10-06-2010
AAA |
Ocena: 5  2 głosów
Ścieżki wolności: cz.X
Koniec rozbicia dzielnicowego w Polsce, miłość, zdrada i wojny. Dla wielu osób ten okres przyniesie wiele nieoczekiwanych zdarzeń.

republika.pl

Wczesnym rankiem pięknego czerwcowego dnia mieszkańców Wieliczki obudził tętent koński i głośne czeskie nawoływania. Dowódca oddziału domagał się rozmowy twarzą w twarz z panem tych włości.

 

Zarządczyni właśnie wróciła z konnej przejażdżki i teraz wraz ze swoimi pachołkami wyszła z domu i podeszła do nieprzyjacielskich żołdaków.

 

            - O co chodzi?- spytała spokojnie, choć jej prawa dłoń spoczęła na rękojeści sztyletu.

            - Pani tutaj rządzi?

            - Tak. Słucham panów.

            - Mamy rozkaz przejęcia miasteczka i kopalni.

            - Nie zgadzam się.

            - Raczysz żartować, pani?

            - Powiedziałam, że nie oddam ot tak czegoś, nad rozwojem czego pracowałam ciężko.

            - Pani, ależ miasto będzie się rozwijać, ku chwale królestwa Czech i w przyszłości także pani kraju.

            - Dopóki ja tu zarządzam, noga czeska tutaj nie postanie.

            - Jak chcesz, pani. Skoro tak, załatwimy to w inny sposób.

 

Czech zwrócił konia w drogę powrotną i pocwałował na czele żołnierzy w kierunku Krakowa. Pachołkowie patrzyli za nimi dłuższą chwilę, po czym jeden z nich rzekł:

            - Panienko, oni tu wrócą z wojskiem.

            - Wiem o tym. Ruszajcie po domach, niech kobiety i dzieci z dobytkiem chronią się w las, a kto tylko ma siłę do noszenia miecza lub łuku, niech stawi się u nas.

            - Jak każesz, pani.

 

Dziewczyna wróciła do siebie. Miała świadomość, że będzie zmuszona opuścić ukochane rodzinne miasteczko, które pod jej ręką kwitło z dnia na dzień coraz bardziej. Szkoda jej było zostawiać teraz wszystko, ale miała przekonanie, iż postąpiła słusznie. Wieliczka dostanie się w łapy rycerzy króla Wacława, ale wcześniej niejeden czeski łajdak nakryje się nogami.

 

Elżbieta sprawdziła, czy cięciwa lekko chodzi, założyła na plecy kołczan pełen pierzastych strzał, a za pas zatknęła pochwę z ostrym jak brzytwa sztyletem. Rzuciwszy smutnym okiem po raz ostatni na wnętrze siedziby wyszła przed sień.

 

Czesi wrócili jeszcze przed zachodem słońca. Silny oddział wojska zbliżył się do pierwszych zabudowań i zatrzymał się niezdecydowany- miejscowość wyglądała na opuszczoną, a wokół panowała złowroga cisza. Najeźdźcy ruszyli wolno naprzód, rozglądając się czujnie.

 

Zaledwie dojechali do połowy domostw, gdy do wprawnych żołnierskich uszu Czechów doszedł krótki świst i jadący na czele żołnierz padł niczym rażony piorunem na ziemię z piersią przebitą strzałą. Nim zdążyli pojąć, co się dzieje, zostali zasypani niezliczoną ilością pocisków i zaczęli cofać się w popłochu i nieładzie.

 

Kilkunastu napadniętych skoczyło na ziemię i ruszyło między domy szukać napastników, lecz ci w jednej chwili odparli atak.

 

Od strony Krakowa ukazał się jeszcze jeden czeski hufiec, wysłany przez króla w razie gdyby pierwszy oddział potrzebował pomocy. Żołnierze drugiego z hufów, widząc pogrom towarzyszy popędzili konie, jednak nim dobiegli, z pierwszych domostw buchnął ogień, nie tylko uniemożliwiający jakąkolwiek pomoc, ale i odcinający odwrót. Z wnętrza płonącego kręgu zaczęły dobiegać mrożące krew w żyłach krzyki palących się ludzi, zaskoczonych przez płomienie.

 

Nadciągający oddział zatrzymał się, bezsilny, patrząc na straszliwe widowisko, wyprawiające się przed ich oczami. Nikt nie zwrócił uwagi na cienie, czyhające pod osłoną drzew i obserwujące swe dzieło. Stało się to, co przewidziała zarządczyni- Czesi zdobyli kopalnię w Wieliczce, ale wszystko naokoło musieli budować od nowa. Nim jeszcze płomień dogasł, mieszkańcy miasteczka wraz z panią włości i jej pachołkami zniknęli w gęstwinie.

 

Tymczasem w Będzinie starościc Marcin przejął władzę w mieście po zmarłym tragicznie ojcu. Siostrę chłopak oskarżył o zamordowanie starosty, pozbawił stanowiska i wtrącił do lochu, gdzie miała oczekiwać na śmierć. Poplecznik króla czeskiego triumfował- cała zaplanowana przezeń intryga powiodła się.

 

Rycerze starościńscy, działający teraz za pozwoleniem Wacława II, zaczęli wprowadzać własne porządki w kraju, a jedna z wysłanych grup przywiozła swemu panu dwie kobiety z pobliskiej wsi, które odtąd miały mu służyć.

 

Zdradziecki młodzian nie wiedział, że jedna z nich, jasnowłosa i uczynna dziewczyna, spełniająca każdą zachciankę, była równocześnie jego zaciekłym wrogiem. Pierwszej nocy po przywiezieniu do dworu wysłała krótki list do swej wioski, że udało się jej wkraść w łaski uzurpatora tytułu starościńskiego.

 

Ową kobietą był nie kto inny, jak córka branki kasztelana krakowskiego. Ta, jeszcze przed wyjazdem matki z gwardzistami krakowskimi udała się do panny Elżbiety, bliskiej przyjaciółki, o której wiedziała, że sprzyja Piastom. Razem uzgodniły, że będzie informować ją o każdym ruchu starosty i jego sprzymierzeńców, dlatego też, gdy będzinianie przyjechali do wsi, powiedziała, że chce służyć panu Marcinowi.

 

Starosta ufał dziewczynie bezgranicznie do tego stopnia, że pozwalał jej samej poruszać się po kraju i po zamku.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu.  >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Na początku miesiąca przyznano Nagrodę DONGA. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS