08-08-2010
AAA |
Ocena: 5  1 głosów
Biograficzność i fikcja literacka w dziełach Herty Muller: cz.4
Czwarta część pracy naukowej pt. "Przenikanie się biograficzności z fikcją literacką w literaturze Herty Müller".

 Ucieczka – wołanie o wolność


Granice Rumunii były strzeżone za pośrednictwem psów i broni, z nastawieniem na szczególnie chętne korzystanie z obecności tej ostatniej. Jednak to nie zniechęcało ludzi do planowania ucieczek i realizowania swych zamiarów. Herta Müller uważa, że każdy w gruncie rzeczy planował ucieczkę . Jednocześnie robił też karierę, wspinał się po kolejnych jej szczeblach, ale w konkretnym celu. Bowiem im wyżej znajdowano się w hierarchii społecznej, tym łatwiej było zorganizować dogodne okoliczności do opuszczenia kraju.
 
Potrzeba ucieczki tak mocno wyciskała piętno w świadomości ludzi, że gotowi byli oddać wszystkie pieniądze i kosztowności, aby tylko wydostać się z państwa przeklętej dyktatury. Ryzykowali zdrowiem i życiem, aby przeprawić się przez zasnuty mgłą Dunaj na jugosłowiański brzeg rzeki. Właśnie mgła stanowiła surogat bezpieczeństwa, w zamyśle miała chronić uciekinierów przed kulami pograniczników. W rzeczywistości jednak każda ucieczka niosła za sobą duże prawdopodobieństwo śmierci . Wszystkie kanały umożliwiające dezercję tj. płynąca woda, jadące pociągi czy też rozległe pola były szlakami śmierci. Na zielonej granicy podczas żniw zwłoki leżały między kombajnami, podziurawione kulami lub rozszarpane przez psy, zazwyczaj jedno i drugie. Po Dunaju pływały kawałki zwłok, na uciekających polowano statkami, mieliły ich śruby napędowe.


Ziemia obiecana


Wydawać by się mogło, że ci, którym udało się wyjechać z Rumunii, mogli z uczuciem ulgi sycić swoje poczucie bezpieczeństwa. Jednak służbom specjalnym zależało na tym, aby pognębić swoich niedawnych obywateli, zastraszyć ich i zmusić do milczenia. W przypadku Georga, jednego z bohaterów Sercątka, sztuka uciszania powiodła się bez zarzutu. Po sześciu tygodniach przebywania w obozie przejściowym dla uchodźców politycznych jego ciało pochłaniało wilgoć i zapach bruku. Trudno powiedzieć czy śmierć Georga była w rzeczywistości samobójstwem, czy też sprytnie zaaranżowanym morderstwem rumuńskiej agentury . Nie wszystkie jednak historie kończyły się identycznie. Dwoje innych bohaterów tej samej powieści, czyli: bezimienna kobieta oraz Edgar przeżyli exodus z kraju narodzin. Przy czym i oni nie mogli cieszyć się spokojem. Obydwoje otrzymali listy ze skrzyżowanymi toporami, a w środku wyrok: Jesteście skazani na śmierć, wkrótce was dostaniemy. W przypadku władz Rumunii sprawa wyglądała zupełnie niewinnie, gdyż oba listy nosiły na kopercie stemple pocztowe z Wiednia. Zatem oficjalnie nie można było zarzucić prześladowania uchodźców politycznych. Jednak zdrowy rozsądek podpowiadał źródło tych pogróżek.

Żeby jednak dostąpić „zaszczytu” otrzymania listu z groźbą śmierci, należało najpierw uzyskać azyl polityczny. Nie wystarczyło pojawić się w obozie przejściowym na terenie Niemiec, aby pozostać w kraju przodków. W ciągu dwóch miesięcy pobytu osoby ubiegające się o status uchodźcy politycznego musiały wykazać w postaci ostemplowanego dokumentu, że zostały wydalone z Rumunii z powodów politycznych. Świadkowie nie byli wystarczającym potwierdzeniem ich prawdomówności.

Pobyt w obozie przejściowym stanowił preludium do nowego życia. Bez ciężkiego oddechu dyktatury na karku, bez paraliżu wywołanego przez codzienny strach. Ale za to z przepełniającą głowę niepewnością, bezradnością wobec kolei losu i mnóstwem pytań dotyczących swojej przyszłości. Cóż począć z nowym życiem, jak zadomowić się w dużych pustych pokojach zaoferowanych przez niemieckie władze? Nadmiar przestrzeni wywoływał panikę, bo życie nagle rozciągnęło się w swoich ramach, rozpadło się w swojej dotychczasowej konstrukcji. Z Rumunii znałam jedynie zapchane mieszkania, kolorowe dywany na podłogach i ścianach, stół zawsze pośrodku pokoju. Spiętrzone życie gdziekolwiek by spojrzeć.

Obcy akcent budził najpierw zainteresowanie, a później milczącą litość. W eseju U nas w Niemczech Herta Müller opowiedziała jak rodowici Niemcy reagowali, gdy na ich pytanie skąd pochodzi, odpowiadała, że z Rumunii. Zazwyczaj towarzyszyło im rozczarowanie wynikające z tego, że z urodzenia nie jest kimś lepszym, że jej pochodzenie nie jest tak nobilitujące, jak mogli się tego spodziewać. Inni zaś pobłażliwie pochylali się nad nią, aby dodać jej otuchy i pochwalić za i tak bardzo dobrą znajomość języka, mimo że nie jest stąd.

Herta Müller nie ukrywała, że możliwość wyjazdu z Rumunii była szansą na lepsze życie, na ucieczkę od prześladowania. Jednocześnie zwróciła uwagę na sytuację ludzi w podeszłym wieku, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów. Mimo wszelkiej pomocy, jaką otrzymali od władz nowej ojczyzny, czuli się nieszczęśliwi, ponieważ cały czas odczuwali tęsknotę za miejscem pochodzenia i rozdźwięk na płaszczyźnie tożsamości narodowej. Już w momencie, gdy zawitali do Niemiec w ich świadomości zrodził się stygmat apatrydy, bo nigdzie do końca nie czuli się u siebie. Stąd też trudno im było odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Pocieszali się, że to i tak więcej niż mogli się spodziewać, znacznie więcej niż proponowała im Rumunia za czasów ich obecności.


Po upadku


Rumunia jest małą dziewczynką. Ma obdarte kolana po upadku reżimu Ceauşescu. Wydaje się, że to szansa dla niej, aby tym razem nie uronić ani jednej łzy. Wszystko przemawia za tym, aby z kamienną twarzą i dumą powstała z tego upokorzenia własną historią, otrzepała się z kurzu swojej nieporadności i zaczęła iść prostą drogą ku dojrzałości. Jednak zamiast powstać, zaczęła pełzać.

Po obaleniu dyktatury do władzy doszły osoby z obozu komunistycznego, które wcześniej pełniły drugorzędne role w państwie. Według Herty Müller cel ten został osiągnięty metodami, które z demokracją nie mają zbyt wiele wspólnego . Nastąpiło wielkie sprzątanie po reżimie Nicolae Ceauşescu, stopniowo znikały ślady po jego obecności. Jednak zmiany, które zostały wprowadzane w kraju miały charakter fasadowy i przebiegały przede wszystkim na płaszczyźnie treści, a nie osób, które te treści formułowały. Ci, którzy byli wysokimi funkcjonariuszami w czasach dyktatury, szybko odnaleźli się w nowej rzeczywistości, i to oni właśnie obwołali się architektami rumuńskiej młodej demokracji .
Ulice miast zapełniły się nowoczesnymi, ekskluzywnymi sklepami, które w żaden sposób nie korespondowały z kieszenią przeciętnego Rumuna. Z kolei te, które pozostawały w zasięgu możliwości finansowych obywateli, oferowały ciemność, nędzę i brzydotę. Nie było w nich nic, co mogłoby być namiastką amerykańskiego snu i wszystko to co stanowiło dokumentację rumuńskiego koszmaru. Mieszkania osadzone w blokowiskach raziły zaniedbaniem, żywność pozostawała droga, a przy tym nie zawsze świeża. Można jedynie domniemywać, że po przełomie ludzie stali się szczęśliwsi, bo nie musieli już znosić biedy oferowanej przez dyktaturę. Ta bieda to nie był tylko głód w żołądku. To był również głód jako dyspozycja. Głód zdań i gestów. Głód głośnego mówienia. Głód śmiechu. Głód hałasu, jaki robi życie.

Zamiast tego zaczęli mierzyć się z pustką portfela i niemożnością uporządkowania swojego życia. Naród rumuński był wytresowany w upokorzeniu, pijaństwie i rozpuście. Przez lata ciężkiej dyktatury ludzie zostali sprowadzeni do poziomu podstawowych potrzeb fizjologicznych. Długotrwałość niedoli nie dawała im cienia nadziei na dokonanie jakiegokolwiek przełomu. Aparat władzy wprowadzał społeczeństwo w stan ciągłego niepokoju i powoli zabijał pamięć o poczuciu bezpieczeństwa.

Dziś Rumunia jest już młodą panną. Ale ma nie tylko obtłuczone kolana, ale również pokiereszowaną twarz. Maluje się na niej portret okaleczonego społeczeństwa. I żaden botoks w postaci pieniędzy, wyższego standardu życia czy też upragnionej wolności, nigdy w pełni nie wygładzi bruzd na jej twarzy. Z każdym pokoleniem będą się delikatnie wypełniać, ale na zawsze pozostaną na niej rysy, przechowujące pamięć o bólu doświadczonym w czasach dyktatury. Pozostanie samotna ze swoją historią.
wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu.  >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Na początku miesiąca przyznano Nagrodę DONGA. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS