14-10-2010
AAA |
Ocena: 5  1 głosów
Scieżki wolności: cz.XIII
Koniec rozbicia dzielnicowego w Polsce, miłość, zdrada i wojny. Dla wielu osób ten okres przyniesie wiele nieoczekiwanych zdarzeń.

Rozbita wewnętrznie Polska została całkiem opanowana przez wojska króla Czech Wacława II, który całkiem niedawno koronował się w katedrze na Wawelu na króla Polski. Uroczystościom koronacyjnym przewodniczył arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka, jeszcze nie tak odległymi czasy zwolennik księcia Władysława Łokietka, pana Kujaw. Również wielu arystokratów stanęło po stronie zwycięzcy Piasta, oczekując nagród za wierność. Nowy władca obiecał im spełnić ich ambicje w niedługim czasie. Byli jednak w kraju także Ci, którzy wytrwali w wierności polskiemu kandydatowi do tronu. Nieliczne ich grupy kryły się w mroku leśnym.

Także mała wioska niedaleko Krakowa, a zwąca się Chęciny, stała dotąd po stronie wygnanego z granic pana. Trwało w niej właśnie uroczystość na cześć księcia Władysława. Żaden z bawiących się chłopów nie przypuszczał, że zabawa za krótką chwilę zamieni się w piekło. Bo oto pod pierwsze zabudowania docierał silny, nie niepokojony przez nikogo podjazd czeski, mający za jedno z głównych zadań pacyfikację rejonów wiernych Piastowi.

Wieśniacy zaczęli właśnie taniec, gdy biegnący na czele mężczyzna zamarł, ujrzawszy nadciągających ludzi. Czesi nie potrzebując już się ukrywać i skradać popędzili konie, jednocześnie dobywając broni. Rzeź nieszczęsnej wioski trwała ledwie kilkanaście minut, a kiedy opuszczali wieś, ta w całości płonęła, a jej mieszkańcy zabrani w niewolę, z której nikt dotąd nie wrócił. I mężczyźni i kobiety myśleli, że czeka ich straszliwy los- zginą w męczarniach, albo pohańbieni lub zdani na łaskę nowych panów. Tym razem jednak to o Czechach z podjazdu ich rodacy mieli więcej nie usłyszeć.

Okupanci wyruszyli w drogę powrotną nie ubitą drogą leśną uważając, że tutaj, z dala od gościńca grozi im mniejsze niebezpieczeństwo.

Tymczasem wracający do obozu z akcji przeciw konwojowi z zaopatrzeniem gwardziści krakowscy wykryli nieprzyjacielski oddział i dali znać dowódcy grupy. Ten zorientowawszy się, że przetną im drogę, pomyślawszy chwilę rzekł.

- Zaczekamy tu na nich. Miejcie łuki w pogotowiu, użyjemy tylko ich. Musimy odbić tych ludzi.

Podzieliwszy oddział na dwie części rozstawił rycerzy po obu stronach ścieżki. Sam został przy głównym oddziale.

- Idą na pewno, sama jazda- zameldował w tej chwili pilnie nasłuchujący Wojtek. Gwardziści uklękli w zaroślach, gotowi do ataku. Nie strzelać bez rozkazu- polecił dowodzący rycerz- mierzyć celnie.

W tej chwili narastający tętent obwieścił nadejście żołdaków z Czech, po niespełna minucie ukazali się już na drodze. Każdy z nieprzyjaciół prowadził przywiązanego do konia jeńca.

Oddział nieprzyjacielski mijał powoli zasadzkę, gdy dowódca przycupniętych z gęstwinie uniósł łuk- cięciwa jęknęła cicho, strzała świsnęła przeraźliwie w powietrzu i wbiła w cel. Jadący na samym przedzie Czech runął z konia nawet nie krzyknąwszy, zaś na drodze rozpętała się rzeź.

