- Panie Kapitanie! wszystkie czujniki sprawne, systemy wykazują pełną gotowość do startu.
- Bardzo dobrze, oficerze Zgrzyt! Proszę włączyć automatyczne odliczanie. Podaję współrzędne 17-70-10-07. Kierunek- Mars.
Z dziennika pokładowego wpis 1:
*Data: 17 kwietnia 2011 godzina: 18:49.
*Stan zdrowia: lekkie zmęczenie, ogólnie w normie.
*Opis: Minęło sześć godzin odkąd wyruszyliśmy w podróż. Ponad kwadrans temu załoga obudziła się ze snu hibernacyjnego.
Wykresy pokazały, że niejednokrotnie byliśmy o krok od zderzenia się z przeszkodami.
Systemy nie wykazują przegrzania, brak jakichkolwiek usterek.
*Podpis: Starszy Oficer pokładowy M. Zgrzyt.
Z dziennika pokładowego wpis 2:
*Data: 18 kwietnia 2011 godzina: 12:24
*Stan zdrowia: ból stawów.
*Opis: Część załogi w pełni nie odzyskała sprawności psychoruchowej, trzech podoficerów w śpiączce przeciążeniowej.
Problemy techniczne, systemy zasilające skrzydła wahadłowca, w wyniku dużego przeciążenia uległy osłabieniu.
Inne systemy i urządzenia w normie.
*Podpis: Starszy Oficer pokładowy M. Zgrzyt.
Z dziennika pokładowego wpis 3:
*Data: 19 kwietnia 2011 godzina: 17:07
*Stan zdrowia: w normie.
*Opis: Śmierć sześciu członków załogi. Troje z nich nie wybudziło się ze śpiączki, zdiagnozowano-śmierć mózgu, decyzja kapitana o utylizacji, trzej pozostali- przyczyny śmierci nie znane.
Trzeci dzień wyprawy.
Rozpoczynanie lądowania na Marsie.
Mimo wcześniejszych, znacznych obciążeń na skrzydła, wahadłowiec zdołał oprzeć się sile przyciągania.
Problemy przy wytracaniu prędkości, stabilizatory zareagowały z lekkim opóźnieniem, ale prawidłowo.
Podpis: Starszy Oficer pokładowy M. Zgrzyt.
*
- Oficerze proszę podać współrzędne lądowania.
- 134-15-222-0989 Panie Kapitanie!
- Znakomicie, zatem proszę rozpocząć ostateczne wyhamowanie!
- Tak jest Panie Kapitanie!
- Załoga, co to za niesubordynacja! natychmiast zapiąć pasy bezpieczeństwa!
*Automatyczny wpis w dzienniku pokładowym*
Lądowanie zakończono pomyślnie.
Włączanie trybu chłodzenia.
System główny w normie.
Pozostałe systemy w normie.
*
- Zgrzyt! Zgrzyt! Wszystko w porządku?
- Tak…jest…Panie…Kapitanie…
- Oficerze wygląda na to, że tylko my wyszliśmy cało z tej operacji. Reszta nie daje najmniejszych oznak życia.
- Panie Kapitanie!... Ale nam się udało!... Udało!
- Oficerze Zgrzyt, wyjdźmy na powierzchnię i zbadajmy ją, nie ma czasu.
*
- Szkoda, że nasi przyjaciele nie mogą tego zobaczyć.
- To prawda Zgrzyt, widoki zapierające dech w piersiach, ale nie po to tu przylecieliśmy.
- Wiem Panie Kapitanie, ale i bez próbek mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że życie na tej planecie nie ma prawa bytu, nie możemy zasiedlić tej planety… Sensory mówią o zbyt niskiej temperaturze. Nie ma warunków.
- Tak czy siak Oficerze, cel wyprawy został osiągnięty. Myślisz, że ten świecący duży punkt nad nami to Słońce?
- Kapitanie z całą pewnością mogę potwierdzić iż jest to Słońce.
- Myślisz, że tam będą dobre warunki do zamieszkania?
- Tego Kapitanie nie potrafię stwierdzić, ale wiem, że została nam wystarczająca ilość paliwa na nową wyprawę plus powrót do domu.
- Zgrzyt nie mamy nic do stracenia … damy sobie radę sami?
- Z całą pewnością Kapitanie.
- Ruszajmy więc.
*
Kacper, jak co wieczór czytałby książkę w swoim pokoju, lecz tym razem jego uwaga skupiła się na dość osobliwym zjawisku. Mianowicie, od dłuższego czasu wodził wzrokiem za grupką natarczywych much, krążących wokół własnoręcznie zrobionego modelu układu słonecznego. Dostał za niego szóstkę w szkole i pękając z dumny powiesił pod żyrandolem. Większość z nich nie wiadomo czemu spadała na podłogę, co i rusz podrygując pokrzywionymi nóżkami. Zostały tylko dwie, które w pewnym momencie zaczęły lecieć w stronę żarówki. Nagle bzyczenie ustało. Kacper patrzył teraz na dwa spalone, czarne węgielki, kolejne ciałka leżące bez życia na jego podłodze.
*połączenie zostało przerwane*








więcej »


























