Autor: Kamil Kuhr
27-03-2010
Sarah Kane: miłość bez adresata
O dramatach Sarah Kane, czyli o miłości, tożsamości, płci, po prostu - o człowieku.
Sarah Kane. Urodziła się w Brentwood w 1971. Wzrastała w ewangelickiej rodzinie, początkowo bardzo religijna, z czasem straciła wiarę. Studiowała na uniwersytecie w Bristolu, następnie zaś ukończyła magisterski kurs dramatopisarski w Birmingham. Współpracowała z Bush Theatre i Royal Court Theatre. Dwukrotnie przebywała w szpitalu psychiatrycznym w Maudsley. Zmarła w wieku 28 lat, śmiercią samobójczą w London’s King’s College Hospital. Napisała pięć sztuk i wyreżyserowała jeden krótkometrażowy film.
Sarah Kane. Współpracownicy z Royal Court Theatre opisują ją jako spokojną i wyciszoną. Ojciec Kane mówił, że jako dziecko bardzo często przyprowadzała do domu zapłakane dzieci. Była żywa, kochająca, pomocna. Inteligentna, świetnie znała „Biblię”, a także literaturę klasyczną. Jej ulubionym zespołem był Joy Divison, bardzo ceniła Becketta i poezję Sylvii Plath.
Sarah Kane. Premiera jej „Zbombardowanych” stała się jednym z największych skandali we współczesnym teatrze. Być może krytycy teatralni ulegli sugestii tytułu i po prostu zbombardowali sztukę Kane. Znalazły się dwa (ale za to jakie!) głosy, które jej broniły: Harold Pinter i Edward Bond.
Sarah Kane. Symbol polskiego teatru współczesnego. To na podstawie jej „Oczyszczonych” Krzysztof Warlikowski zrealizował spektakl, o którym wielu mówi, że jest najwybitniejszym zeszłej dekady. Spektakl, który poruszał na każdej szerokości geograficznej na jakiej go grano. Podobnie było z Grzegorzem Jarzyną, który pojechał z „4.48 Psychosis” do Edynburga. Magdalena Cielecka wróciła stamtąd z Herald Angel Award za rolę w ostatniej sztuce Kane.
Sarah Kane. Dwa wyrazy, które obciążone pewną biografią i legendą nabierają powoli smaku, znaczenia. Ta unosząca się dookoła atmosfera skandalu kusi, żeby sięgnąć po jej dzieła. Tak więc sięgnąłem. W jedną noc przeczytałem „Zbombardowanych”, „Miłość Fedry”, „Oczyszczonych”, „Łaknąć” i „4.48. Psychosis”. Następnego dnia obejrzałem „Skin”. Sarah Kane zaczęło brzmieć zupełnie inaczej.
„Pieprzę Boga, który pozwolił mi kochać kogoś, kto nie istnieje...”
Grzegorz Jarzyna powiedział w jednym z wywiadów o Kane: „Ona łaknie miłości. Wysyła miłość, ale nie ma adresata. Kocha Boga, brata, kobietę, siebie, ale nie może ich odnaleźć”. To właśnie ten brak adresata stanowi o tragizmie, którym naznaczone są jej utwory.
Sarah Kane była Hiszpanem z „Łaknąć”, który czekał na obiecaną kolację. Ona czekała na osobę, która mogłaby odebrać rozsadzającą ją miłość. Jej twórczość to rozdzierający krzyk o miłość – jest w tym coś bardzo operowego. Być może to właśnie miał na myśli Mark Ravenhill, kiedy porównał ją do Pucciniego.
Z pewnością jest to opera krwawa, pełna przemocy, gwałtu, odcinanych rąk i nóg, fekaliów i wymiocin. Każdy z tych gestów Kane potrafi natchnąć niespotykaną intensywnością, emocjonalną i egzystencjalną prawdą – czyni z nich poezję. Bowiem brutalność i fizyczny ból stanowią w jej tekstach zaledwie metaforę, wizualizacją stanów emocjonalnych.
„C Chcę się fizycznie poczuć tak jak czuję się psychicznie
Wygłodzona
M Pobita.
A Złamana.”
To może stanowić swego rodzaju wytłumaczenie dla fenomenu Kane – przecież wielu autorów równolegle do niej (niektórzy nawet wcześniej) zaprezentowało sztuki krytykowane za epatowanie przemocą. Ale była to przemoc fizyczna. Kane pokazała przemoc psychiczną.
Fizyczne okaleczenie jej bohaterów, okaleczenie jej języka wskazują psychiczne okaleczenie – brak miłości, który podyktował jeden z najpiękniejszych monologów w literaturze światowej, zaczynający się od słów:
„Chcę bawić się z Tobą w chowanego i zawsze Cię znajdować i pożyczać Ci moje ubrania i mówić Ci, że podobają mi się Twoje buty i siedzieć na schodach, kiedy się kąpiesz i masować Ci kark i całować Ci stopy i trzymać się z Tobą za ręce i wychodzić na kolacje i pozwalać Ci jeść ze swojego talerza i rozmawiać, jak minął Ci dzień i śmiać się z Twoich obsesji i dawać Ci taśmy, których nie będziesz słuchać i oglądać dobre filmy i oglądać złe filmy i narzekać na programy radiowe i robić Ci zdjęcia…” .
Owo „chcę” na samym początku nabiera coraz większej mocy z każdym wyliczeniem, zaś każde wyliczenie staje się przez to słowo nieznośnie bolesne. Napięcie jakie Kane potrafi wytworzyć między zdaniami rodzi napięcie w nas samych, zaś transowy rytm tego monologu wprowadza nas samych w trans.
Sarah Kane. Współpracownicy z Royal Court Theatre opisują ją jako spokojną i wyciszoną. Ojciec Kane mówił, że jako dziecko bardzo często przyprowadzała do domu zapłakane dzieci. Była żywa, kochająca, pomocna. Inteligentna, świetnie znała „Biblię”, a także literaturę klasyczną. Jej ulubionym zespołem był Joy Divison, bardzo ceniła Becketta i poezję Sylvii Plath.
Sarah Kane. Premiera jej „Zbombardowanych” stała się jednym z największych skandali we współczesnym teatrze. Być może krytycy teatralni ulegli sugestii tytułu i po prostu zbombardowali sztukę Kane. Znalazły się dwa (ale za to jakie!) głosy, które jej broniły: Harold Pinter i Edward Bond.
Sarah Kane. Symbol polskiego teatru współczesnego. To na podstawie jej „Oczyszczonych” Krzysztof Warlikowski zrealizował spektakl, o którym wielu mówi, że jest najwybitniejszym zeszłej dekady. Spektakl, który poruszał na każdej szerokości geograficznej na jakiej go grano. Podobnie było z Grzegorzem Jarzyną, który pojechał z „4.48 Psychosis” do Edynburga. Magdalena Cielecka wróciła stamtąd z Herald Angel Award za rolę w ostatniej sztuce Kane.
Sarah Kane. Dwa wyrazy, które obciążone pewną biografią i legendą nabierają powoli smaku, znaczenia. Ta unosząca się dookoła atmosfera skandalu kusi, żeby sięgnąć po jej dzieła. Tak więc sięgnąłem. W jedną noc przeczytałem „Zbombardowanych”, „Miłość Fedry”, „Oczyszczonych”, „Łaknąć” i „4.48. Psychosis”. Następnego dnia obejrzałem „Skin”. Sarah Kane zaczęło brzmieć zupełnie inaczej.
„Pieprzę Boga, który pozwolił mi kochać kogoś, kto nie istnieje...”
Grzegorz Jarzyna powiedział w jednym z wywiadów o Kane: „Ona łaknie miłości. Wysyła miłość, ale nie ma adresata. Kocha Boga, brata, kobietę, siebie, ale nie może ich odnaleźć”. To właśnie ten brak adresata stanowi o tragizmie, którym naznaczone są jej utwory.
Sarah Kane była Hiszpanem z „Łaknąć”, który czekał na obiecaną kolację. Ona czekała na osobę, która mogłaby odebrać rozsadzającą ją miłość. Jej twórczość to rozdzierający krzyk o miłość – jest w tym coś bardzo operowego. Być może to właśnie miał na myśli Mark Ravenhill, kiedy porównał ją do Pucciniego.
Z pewnością jest to opera krwawa, pełna przemocy, gwałtu, odcinanych rąk i nóg, fekaliów i wymiocin. Każdy z tych gestów Kane potrafi natchnąć niespotykaną intensywnością, emocjonalną i egzystencjalną prawdą – czyni z nich poezję. Bowiem brutalność i fizyczny ból stanowią w jej tekstach zaledwie metaforę, wizualizacją stanów emocjonalnych.
„C Chcę się fizycznie poczuć tak jak czuję się psychicznie
Wygłodzona
M Pobita.
A Złamana.”
To może stanowić swego rodzaju wytłumaczenie dla fenomenu Kane – przecież wielu autorów równolegle do niej (niektórzy nawet wcześniej) zaprezentowało sztuki krytykowane za epatowanie przemocą. Ale była to przemoc fizyczna. Kane pokazała przemoc psychiczną.
Fizyczne okaleczenie jej bohaterów, okaleczenie jej języka wskazują psychiczne okaleczenie – brak miłości, który podyktował jeden z najpiękniejszych monologów w literaturze światowej, zaczynający się od słów:
„Chcę bawić się z Tobą w chowanego i zawsze Cię znajdować i pożyczać Ci moje ubrania i mówić Ci, że podobają mi się Twoje buty i siedzieć na schodach, kiedy się kąpiesz i masować Ci kark i całować Ci stopy i trzymać się z Tobą za ręce i wychodzić na kolacje i pozwalać Ci jeść ze swojego talerza i rozmawiać, jak minął Ci dzień i śmiać się z Twoich obsesji i dawać Ci taśmy, których nie będziesz słuchać i oglądać dobre filmy i oglądać złe filmy i narzekać na programy radiowe i robić Ci zdjęcia…” .
Owo „chcę” na samym początku nabiera coraz większej mocy z każdym wyliczeniem, zaś każde wyliczenie staje się przez to słowo nieznośnie bolesne. Napięcie jakie Kane potrafi wytworzyć między zdaniami rodzi napięcie w nas samych, zaś transowy rytm tego monologu wprowadza nas samych w trans.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu. >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter



