Kilku co odważniejszych wieśniaków, widząc pogrom prześladowców, rzuciło się na nich, dusząc sznurami, którymi byli skrępowani. Zaatakowani przez niewidzialnego wroga najeźdźcy zostali położeni pokotem, a zdumieni wieśniacy ujrzeli wyłaniających się z lasu żołnierzy, niewątpliwie polskich.

- Gwardziści pana kasztelana krakowskiego- powiedział z ulgą jeden z wieśniaków.

- Do usług- odparł jeden z jeźdźców, zatrzymując się przy mówiącym.

- Dziękujemy, panie.

- Nie ma o czym mówić. Co się stało?- zapytał- i skąd ten pożar?

Wskazał ręką na łunę na horyzoncie.

- To nasza wioska się pali, panie- wyjaśnił wieśniak- podpalili ją w zemście za nasze przywiązanie do księcia Łokietka.

- Rozumiem.

Podczas gdy rozmawiali, podwładni rycerza uwolnili chłopów i pozbierali broń zabitych żołdaków. Ich dowódca potoczył wzrokiem wokoło i zwrócił się znów do rozmówcy.

- Czy rozkazy mojego dowódcy dotyczące broni zostały wykonane?

- Wszystko zgodnie z poleceniem, panie. Jeśli nie spłonęły, są zdatne do użytku.

- Znacie miejsce?

- Tak, panie. Jeżeli można, wrócimy tam i wyciągniemy je. Chcemy walczyć z tymi draniami.

Wieśniacy potwierdzili słowa towarzysza. Widząc determinację i chęć pomszczenia swoich rzekł:

- Wojtek, weź kilku ludzi, pojedziesz tam z naszymi ludźmi i pomożecie znaleźć oręż. Później wracajcie do obozu.

- Tak jest.

Pół godziny później ruszyli w dalszą drogę.

Jakiś czas potem, gdy gwardziści szukali broni w Chęcinach, w głębi małopolskiej kniei siedziało kilku zbrojnych, pilnując trzaskającego ogniska i rozmawiając półgłosem, by nie budzić drzemiącego niewielkiego rycerzyka, nadal w pełnym rynsztunku. Dwóch ludzi stało na straży małego obozowiska. Wtem ci wrócili do towarzyszy, zaniepokojeni nagle. Przywodzący grupie podniósł dłoń, by uciszyć gwarek rozmów. Z gęstwiny dobiegał odgłos szybkich kroków, a w oddali stłumiony jeszcze tętent.

- Gotuj broń- polecił mały rycerz, zbudzony ciszą, panującą w obozie. Nagle na polanę, na której się zatrzymali, wypadł żołnierz i padł na ziemię bez tchu. Był cały we krwi, jakby uczestniczył w jakiejś potyczce. Narastający odgłos kopyt końskich świadczył zaś o zbliżającym się pościgu.

Rycerze przygasili ogień i wokół zapanował mrok nocy, nie oświetlony nawet blaskiem księżyca. Cicho jak duchy zniknęli w gęstwinie niemal w ostatniej chwili, gdyż naraz wokoło zaroiło się od ludzi i koni, kręcących się po obozie.

- Tutaj ktoś był, ognisko jest jeszcze ciepłe- rozległ się polski głos.

- Cicho bądź- strofował go inny- ściągniesz nam tu kogoś na głowę. Znajdzie go, do cholery!- polecił towarzyszom- nikt nie może się dowiedzieć, co się wydarzy

- Mogę pomóc?- odezwał się inny głos, zza pleców przybyłych.

Polanę rozjaśnił ogień pochodni, trzymanych przez żołdaków. Niemal przy samych zaroślach stał niewielki człowieczek w zbroi, z odkrytą głową.

- Kim jesteś?- zapytał nieufnie prowadzący pościg rycerz.

- Panem tych ziem- odparł spokojnie tamten- Kasztelanic krakowski Andrzej, stronnik księcia Władysława Łokietka.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu.  >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Na początku miesiąca przyznano Nagrodę DONGA. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS