inna myśl, na której samo wspomnienie poczuła ukłucie winy- To da się zrobić, druga sprawa jak ja spojrzę Monice w oczy? Przecież zawsze powtarzała, że po stokroć woli władcę z dynastii Piastów, niż Czecha, jeszcze z takiej linii. A Ja uwierzyłam temu pismu. Jak mogłam być aż taka głupia?” Postanowiła wynagrodzić przyjaciółce, że w nią zwątpiła. Skończywszy zmywać naczynia opuściła wioskę, udając się prosto do dworu w Będzinie, chcąc jak najszybciej wyrzucić z mózgu swoją niewierność.

Tego wieczoru panna Elżbieta wracając z opactwa w Tyńcu zatrzymała się do tynieckiej karczmy o wdzięcznej nazwie „Rzym”, jednej z większych w okolicy. Zmarzła po drodze, bo dzień, choć słoneczny, był zadziwiająco chłodny. Zamówiła kufel grzanego wina i usiadła tyłem do okna nie dostrzegając, że za przywiązanym do płotu jej wierzchowcem przemknęło kilku zbrojnych. Byli to rycerze ruscy, śledzący dziewczynę aż do opactwa i powrotem na polecenie swojego dowódcy. Ona tymczasem, kompletnie nieświadoma tego, co czeka ją przed karczmą popijała spokojnie wino, grzejąc ręce.
    
W lochu będzińskim starościanka uprosiła swą towarzyszkę, by opowiedziała jej co zaszło na drodze z Kalisza. Gdy wojewodzianka skończyła opowiadać, a w jej oczach pojawiły się łzy, starościanka zapytała:
- Czy Twój ojciec?
- Zginął. Na moich oczach ten łotr, kumpel twojego brata, zamordował  go z zimną krwią. Mogłam jedynie bezsilnie patrzeć, jak osunął się na ziemię. Został tam, na pastwę dzikich zwierząt.
- Nadejdzie jeszcze taki moment, że mój brat pożałuje tego, co Ci zrobił. Prędzej czy później dosięgnie go sprawiedliwość.
- Chyba później. Czuje się bezkarny. Żebyś słyszała, jak szydzili w drodze ze mnie i mojego bólu, gdy tu jechaliśmy.
Umilkła, przełykając łzy na wspomnienie tamtych słów i na zostawionego bez pochówku wojewodę.
- Musisz wierzyć, że jeszcze będziesz miała możliwość go pożegnać. Nie to co ja.
- Obie stąd wyjdziemy i będziemy cieszyć się życiem.
- Mnie na zewnątrz czeka tylko śmierć.
- Błagam, nie mów o śmierci. Nawet nie chce o tym myśleć. To, co widziałam.
- Musiało być straszne.
- Było. Nigdy nie zapomnę tego widoku. Nigdy.
Zmęczona i zrozpaczona wojewodzianka kaliska Marta zasnęła w końcu, śniąc o ojcu i wydarzeniach ostatnich dni. Jej narzeczony również pojawiał się w marzeniach sennych, ale było to bardzo mgliste wspomnienie.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu.  >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Na początku miesiąca przyznano Nagrodę DONGA. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS